Greyrock Sauvignon Blanc 2022 – nowy rocznik hitu z Biedronki

Udostępnij ten post

Tak jak Wam obiecaliśmy, chcemy aby nasz portal był dla każdego. Dlatego obok artykułów bardziej specjalistycznych (jak choćby wczorajszy przegląd najlepszych greckich win) będziemy też Wam przybliżali kwestie bardziej podstawowe. Chcemy też polecać Wam ciekawe i warte spróbowania wina z dyskontów i marketów. Wiemy przecież, że do nich macie najłatwiejszy dostęp. Zaczynamy od kolejnego rocznika nowozelandzkiego hitu z Biedronki.

Dlaczego Greyrock uzyskał kultowy status?

Pierwszy raz o tej etykiecie napisaliśmy 9 lat temu. Wtedy po raz pierwszy Greyrock zawitał do Biedronek w roczniku 2013 i z miejsca stał się on ulubioną dyskontową pozycją wielu Polaków. Skąd ten sukces?

Przede wszystkim sauvignon blanc to odmiana łatwo dającą się lubić. Zwykle są to wina mocno aromatyczne. Dodatkowo ich spektrum zapachowe jest bardzo charakterystyczne – marakuja, świeżo skoszona trawa, czasem szparagi, biała porzeczka. Kto raz taki miks poczuje, nie ma większych problemów z przypomnieniem sobie, jak powinien pachnieć typowy przedstawiciel tej odmiany. Przy tym są to wina owocowe, soczyste, a przy tym nie tak intensywnie kwaskowe, jak choćby riesling. W wersjach z Nowego Świata (tak określa się wina pochodzące spoza Europy) często producenci zachowują też odrobinę cukru resztkowego. Sprawia to, że taki sauvignon jest jeszcze bardziej zaokrąglony i przymilny.

Wszystkie te cechy, podane po za tym bez przerysowania i banału posiadał zwykle Greyrock. Choć oczywiście kolejne pojawiające się na półkach roczniki trochę się od siebie różniły, to raczej nie schodziły poniżej określonego, solidnego poziomu.

A jak smakuje najnowszy Greyrock?

Obecnie w dyskoncie dostanie wino z 2022 rocznika. Tutaj mała uwaga – pamiętajcie, że na południowej półkuli pory roku są odwrócone względem tego, do czego przywykliśmy w Europie. Oznacza to, że zbiory winogron w Nowej Zelandii mają miejsce mniej więcej 6 miesięcy wcześniej niż u nas. Ta butelka pochodzi więc z owoców zebranych na początku poprzedniego roku.

Warto też wspomnieć, że od debiutu 9 lat temu cena Greyrocka podskoczyła zaledwie o 5 zł. W dobie obecnej inflacji jest to dla konsumenta dobra wiadomość.

Greyrock Sauvignon Blanc 2020 (29,99 zł)

Mamy tu dokładnie to, czego należy oczekiwać od sauvignon z Nowej Zelandii. W zapachu wyraźne owoce, sporo melona, marakui, ale i limonki. Do tego mocny akcent trawiasty (wspomniana świeżo skoszona trawa). Usta soczyste, kwaskowe, świeże i chrupkie. W smaku podobne do tego, co pokazał nos, może nawet bardziej cytrynowe niż tropikalne. Tym razem cukier jest bardzo niski, wino trzyma zdecydowanie orzeźwiającą stronę. Porządnie wykonane i po prostu smaczne wino. Dobre (87/100).

Solidność to coś, do czego przyzwyczaiła nas ta etykieta. W bieżącym roczniku na uwagę zasługuje zejście w dół z cukrem resztkowym, co przekłada się na wyraźnie kwaskowe i orzeźwiające wino. Z czystym sercem polecamy czy to na aperitif, czy choćby do jakiejś lekkiej sałatki (np. z krewetkami i rukolą).