Za idealny Pichler-Krutzler Grüner Veltliner Frauengarten 2013

Udostępnij ten post

DSC_0091Grüner Veltliner – nazwa ta działa na nas jak magnez. Na Grand Prix Magazynu Wino mieliśmy okazje spróbować kilka naprawdę poważnych butelek tego szczepu. Okazało się też, ze sporo dobrych butelek mieliśmy okazje już spróbować, jak choćby Markusa Hubera czy Domaene Gobelsburg (które nawiasem mówiąc zdobyło złoty medal w kategorii białych win do 50 zł). Nie powinno więc nikogo dziwić ze postanowiliśmy pozostać w tym klimacie.

Na dobry początek tygodnia otworzyliśmy więc Grüner Veltlinera Frauengarten 2013 Pichler-Krutzler (dostępne u Mielżyńskiego w cenie 68,50 zł). Mamy tutaj wino pochodzące z Wachau, wyprodukowane z winogron z 15-30 letnich krzewów. Podczas winifikacji mające 6-godzinny kontakt ze skórkami, fermentujące w stali i tam też dojrzewające na osadzie do czasu butelkowania.

W kieliszku wino o słomkowym kolorze z ładnym połyskiem. W nosie mamy świeże owoce – ananasa, mango. Na drugim tle dostrzegamy również trochę kwiatów, ziół oraz nut skalistych. Usta rozwijają się etapowo. Najpierw na gruncie delikatną owocowej słodycz, która szybko przechodzi w spora dawkę rześkiej kwasowości utrzymującej się przez dłuższy czas i dopiero w finiszu dochodzi do głosu pieprzny niuans.

Robert: Wino bardzo elegancko zbudowane. Wszystko jest na swoim miejscu. Czyste, świeże, bardzo owocowe. Niemniej czegoś mi brakuje. Może wino jest po prostu aż zbyt poprawnie zrobione, jak to Austriacy tak poprawni, że aż sztywni. Czepiam się? …

Marta: Austriak pewnie stwierdziłby, że się czepiasz, bo grunt to szyk i porządek! Ciekawa propozycja, interesujące połączenie tego co czarno-białe z egzotyką owoców Nowego Świata. Stąd jego łatwa pijalność i piękne aromaty bukietu kwiatów, bardzo urokliwe, ale rzeczywiście przejrzyście poprawne.


Podsumowanie:

Za – Kawał naprawdę dobrego wina. Nie ma do czego się przyczepić.

Przeciw – Tańszy Domaene Gobelsburg był lepszy.

Ocena – dobre+.