Hofstätter Gewürztraminer Kolbenhof 2014

Gewürztraminer… Kiedyś na sam dźwięk tej nazwy truchlały nasze serca, a nogi zmieniały się w watę. Mieliśmy przed oczami ociężałego, powolnego, tłustego zawodnika, który zwalał nas na deski po pierwszym łyku. By nie narażać się na taką nierówną walkę unikaliśmy spotkania z nim jak tylko się dało. Nie było to łatwe, bo nasza rodzina zdradzała w ówczesnym czasie niezrozumiałe dla nas uwielbienie dla tego szczepu, więc chcąc nie chcąc czasem trzeba było zrobić dobrą minę do złej gry. Pewnie taka sytuacja trwałaby nadal, gdyby w którymś momencie naszych winnych peregrynacji, ścieżka nie przywiodła nas do Alto Adige. Tam, w górskich dolinach owiewanych chłodnymi wiatrami znad Dolomitów znaleźliśmy Gewürztraminery jakże odmienne od tych stereotypowych – owszem nadal aromatyczne, ale przy tym krystalicznie czyste, kwaskowe i świeże. Dlatego jeśli Sebastian (Zdegustowany) wybierając tę odmianę na dzisiejszy Winny Wtorek liczył, że nie weźmiemy w nim udziału (nasza niechęć do Gewürztraminera jest Sebastianowi znana), to tym razem będzie… zdegustowany.
Oczywiście sięgnęliśmy po etykietę z Górnej Adygi, od jednego z najlepszych tamtejszych producentów, jakim jest Hofstätter. Weingut Josef Hofstätter powstała w 1907 roku, a obecnie posiada 50 hektarów winnic położonych na wysokości 250-800 m.n.p.m. Producent szczyci się faktem, że jest jedynym, który posiada grunty na obu brzegach Adygi co pozwala mu produkować wina odzwierciedlające charakter różnorodnych siedlisk. Ciekawostką jest, że prowadzący winiarnię Martin Foradori jest kuzynem Elisabetty Foradori, która jest właścicielką nie mniej słynnej winiarni Foradori leżącą już za granicą oddzielającą Trydent od Górnej Adygi i słynącej przede wszystkim z kultowego Granato produkowanego z odmiany Teroldego.
Hofstätter Gewürztraminer Kolbenhof 2014 (Mielżyński, 122 zł) powstaje z gron z pojedynczej parceli leżącej na zboczu wzgórza Söll nieopodal Traminu. Winnice położone wokół tego miasteczka uchodzą za najlepsze do uprawy właśnie Gewürztraminera. Miejscowi winiarze uważają zresztą, że to tu znajduje się ojczyzna szczepu, choć badania dowiodły, że miejscem narodzin odmiany są raczej tereny dzisiejszych Niemiec.
Podczas winifikacji wino dojrzewa przez osiem miesięcy na osadzie, podczas którego raz w tygodniu podlega mieszaniu (battonage). Aromaty są delikatne, oczywiście wyczuwalna jest charakterystyczna dla odmiany nuta płatków róży, ale tutaj podana w bardzo przyjemny, wysublimowany sposób, podkreślona akcentami mineralnymi, kamiennymi. Nie ma tu ani krzty ciężkości czy nadmiernego nasycenia. Usta są eleganckie, z odpowiednią koncentracją, ale i zaznaczoną kwasowością. To jest właśnie przykład Gewürztraminera, który spodoba się osobom nie przepadającym za słodkimi przedstawicielami tej odmiany. Wino świetnie pije się solo, ale z przyjemnością spróbowalibyśmy go do ryby lub kurczaka w białym sosie.
Robert: Pokutuje pogląd, że gdy za oknem siarczysty mróz powinniśmy się zwracać w stronę ciężkich, czerwonych butelek. Może to ze mną jest coś nie tak, ale w takie dni jak dziś moje podniebienie domaga się właśnie białych win. Ten Gewürztraminer o kolorze przypominającym już wiosenne roziskrzone słońce, ze słodkimi nutami, które jednak nie niosą za sobą niepotrzebnej ciężkości, jest dla mnie idealnym winem dzisiejszy wieczór. Precyzyjnie narysowany, poukładany w punkt, świetny rasowy zawodnik. Kolejny przykład na poparcie lansowanej nie tylko przez nas tezy, że z Alto Adige pochodzą jedne z najlepszych białych win na świecie.
Marta: Dla mnie może nie do końca są tu wyczuwalne nuty płatków róży, zapach bardziej kojarzy mi się z wiosennymi, skropionymi rosą konwaliami. Zgadzam się z Robertem, że wino ewidentnie niesie ze sobą powiew ciepłego, wiosennego wiatru. Do tego przeplatające się akcenty słone, kwaskowe i nawet lekko gorzkie, grejpfrutowe – wszystko to łączy się w bardzo przyjemną, a nawet niesztampową gdy myślimy o tej odmianie, całość.
Podsumowanie:
Za – czystość, precyzja, elegancja, świeżość.
Przeciw – brak.
Ocena – bardzo dobre.
Jakie wina degustowali pozostali blogerzy:
Korek od wina