GG – czyli to, co tygryski kochają najbardziej

Udostępnij ten post

Niemcy to nie tylko Mozela czy Rheingau, a niemieckie wina to nie tylko Rieslingi. Dziś dla wielu z Was to być może trywialne stwierdzenie, ale jeszcze kilka lat temu nasza konsumencka świadomość (i to nie tylko w Polsce) ograniczała się do znajomości właśnie tego małego wycinka tamtejszego winiarstwa. W zmianę tak zwięźle kojarzonego geograficznie winiarstwa niemieckiego wielką pracę włożyła organizacja VDP (Verband Deutscher Prädikatsweingüter), czyli prywatne stowarzyszenie najlepszych niemieckich winiarzy. Wspólną inicjatywą wykreowali oni piramidę jakościową na wzór klasyfikacji burgundzkiej, umieszczając na jej czele –  obecnie bardzo cenione pozycje klasy Grosses Gewächs.


Wytrawność ponad wszystko

Choć klasyfikacja stworzona przez VDP (zaczynająca się od podstawowych win kategorii Gutswein, następnie przechodząca przez wina z konkretnych miejscowości Ortswein, po butelki z pojedynczych parceli oznaczonych jako Erste Lage i Grosse Lage), leży niejako obok niemieckiego prawodawstwa winiarskiego, to właśnie powstające z najlepszych siedlisk wina Grosses Gewächs (GG) bez wątpienia stanowią flagowe butelki tego kraju.

To, co wyróżnia klasyfikację VDP (w opozycji do historycznej tradycji winiarskiej Niemiec) to mocny akcent położony na wina wytrawne. Bowiem tylko takie mogą być butelkowane jako GG, a przecież Mozela i Rheingau, dwa najbardziej znane regiony, przez wielki słynęły z win słodkich, produkowanych z wybitnych, pojedynczych parceli. Tutaj uwaga, oczywiście wina z wysokim cukrem resztkowym, z gron rosnących na konkretnej winnicy również mogą być produkowane przez członków VDP, a nazwa tych siedlisk może się pojawiać na etykiecie, jednak nie otrzymują one tego dodatkowego wyróżnika. Z jednej strony, taka polityka była podyktowana niezbyt pozytywnymi spojrzeniami, które budziły niemieckie wina półsłodkie czy słodkie – np. setki tysięcy butelek Liebfraumilch, które w minionych dekadach zalewały europejskie rynki. Z drugiej, panuje przekonanie, że to właśnie wina wytrawne najlepiej oddają niuanse poszczególnych siedlisk.

Pamiętajcie, warto od razu zaznaczyć, że zgodnie z niemieckim prawem winiarskim wino jest uznawane za wytrawne nawet jeśli zawiera do 9 gram cukru resztkowego, o ile tylko kwasowość jest o co najmniej 2 gramy wyższa.

Szczypta wiedzy

Do VDP należy obecnie 195 producentów ze wszystkich 13 winiarskich regionów Niemiec. Co ważne, aby stać się członkiem, producent musi zostać do niego zaproszonym przez samo grono, co ma podkreślać jego ekskluzywność. Winiarze zbierają grona z ok. 3% niemieckich winnic, ale łącznie odpowiadają aż za 7% światowej produkcji Rieslinga (55% wszystkich nasadzeń członków stowarzyszenia należy do tej odmiany). Same wina kategorii GG to 5% produkcji VDP, a średnia ich cena to 32 eur za butelkę (no cóż, bez wątpienia wina te do tanich nie należą).

Degustacja

Problem z winami kategorii GG jest taki, iż mimo swoich cen rozchodzą się one na pniu, więc o ile nie zadbacie o odpowiednio szybkie wypełnienie swojej piwniczki, kilka miesięcy po wypuszczeniu na rynek nowego rocznika (który trafia do sprzedaży 1 września – rok po zbiorach dla win białych i dwa lata dla czerwonych), to możecie mieć spore problemy, aby skompletować najbardziej rozchwytywane pozycje. Ale pamiętajcie, że są to wina, które wybitnie potrzebują czasu i są niebywale długowieczne, picie ich za młodu pozwala jedynie poczuć przedsmak prawdziwych emocji.

Na VI Zlocie Blogosfery wziąłem udział w prowadzonej przez Tomasza Prange-Barczyńskiego degustacji butelek właśnie z najnowszego dostępnego rocznika.

Na myśl swoistego rodzaju szkoły GG przychodzi mi tu porównanie do pracy Takaharu Tezuk’a, którego projekty pokazała mi kiedyś Marta – tworzy on podobno najlepsze przedszkola na świecie. „Projektant (…) Po prostu chciał dać dzieciom to, czego potrzebują od zawsze – przestrzeń. Tezuka wciąż podkreśla przy tym, jak ważne jest stawianie dzieciom wyzwań, bez których, zdaniem architekta, nie mogą się dalej rozwijać. Przestrzeń przedszkola jest więc wręcz stworzona po to, aby w pełni mogły one w pełni wykorzystywać swoją niekończącą się energię. Mali odkrywcy mając do dyspozycji wnętrze budynku i atrium oraz całą powierzchnię dachu budynku, potrafią przebiec nawet 6 kilometrów w przeciągu zaledwie jednego poranka.” (źródło: magazynmiasta.pl).

Przestrzeni i czasu do rozwoju potrzebują też właśnie wina z klasy Grosses Gewächs.

Rudolf May Retzstader Himmelspfad Silvaner GG 2017

Rozpoczęliśmy od Frankonii, a więc regionu, w którym Riesling musi oddać palmę pierwszeństwa Silvanerowi. Leżąca w miasteczku Retzstad bardzo stroma (z nachyleniem dochodzącym do 65% – trudno to sobie nawet wyobrazić), wapienna parcela Himmelspfad posiada południową ekspozycję. Wino fermentowało w dużych beczkach i zachowało cukier na poziomie nieco ponad 1 grama, przy ponad 6 gramach kwasowości. Imponuje potężną koncentracją i niezwykle skomasowanym ciałem. W nosie znajdziemy dojrzałe jabłka, gruszki, ale i sporo soczystych, mineralnych cytryn. Wielki potencjał i klasa. Przedszkolak oceniony na znakomity- (92/100).

Heymann-Löwenstein Winninger Röttgen Riesling GG 2017

Przeskakujemy na dolny bieg Mozeli, region zwany rownież jako Terrassen Mosel. Jak sama nazwa wskazuje, dominują tutaj niezwykle strome parcele, pocięte wąskimi tarasami. Heymann-Löwenstein to producent odznaczający się bardzo mineralnym, surowym stylem, który zwłaszcza w młodości wydaje się być najbardziej niedostępny. Drożdżowe nuty postfermentacyjne są wciąż obecne, a obok nich rozwijają się akcenty dymne, krzemienne, prochowe. Potężna kwasowość, ale też mocno zamknięte, mimo świetnej koncentracji i napiętej struktury jeszcze przed nim wiele do odkrycia. Maluch z oceną na przyszłość bardzo dobry+ (91/100).

Ratzenberger Bacharacher St. Jost Riesling GG 2017

Bacharach to jedno z najsłynniejszych miasteczek winiarskiego regionu Mittlerhein. Parcela St. Jost zbudowana jest głównie w oparciu o dewońskie łupki, a takie podłoże stanowią idealną glebę dla uprawy Rieslinga. W przeciwieństwie do poprzednika, tutaj jego ojciec – winiarz zachował sporo cukru (6,1 gram) i przez to ogólna ekspresja jest znacznie bardziej nasycona, słodsza, hedonistyczna. Obok melona i gruszek mamy nawet nieco marakui i słodkich jabłek. Usta pełne, bogate, ale też odpowiednio soczyste. To jedno z GG panelu bardziej gotowe do picia już teraz, ale przez to, że nieco mniej złożone bez plusika. Bardzo dobre (90/100).

Kruger-Rumpf Münster-Sarmsheimer Dautenpflänzer Riesling GG 2017

Winnica Dautenpflänzer zlokalizowana jest na północy regionu Nahe, niedaleko miejsca gdzie ta rzeka wpływu już do Renu. Zajmuje centralną część wzgórza Kapellenberg, a pod cienką warstwą lessu skrywają się pokłady łupka i kwarcu. To wino o kwasowości ostrej jak żyleta, zdecydowanie minerale, pięknie soczyste, z długim finiszem. Całość chrupka, skrząca się, świetnie rześka. Mało tutaj owocu, ale całość jest imponująca. Przedszkolak, który wiele w życiu osiągnie. Arcydzieło- (95/100).

Geheimrat J. Wegeler Geisenheimer Rothenberg Riesling GG 2017

W końcu trafiamy do ojczyzny Rieslinga, czyli Rheingau, do miasteczka Geisenheim. Parcela Rothenberg leży bezpośrednio nad miasteczkiem, a jej nazwa nawiązuje do bogatej w żelazo, czerwonej gleby. Aromat jest dość skryty, schowany, jeszcze mało intensywny na tym etapie rozwoju wina. W ustach poza wybijającą się kwasowością trudno doszukać się jakiś bardziej konkretnych smaków. Trochę rozczarowujące jak na wino z tej kategorii, ale też producent nie należy do pierwszoplanowych winiarzy z Rheingau. Dobre+ (88/100).

Gunderloch Niersteiner Pettenthal Riesling GG 2017

Pettenthal to jedna z parceli usytuowanych na majestatycznym wzgórzu Roter Hang, rozciągniętym wzdłuż Renu na obszarze Rheinhessen pomiędzy Oppenheim i Nierstein. Nazwa Roter Hank ponownie mówi nam wiele o tutejszym podłożu, bogatych w żelazo czerwonych łupkach i glinie. W nosie obok akcentów woskowych i cytrynowo-limonkowych mamy również sporo minerałów. Podobnie czyste, soczyste w ustach, o górskiej, chłodnej estetyce. Bardzo dobre+ (91/100).

Rat Dr. von Bassermann-Jordan Hochheimer Kirchenstück Riesling GG 2017

O zlokalizowanym nad Menem (choć zaliczanym do Rheingau) miasteczku Hochheim opowiadaliśmy Wam już nie raz. Sławna parcela Kirchenstück to winnica leżąca u stóp kościoła, będącego charakterystycznym punktem krajobrazu Hochheim. Dominują tutaj iły przemieszane z piaskiem. Nasze wino przechodzi fermentację w dużych beczkach. Jest ciemne, dymne, ale po chwili dochodzi również przyjemny grejpfrutowy aromat. Usta potężne, z mocną kwasowością i waniliowym finiszem. Całość psuje nieco goryczkowy finisz. Bardzo dobre- (89/100).

Pawis Freyburger Edelacker Grauerburgunder GG 2017

To ciekawy przykład, bo mamy wino z mało znanego (choć leżącego blisko naszego kraju) regionu Saale-Unstrut. Zlokalizowany na wschód i południe od Lipska, cały region jest niewielki (770 hektarów winnic) i jest najwyżej na północ położonym regionem upraw zza Odrą. Stąd też winiarze decydują się tu na uprawę odmian mniej wymagających klimatycznie od Rieslinga i naturalna stała się obecność Müller-Thurgau, Silvanera czy właśnie Weissburgundera. Parcela Edelacker zlokalizowana jest na przedmieściach Freyburga, a dominuje na niej wapienna gleba. Aromat wina jest bogaty, dość pełny, różno-cukierkowy. Usta podobnie słodkawe (choć technicznie cukru jest zaledwie 1,2 gram), ale przy tym również mocno kwaskowe. Tęgie, ciepłe, nasycone z lekko orzechowym posmakiem. Ciekawe kulinarnie, do spróbowania z drobiem w maślanym sosie. Bardzo dobre- (89/100).

Kranz Ibesheimer Kalmitz Weissburguner GG 2017

Całe wzgórze Kalmitz jest spore, bo liczy ponad 112 hektarów, ale parcela podniesiona do rangi Grosse Lage zlokalizowana jest na jego południowej flance, gdzie pod cienką warstwą humusu znajdziemy wapień, margiel i ił. Wino przez kilka miesięcy dojrzewa na osadzie w stalowych zbiornikach. W nosie ciepłe, słodkawe, kwiatowe – pełne. Na podniebieniu z ładną koncentracją, bardzo nasycone z alkoholem, który ujawnia się w finiszu. Świetnie zrobione, ale jednak nieco ociężałe. Bardzo dobre (90/100).

Franz Keller Achkerrener Schlossberg Spätburgunder GG 2016

Mimo, że niemieckie Spätburgunder są na najlepszej drodze, by powtórzyć sukces Rieslingów, to niestety na naszej degustacji spróbowaliśmy tylko jedną butelkę z tej odmiany. Okolice Ihringen w południowej części Badenii, skąd pochodzi wino są o tyle charakterystyczne, że można tu spotkać wulkaniczną glebę. Tak jest również w przypadku Schlossbergu, gdzie mamy do czynienia z tefrytem z dużą domieszką wapieni. Wino spędziło 18 miesięcy w baryłkach (1/3 stanowią nowe beczki). Zaczyna się nutami leśnymi, potem dochodzą również akcenty żurawin, ziół i pieprzu. Spodobał mi się pięknie owocowy nerw, soczystość, żywotność i rześkość. Podsumowaniem są też wyszlifowane, eleganckie garbniki. Duża klasa. Znakomite (93/100).

Dautel Cleebronner Michaelsberg Lemberger GG 2016

Zakończyliśmy Wirtembergią. To bardzo ciekawy region, szczególnie ze względu na wyróżniającą go dynamikę rozwoju spośród tych, w których również dominują czerwone odmiany winorośli. Króluje tu oczywiście Trollinger (a więc włoska Schiava), dająca leciuchne, delikatne wina. Coraz większą popularnością cieszy się również dający znacznie poważniejsze pozycje Lemberger (Blaufränkisch). Michaelsberg to wzgórze ze zlokalizowanym na jego szczycie kościółkiem (gdzie zgodnie z legendą Święty Bonifacy stoczył walkę z diabłem), będące charakterystycznym elementem okolicy. Całość porośnięta jest przez winnice, a gleba to wielobarwny margiel. Wino powstaje z owoców z 40-letnich krzewów. Przeszło spontaniczną fermentację i przez 10 miesięcy dojrzewało w beczkach. Z radosnym nosem, pełnym wisienek i malin, świetną soczystością. Na podniebieniu czuć sporo wanilii i czekolady (może nuty te nieco złagodnieją z wiekiem), ładną kwasowość i zaczepne taniny. Dobre+ (88/100).


Zaprezentowana selekcja stanowiła dobrą reprezentację win kategorii GG. Warto raz na jakiś czas skusić się na te pozycje, bo choć wydatek jest niemały, to te wina (zwłaszcza biorąc pod uwagę Rieslingi) stanowią absolutną czołówkę światowego winiarstwa. Jeśli macie dalej wątpliwości, pórównajcie sobie ich ceny z czołowymi Smaragdami z Wachau, czy białymi Burgundami – w takiej konfiguracji niemieckie wina to dalej świetna alternatywa.

Podziękowania dla Tomasza za jak zwykle wyśmienitą dawkę wiedzy i doświadczenia.