Gruszka w winie

Udostępnij ten post

W tym tygodniu miały być mikołajkowe Winne Wtorki i… u niektórych wtorkowiczów były. Do nas, niestety, przesyłka jeszcze nie dotarła, a więc cała koncepcja dzisiejszego odcinka musiała się zmienić. A że pyszne konferencje dostępne są na każdym kroku, stąd dziś gruszka w winie… O przygotowaniu tego deseru myśleliśmy od dawna, nie mieliśmy jednak odwagi go wypróbować, żadne z nas nie jest bowiem wielbicielem gotowanych owoców. Tak się jednak zdarzyło, iż w przeciągu kilku tygodni mieliśmy szansę spróbować dwóch doskonałych, ale jakże różnych wariantów gruszki w winie – czerwonym z lodami cynamonowymi (nasze wrażenia z LaPioli opisaliśmy tu: Odyseja 2013 – La Piola, Alba ) oraz białym, z szafranem. To nas zmotywowało. Zaczęliśmy przeglądać i porównywać przepisy. Trochę odjęliśmy, trochę dodaliśmy i, jak to często z nami bywa, stworzyliśmy własne wersje. Zależało nam na tym, aby nasza gruszka zyskała aromat wina i przypraw, nabrała odpowiedniego koloru, a przy tym – zachowała kształt i jędrność.

Zacznijmy od gruszki w czerwonym winie z anyżem, goździkami i cynamonem . Najpierw gruszkę (najlepiej sprawdzą się konferencje) myjemy, wycieramy i obieramy ze skóry. Obcinamy niewielki plaster na dole (tak, aby gruszka równo stała w garnku i na talerzu). Ogonek zostawiamy. Do garnka wlewamy czerwone wino (myśmy skorzystali z budżetowego – 18 PLN Selezione Montepulciano d’Abruzzo DOC 2011, Casa Vinicola Monteverdi z Leclerca – wiśniowe, lekkie o małej koncentracji 80/100, chodziło nam o to, żeby nie zdominowało gruszki). Znaleźliśmy wprawdzie przepisy, których autorzy sugerowali gruszkę gotować w bardziej intensywnym trunku, np. w Barolo… No cóż… Kto bogatemu zabroni… 🙂 Do wina dodajemy 1 gwiazdkę anyżu gwiazdkowego, kilka ziarenek pieprzu, laskę cynamonu, goździki oraz 1-2 łyżki cukru pudru (w zależności od kwasowości wina). Całość doprowadzamy do wrzenia. Teraz do garnka wkładamy gruszki (powinny być w całości przykryte płynem) i zmniejszamy ogień. Przykrywamy papierem do pieczenia i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 20 min. Gotowe, wyjmujemy z garnka i odkładamy na talerz. Kiedy wino wystygnie, wyjmujemy z niego przyprawy i z powrotem wkładamy do niego gruszki, a całość wstawiamy na noc do lodówki. Aby zaostrzyć smak gruszek, do zimnego wina, bezpośrednio przed wstawieniem do lodówki, można dolać odrobinę mocniejszego alkoholu, np. likieru z czarnych porzeczek lub aromatyzowanej wódki. Gruszki podajemy same lub z lodami, np. waniliowymi lub śmietankowymi. Oczywiście, cynamonowe też stanowić będą doskonały dodatek 🙂

Do gruszki w białym winie dodaliśmy nieco inne przyprawy. Tym razem były to skórka pomarańczowa, laska wanilii i gałka muszkatołowa. Na potrzeby tego przepisu wybraliśmy białe, lekkie wino o słodkich, kwiatowych aromatach i niedużej kwasowości – Liebfraumilch – nie nadaje się wprawdzie do picia, ale do gotowania jak najbardziej 🙂 Kiedy w sklepie wkładaliśmy tę butelkę do koszyka, rozglądaliśmy się nerwowo, czy nikt nie widzi 😉 Jako „bulion” do gruszki – spisało się świetnie. Wydaje się, że dobrze wypadłoby także musujące, np. Asti Spumante z uwagi na lekką słodycz i relatywnie niską zawartość alkoholu, a w przypadku tego deseru chodzi nam o podkreślenie, a nie przytłoczenie smaku gruszki. Do garnka wlewamy wino, dodajemy 1-2 łyżki cukru pudu oraz przyprawy. Całość doprowadzamy do wrzenia. Gruszki (przygotowane tak, jak w poprzednim przepisie) wkładamy do garnka. Gotujemy na wolnym ogniu pod papierem do pieczenia przez ok. 20 min. Gotowe gruszki wyjmujemy z garnka, usuwamy z niego wszystkie przyprawy; kiedy wino wystygnie, wkładamy do niego z powrotem gruszki i zostawiamy na noc w lodówce. Aby wzbogacić jeszcze smak tego deseru, do wina (przed zagotowaniem) możemy dolać świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy. Podajemy polane sosem czekoladowym. Sos ten przygotowujemy roztapiając w rondelku czekoladę (60-70% kakao) razem z masłem i dokładnie je razem mieszając.

Do gruszek w winie na pewno jeszcze wrócimy – zostało przecież tyle wariantów do wypróbowania, z różowym, musującym, wzmocnionym… 🙂 a tym czasem czekamy na mikołajkową przesyłkę, aby opisać ją w przyszłym tygodniu!

Smacznego 🙂

A&W