Jesienna kaczka z owocami + 2 Rieslingi

Udostępnij ten post

Dziś kolejny odcinek osadzony w jesiennych smakach! Pierś kaczki ze smażonymi sezonowymi owocami! Bardzo lubię słodkawo/kwaskowe owoce do ciemnego, kaczego mięsa z dozą lekko pikantnych przypraw – to bardzo rozgrzewający zestaw na chłodniejsze wieczory. Jako pairing zaproponuję tym razem biel. Wymyśliłem sobie Rieslinga z cukrem resztkowym. Intuicja podpowiadała mi, że tu będzie potrzebne większe ciało i koncentracja. Tak się rzeczywiście finalnie okazało – choć wcale nie ilość cukru decydowała o sukcesie. Wpierw spróbowałem z daniem półwytrawny Kabinett z nad Saary od Van Volxem, a w drugiej kolejności też półwytrawny Alzacki Riesling Grand Cru Moenchberg od Domaine Guy Wach.

 

Zacznijmy od kaczki. Piersi oczyszczamy z błon, skórę nacinamy na krzyż, robiąc charakterystyczną kratkę. Nacieramy je cynamonem od tej strony i wciskamy jeszcze po 2-3 goździki pod skórę. Odstawiamy do przeniknięcia się smaków. W zależności ile mamy czasu –  od 15 minut do 2-3 godzin w temperaturze pokojowej. Smażymy kaczkę na suchej patelni około 12-15 minut od strony skóry (w zależności jak lubimy wysmażone mięso i jak duże są piersi) a potem 1-2 minuty z drugiej. Zdejmujemy mięso z patelni i zawijamy w folię aluminiową i odstawiamy do odpoczynku. Zlewamy tłuszcz z patelni zostawiając około 1 łyżki. W międzyczasie kroimy gruszkę w plastry a figi w ćwiartki. Wrzucamy owoce na patelnię i smażymy kilka minut do miękkości. Skrapiamy miodem (1 łyżeczką) smażymy jeszcze chwilkę i podlewamy słodkim winem (ja użyłem słodkiego Moscatela, ale Porto Ruby też się nada), redukujemy chwilkę sos. Wyjmujemy kaczkę z folii i wykładamy na deskę. Wszystkie soki pozostałe na folii wlewamy do owoców i sosu i mieszamy. Piersi kroimy w plastry i podajemy z owocami i sosem. Ja jako dodatek podałem cienko krojone smażone ziemniaki.

Wróćmy zatem do wina. Van Volxem to winnica z doliny Saary czyli dopływu Mozeli. Działki w tym regionie położone są głównie na stromych zboczach o południowym aspekcie. Są wyższe niż nad Mozelą i wina mają jeszcze wyższa kwasowość.  Współczesna historia winnicy Van Volxem zaczyna się w roku 2000 kiedy to Roman Niewodniczański przejął podupadającą firmę. Roman jest synem polskiego fizyka jądrowego i znanego kolekcjonera kartografii Tomasza Niewodniczańskiego. Oprócz pracy naukowej i zbieractwa senior zajmował się finansami należącego do rodziny jego żony Browaru w Bittburgu. Wydawałoby się, że z takimi zasobami finansowymi Roman mógłby spokojnie zainwestować rodzinne pieniądze w swoje „nowe hobby” czyli winnice. Nic bardziej mylnego. Roman był zdeterminowany aby zająć się winiarstwem, ale nie mógł liczyć na wsparcie rodziców, którzy widzieli w tym tylko fanaberię syna. Dopiero pożyczka od babci utorowała Romanowi drogę do winnej inwestycji. Było warto! Dziś wina Van Volxem to absolutna ekstraklasa regionu. Ja zdegustuje dziś podstawowa etykietę.

 

Rotschiefer Riesling Kabinett Mosel 2021 – półwytrawny Riesling z żelazistych, czerwonych łupków. Jasno cytrynowy kolor, błyszczący, przezroczysty, świetny, klasyczny. W nosie cytrusy – cytryny i pomarańcze, do tego brzoskwinia, delikatne rodzynki, jakaś wapienność i nutka petrolowa. Elegancki, słodkawy o średniej intensywności. W ustach wysoka kwasowość balansuje wyraźny cukier resztkowy (20+ g.). Dojrzałe cytryny, chrupkie jabłka, słodkawe gruszki, morele, brzoskwinie. Średniej (+) długości mineralna końcówka. Młode i bardzo dobre. 91/100 Wino kupiłem u Mielżyńskiego za 97 PLN. Tak jak sądziłem do kaczki z owocami z patelni za lekkie, za zwiewne, brakowało materii.

 

Drugim Rieslingiem, którego otworzyłem do ptactwa był Alzacki Riesling Grand Cru Moenchberg 2015 od Domaine Guy Wach. Rodzina ma 8 hektarów w północnej Alzacji, z czego 1.5 w trzech Grand Cru – Wiebelsberg, Kastelberg i właśnie Moenchberg. To działka o granitowych glebach z południową ekspozycją. Cru znane z wczesnego dojrzewania i bardzo wysokiej kwasowości gron. Dziś już bardziej z wytrawnych win (głównie Riselingów), ale nasza butelka jest z 2015 roku, kiedy to jeszcze te proporcje były inne i win półwytrawnych robiło się więcej. Dziś tez winnicą zawiaduje syn Guy’a i nie ma u niego miejsca na cukier

 

Zdegustujmy zatem Riesling Grand Cru Moenchberg AGC 2015, Domaine Guy Wach – Mocny cytrynowy kolor, głęboki, przezroczysty świetny. W nosie leciutkie aromaty nafty i benzyny plus prochu strzelniczego. Są też nuty dymne, kominkowe, tytoniowe i grafitowe. Jest też ciągle mocny owoc – brzoskwinie, morele, dojrzałe cytryny, gruszki, chrupkie jabłka, pigwy. Bardzo duża intensywność aromatów. W ustach duży kwas i przebijający się cukier resztkowy (12g). Sprężysty owoc – gruszki, jabłka, dojrzałe cytryny podkręcony jest korzennymi przyprawami. Bardzo długa końcówka z lekkimi nutami morelowej marmolady. Fantastyczna moc, koncentracja i struktura. 14% alkoholu ginie zupełnie w potędze smaku. Piękne wino! Wiele lat jeszcze przed nim! 94/100 Tę butelkę kupiłem w Winkolekcji za 159 PLN. Do kaczki poszło wspaniale, wystarczyło ciała a cukier świetnie grał ze słodkawym kaczym mięsem i owocami. W punkt!

 

No niestety nie była to tania degustacja. Rieslingi potrafią jednak wynagrodzić ubytki portfela wspaniałymi smakami a także potencjałem, jeśli ktoś chce przechować swoje butelki dłużej. Alzacja dziś rządziła do kaczki, ale elegancja i zwiewność wina od Van Volxem była również znakomita – choć nie w tym kulinarnym połączeniu.

 

Do następnego!

W