Schloss Gobelsburg Steinsetz Grüner Veltliner 2013

W ostatni Winny Wtorek odwiedziliśmy Alzację. Dziś udajemy się na południowy-wschód, czyli do Austrii. To jeden z tych krajów, gdzie (jeśli chodzi o nasze gusta) mamy w czym wybierać, a białe wina, austriackie Grüner Veltlinery plasują się na naszym winiarskim podium, zaraz za Rieslingami. Tym razem zdecydowaliśmy się na Grüner Veltlinera od producenta Schloss Gobelsburg: Steinsetz Kamptal DAC Reserve 2013. Wino kupiliśmy w Berlinie w cenie 16,90 euro.
Producent jest w Polsce znany za sprawą importera DELiWINA. Warto wspomnieć, że jego podstawowy Grüner Veltliner (przez nas testowany) zdobył złoty medal na Grand Prix Magazynu WINO 2014. Nasza butelka to już wyższa linia, pochodząca z winogron z pojedynczej parceli – Steinzetz. Średni wiek krzewów to 25 lat, a wino dojrzewa w stalowych, 25 hektolitrowych zbiornikach.
W kieliszku o ładnym, słomkowym kolorze. W nosie dobre połączenie nut kwiatowych, ziół, białego pieprzu ale i owoców (melon, gruszka). Zapach jest bardzo czysty, wręcz mineralny. Usta o dorodnej, wysokiej, chrupkiej kwasowości. Mamy tutaj cytryny, limonkę i delikatnie ostry, pieprzny finisz. Wino jest eleganckie, o niezłej koncentracji i sprężystej strukturze.
Robert: Jeśli ktoś poszukuje w winie pieprzności, to butelka dla niego. W finiszu niemal czuje się świeżo zmielone ziarenka pieprzu. Do tego przyjemnie owocowo-kwiatowy nos, dobra kwasowość. Trudno od tej butelki wymagać czegoś więcej. Słyszałem wiele opinii, że Grüner Veltliner nigdy nie jest w stanie w bezpośrednim pojedynku pokonać Rieslinga. Pewnie dużo w tym prawdy. Jednak jeśli szuka się wina, które podobny poziom kwasowości łączy ze skalistymi klimatami, a do tego zamiast zdecydowanej owocowości ceni się bardziej chłodne doznania, ten szczep jest znakomitym wyborem.
Marta: Wino zachwyciło mnie swoją wszechstronnością. Przede wszystkim ze względu na świetną równowagę między kwasowością a owocem. Pierwsze skrzypce to zioła, a nawet nuty oliwki, mam na myśli zapach kosmetycznego rarytasu.
Posmakowało mi z salami z włoskami orzechami. Połączenie z pozoru kontrowersyjne, ale dla mnie okazało się strzałem w dziesiątkę. Mam wrażenie, że w wielu zestawieniach świetnie by się odnalazł, szczególnie w tym o wysokim poziomie ostrości. Może w przypadku tajskich dań, gdzie jego piękne, kwiatowe aromaty ale i trawa cytrynowa cudownie wkomponowałyby się w całość – kiedyś muszę zrealizować tę sugestię. Samo wino jest idealną pozycją na letnie, ciepłe noce – czyste, orzeźwiające, ale przy tym niebanalne. Można się przy nim zatrzymać, delektować się tym, jak zmienia się z każdym kieliszkiem.
Podsumowanie:
Za – eleganckie, o dobrej równowadze, czyste i poważne.
Przeciw – brak.
Ocena – bardzo dobre.