Herdade do Esporão Reserve 2012

Wciąż nadajemy z Portugalii, tym razem z południowego wybrzeża, dokładnie zaś z Lagos. Zdradzimy też, że w międzyczasie udało się nam odwiedzić Porto, gdzie ostatecznie przełamaliśmy nasze uprzedzenie względem win współdzielących nazwę tego miasta. O tym jak to się stało i jakich butelek spróbowaliśmy opowiemy po naszym powrocie. Dziś na przekór kolejnemu upalnemu dniu sięgamy po czerwoną butelkę – Herdade do Esporão Reserve 2012, którą zakupiliśmy w miejscowym markecie w cenie 15,50 eur.
Uprawiają 194 odmiany, z których 37 używanych jest do produkcji win. Winnice, w samym tylko Alentejo, obejmują obszar 450 hektarów. Zatrudniają na stałe około 100 pracowników. Roczna produkcja to ponad 10 milionów butelek. Te liczby robią wrażenie i wyraźnie pokazują jakim gigantem jest Esporão. W Polsce producent dał się poznać szerokiemu gronu odbiorców dzięki swojej podstawowej butelce: Pé Tinto, która swojego czasu dostępna była w Biedronce. Natomiast cały przekrój win tego producenta importuje Altlantika, która zresztą niedawno zrobiła ich prezentacje. Opis większej ilości etykiet możecie przeczytać u Winiacza. Wyraźne widać, że mimo skali nie są to wina przemysłowe, stąd po naszą butelkę sięgnęliśmy z dużym zainteresowaniem.
Wino pochodzi z owców o średnim wieku 15 lat. W butelce mamy mieszankę szczepów Alicante Bouschet, Aragonês, Cabernet Sauvignon, Trincadeira oraz kilku innych których producent już nie wymienia. Każda z odmian jest ręcznie zbierana i winnifikowana oddzielnie. Przez następne 12 miesięcy 30% wina dojrzewa w beczkach z francuskiego dębu, a pozostała cześć w dębie amerykańskim. Po kolejnych 8 miesiącach dojrzewania w butelkach wino trafia do sprzedaży.
Wino piliśmy ponad godzinę po otwarciu butelki. Mimo wszystko zdziwiło nas, że praktycznie nie czuć było charakterystycznych beczkowych, tostowych nut. Za to w zapachu były nuty suszonej śliwki i dojrzałych wiśni, z lekką domieszką ziół. W ustach ponownie ciemne owoce. Z uwagi na niską kwasowość owocowość jest lekko powidłowa, ale na szczęście jeszcze utrzymana w ryzach. Lekkie taniny w finiszu.
Patrząc przez pryzmat leżakowania w dębie obawialiśmy się, że wino może być utrzymane w tym nielubianym przez nas beczkowym stylu, jednak okazało się być bardzo przyjemnie owocowe. Co nas jeszcze bardziej cieszy, smakowało rownież naszym poznanym w Portugalii przesympatycznym znajomym, których serdecznie pozdrawiamy!
Ocena – dobre+.