Jung&Lecker – pożegnanie Riesling Weeks

Udostępnij ten post

IMG_4759Na zakończenie Riesling Weeks, na zaproszenie Jung&Lecker mieliśmy okazję wziąć udział w degustacji wieńczącej to święto niemieckiego wina i jednocześnie będącej zapoznaniem z nowymi pozycjami w ofercie. Importer ten specjalizuje się wyłączenie w winach od naszych zachodnich sąsiadów, pochodzących od niewielkich, dobrze wyselekcjonowanych producentów z wielu niemieckich regionów.

Silvaner Rebholz 2014 (69 zł) – rozpoczęliśmy od wina z Palatynatu. Rebholz to producent, który w 2005 roku został wybrany winiarzem roku w regionie. Mówi sie nawet o stylu Rebholza, którego produkowane biodynamiczne wina są ekstremalnie wytrawne, z bardzo niskim poziomem cukru resztkowego. Tu w nosie na pierwszym planie mamy nuty ziołowe i mineralnosć, a w tle zielone jabłka. W ustach o bardzo wyrazistej kwasowości, słonawe w finiszu. To bardzo świeży Silvaner. Jest młody, dlatego w nosie jeszcze wycofany. Szkoda, że sezon szparagów już za nami, bo to wino jest świetnym towarzyszem tego warzywa. Warto odłożyć je na 2-3 lata, wtedy akcenty mineralne powinny się jeszcze bardziej uwypuklić. Dobre+.

Riesling Rebholz 2013 (69 zł) – ten sam producent, ale już nasz królewski szczep. Z rocznika, który uznawany jest za trudny dla Rieslingów (w wielu winnicach powstały wina niedojrzałe). W nosie chłodny, ponownie z wyraźną mineralnością. Do tego limonka, cytryny, lekka marakuja. Usta agresywnie kwaskowe. Nawet dla nas lubiących takie klimaty kwasowość wydawała się lekko odstająca. Nie jest to wino dla osób, które cenią sobie „złoty środek”. Tu musicie być gotowi na ekstremalne przeżycia. Dobre.
W dalszej części degustacji mIMG_4770ieliśmy okazję spróbować trzech emanacji Spätburgundera (czyli Pinot Noir). Dzięki temu zobaczyliśmy, jak ten sam szczep w różnych rękach, przy odmiennych sposobach winifikacji i oczywiście innym terroir daje zupełnie odmienne od siebie wina.
Steinmühle Klosterberg Spätburgunder 2012 – tej etykiety jeszcze oficjalnie w Jung&Lecker nie ma, a osoby uczestniczące w degustacji były swoistą grupą testową. Wino spędziło 5-6 miesięcy w barriques z francuskiego i kalifornijskiego dębu. Następnie zostało zmieszane i jeszcze na moment przelane do już większych beczek. O pięknej, błyszczącej, rubinowej szacie. Nos najpierw lekko zielony, ale z każdą chwilą stawał się coraz bardziej wiśniowy. W ustach o truskawkowej owocowości, ale i pieprzności, z dodatkiem ziół i tytoniu. Beczka wyczuwalna jest bardziej w ustach, niż w nosie. Test wypadł udanie, wino przypadło do gustu, a planowana cena (ok. 60 zł) zachęca do zakupu. Bardzo dobre-.
Spätburgunder Rappenhof 2012 (69 zł) – butelka będąca świeżakiem w ofercie. Tutaj wino dojrzewało 6 miesięcy we francuskich beczkach. Już sam kolor pokazuje, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym od poprzednika – jest o wiele jaśniejszy, truskawkowy. Początkowo rustykalne (nuty stajni czy nawet obory), ale i skórzane. Usta bardziej pieprzne, ost
IMG_4768rzejsze od poprzednika. Warto je zdekantować i podawać raczej do jedzenia, niż popijać solo. Dobre.
Spätburgunder Rebholz 2011 (129 zł) – wino starsze o rok od poprzedników. W beczce spędziło nie więcej niż 3 miesiace, ale o dziwo w wyrazie wydaje się być najbardziej beczkowe z tego trio. Ma ciemniejszy, wiśniowy kolor. W nosie lekko likierowe, z nutami liści, przypraw. Owoce w postaci truskawek i wiśni znajdują się dopiero na drugim planie. W ustach dobra kwasowość, taniny i delikatna pieprzność. Dobre+.
Degustacja pokazała, że wina niemieckie to nie tylko Rieslingi. Co więcej w czasie wypraw po butelki zza Odry warto zwrócić baczniejszą uwagę na czerwone wina. Już te trzy degustowane butelki pokazały, że w mnogości producentów i stylów każdy znajdzie coś dla siebie.