Jakie wino wybrać na spotkanie ze znajomymi? Kilka prostych zasad, dla zaproszonych i dla gospodarzy

Wybór odpowiedniego wina na spotkanie towarzyskie może być prawdziwym wyzwaniem. Szczególnie, jeśli nie czujecie się ekspertami w tej dziedzinie. Dziś pokażemy Wam, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, i zostawimy Wam kilka ciekawych podpowiedzi, czym kierować się przy wyborze butelki na takie okazje.
Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z importerem Rafa Wino, którego wina możecie zamówić on-line poprzez stronę www.rafa-wino.pl.
Na początek kilka prostych zasad
Odpowiednio dobrane wino potrafi świetnie wkomponować się w przyjacielskie spotkanie lub stworzyć idealną atmosferę dla wieczoru przy pysznym jedzeniu. Jeśli nie ma być specjalnie złożone i nie musi grać pierwszych skrzypiec, to jednocześnie nie musi kosztować kroci. W końcu ze znajomymi spotykacie się przed wszystkim po to, żeby pogadać, pośmiać się i miło spędzić czas. Dlatego postawcie na wina trochę mniej zobowiązujące, ale smaczne.
Jeśli sami organizujcie spotkanie, dobrym pomysłem jest kilka rodzajów win – ktoś może mieć ochotę na wino białe czy różowe, ktoś inny zaś na czerwone. Pamiętajcie też, żeby wina schłodzić. Białe i różowe powinny spędzić w lodówce minimum godzinę, a i wino czerwone można włożyć do niej na kwadrans, wtedy będzie smakowało bardziej owocowo i świeżo.
Jeśli to Wy wybieracie się do znajomych, i nie jest to jakaś specjalna okazja, to szukajcie butelek w przedziale cenowym 70-100 zł.
Bąbelki są zawsze dobrym wyborem
Zawsze powtarzamy, że idealnym pomysłem na rozpoczęcie spotkania jest coś musującego. Butelka Prosecco sprawdzi się, jeśli lubicie wina bardziej owocowe, z delikatnym cukrem. Jeśli szukacie butelkę odrobinę poważniejszą, dobrym rozwiązaniem będzie hiszpańska Cava. W tej ostatniej, z uwagi na zastosowanie klasycznej, szampańskiej metody – nuty owocowe będą łączyły się z drożdżowymi, chlebowymi. Będzie to wino poważniejsze od Prosecco, ale dalej przystępne cenowo i towarzysko.
Chcecie spróbować czegoś niesztampowego? Pomyślcie o pet-natach, których soczystość i zwykle zawadiacki charakter sprawiają, że to idealne wina „imprezowe”. A pet-nat z Polski z dolnośląskiej Winnicy Jadwiga będzie dodatkową ciekawostką. Jeszcze inną wariacją może być polski cydr. Choć moda na nie wybuchła już kilka lat temu, to co chwila pojawiają się jakieś nowinki, jak choćby powstający za pomocą drugiej fermentacji w butelkach (jak wspomniane Cavy) cydr z Winnicy Jantoń.
Stawiajcie na owocowe, świeże wina
Najlepsze na takie spotkania są wina w owocowym, świeżym stylu. Nie zmęczą towarzystwo i będą stanowić przyjemne tło do rozmów.
Z białych win postawcie na szczepy takie jak choćby sauvignon blanc, cenione za aromatyczność i swój owocowy charakter. Innym dobrym pomysłem jest kwaskowy riesling, którego żywa energia pobudzi wszystkie kubki smakowe. Podobnie będą się zachowywać wina z Chablis powstające z odmiany chardonnay. Jeśli zaś lubicie trochę bardziej kremowe wersje chardonnay, to szukajcie ich w innych burgundzkich apelacjach.
W przypadku czerwieni również zostańcie po owocowej stronie mocy. Idealnym pomysłem może być Valpolicella, ze swoją wiśniową soczystością i średnią koncentracją. Innym włoskim tropem jest odmiana montepulciano, znana głównie z Abruzzo, o trochę bardziej leśnym i śliwkowym charakterze, albo apulijskie primitivo. Choć primitivo bywa kojarzone z winami słodkimi i bardzo prostymi, to w regionie powstają również niezłe wytrawne wersje. Jeśli lubicie obfitość owocu, nuty czekoladowe czy konfiturowe, to primitivo jest dla Was odpowiednim wyborem.
Lubicie wina z Hiszpanii? Bardzo proszę, zabieramy Was do Riojy czy Katalonii. Te pierwsze będą zwykle bazowały na odmianie tempranillo i łączą soczysty owoc z nutami beczkowymi (wanilia, tytoń). Te drugie to zwykle odmiana garnatxa (grenache). Daje ona wina słodsze, czasem o wręcz malinowo-truskawkowej owocowości.
Coś dla miłośników słodyczy
Kwasiory, choć osobiście serce nam krwawi, kiedy jako kontrargument pada to określenie, to nie możemy zapominać, że mamy tu też wielu fanów win słodkich i o ile wybieracie dobrze zrobione butelki, to nie ma w tym nic złego.
Postawcie na przykład na wino z cukrem resztkowym – ważne, aby było jakościowe. I tu na ratunek przychodzą nam wina z Tokaju, które powstają w różnych wersjach: od typowo wytrawnych, przez półwytrawne, półsłodkie, aż po te z kategorii Szamarodni czy Aszu. Co istotne, tu nawet w winach deserowych, wysoki poziom cukru jest równoważony przez charakterną, wulkaniczną kwasowość typową dla win z Tokaju.
Również Polscy producenci udowadniają, że potrafią produkować słodkie wina, które zachowują przy tym energię i soczystość. Jeśli szukacie takiego dobrze zbalansowanego różu, warto sięgnąć po odmianę rondo w wersji od Winnicy Turnau.
Można się bawić również bez alkoholu
Chyba nikogo nie musimy co do tego przekonywać. O ile jednak oferta bezalkoholowych piw jest bardzo szeroka, to wcale nie tak łatwo jest znaleźć smaczne wino bez procentów. Raczej omijajcie bezalkoholowe wina czerwone, my jeszcze nie trafiliśmy na żadne sensowne, które faktycznie smakowałoby jak wino, a nie owocowy sok.
Jeśli zaś chodzi o białe wina bez alkoholu, to tutaj rynek się rozwija. Te najciekawsze pochodzą z Niemiec, zresztą od wielu tamtejszych producentów usłyszeliśmy, że to coraz ważniejszy segment ich produkcji. W związku z tym, inwestują oni w technologię do produkcji takiego rodzaju win, a maszyna do odwróconej osmozy, która zapewnia najlepsze jakościowo wina bez procentów, to nie jest tania sprawa.