Gerhard Markowitsch (Carnuntum) – profil producenta

Udostępnij ten post

Cesarstwo rzymskie było bez wątpienia jednym z największym imperiów jakie zna ludzkość. Przez kilka wieków swoim obszarem obejmowało większą część Europy, północną Afrykę i sporą połać Bliskiego Wschodu. Choć jednak o tym wszystkiem wie większość z nas, to pewnie niewielu zdaje sobie sprawę, że kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Wiednia, niedaleko dzisiaj niepozornej mieściny Carnuntum zlokalizowany był potężny obóz wojskowy i miasto, które w czasach, gdy rzymskie legiony święciły triumfy na polach bitew, zamieszkiwane było przez ponad 40 tysięcy ludzi. Aby lepiej to sobie uzmysłowić warto zdać sobie sprawę, że taką liczbę ludności Warszawa osiągnęła dopiero w XVIII wieku (!).

O znaczeniu osady świadczy też fakt, że w Carnuntum znajdowała się główna baza cesarza Marka Aureliusza podczas jego wojen z Germanami, a w 303 roku odbył się tu zjazd trzech cesarzy (Dioklecjana, Maksymiana i Galeriusza), podczas którego omawiano nową formułę współrządzenia imperium. Dziś odnalezione i w części zachowane pozostałości osady objęte są parkiem archeologicznym i udostępnione do zwiedzania.

Carnuntum – położenie i klimat

Carnuntum to również jeden z tych mniej znanych winiarskich regionów Austrii. Winnice rozciągają się na południowym brzegu Dunaju, na jedynie delikatnie pofałdowanym terenie i niewysokich wzgórzach (nie liczcie tutaj na tarasy jak w Wachau, czy Kamptal, ani nawet na pofałdowane tereny znane ze Styrii). Największym atutem winiarzy nie jest ukształtowanie terenu pod winnice, ale warunki klimatyczne. Źródłem sukcesu miejscowych win jest działające jak komin obniżenie pomiędzy Wzgórzami Hainburskimi, a Leithabergiem, tzw. Brama Brucka. Zasysa ono ciepłe masy powietrza znad Kotliny Panońskiej i kieruje je dalej na zachód, w kierunku Wiednia. Taka pogoda sprawia, że Carnuntum jest predestynowane do uprawy czerwonych odmian. Doskonale sprawdza się tu zarówno Zweigelt, jak i Pinot Noir czy Blaufränkisch.

Weingut Gerhard Markowitsch

Jednym z czołowych miejscowych producentów jest Gerhard Markowitsch, który już w 1999 roku został przez magazyn Falstaff ogłoszony winiarzem roku w Austrii. Już w obecnym roku Gerhard został również prezesem świeżo powołanej dla Carnuntum odnogi ÖTW – Traditionsweingüter Österreich. Rodzina posiada około 40 hektarów winnic, a dodatkowo posiłkuje się skupowanymi gronami (posiada długoterminowe kontraktu i winiarze dostarczający grona muszą spełniać surowe wymogi jakościowe).

Mieliśmy okazję przyjrzeć się szerzej portfolio Gerharda podczas VieVinum, gdzie te pozycje rzeczywiście wyróżniały się na tle innych regionalnych win. Dodatkowo kilka podstawowych butelek zakupiliśmy w drodze do domu i spróbowaliśmy w ostatnich tygodniach, ale przedstawić Wam kompleksowy przegląd tego producenta.

Markowitsch Sauvignon Blanc 2015 (11,20 eur – podajemy ceny ze strony winiarza) pochodzi z owoców rosnących na lessowych glebach. Wydaje się już nieco zmęczone, co prawda znajdziemy w nim fajne nuty maślano-woskowe, ale praktycznie wyparował cały owoc, który przecież jest znakiem wyróżniającym odmiany. Jesteśmy ciekawi jak smakuje najnowszy rocznik, bo nasza butelka była już ewidentnie po szczycie. Średnie (84/100).
Markowitsch Grüner Veltliner Alte Reben 2017 (12,40 eur) to już zupełnie inna historia, powstająca z ponad 35-letnich winorośli. Winogrona zbierane są ręcznie, gdy osiągną optymalną dojrzałość, czasem w kilku turach. Część wina fermentuje we francuskich baryłkach, a następnie całość dojrzewa w stali i większych, neutralnych beczkach. Ma sporą masę i piękną koncentrację. Pojawiają się bardzo sycące nuty maślane, gruszkowe i delikatnie miodowe. Kwasowość mogłaby być wyższa, ale nie można się przyczepić do soczystego owocu i ładnie pieprznego finiszu. Bardzo dobre- (89/100).

Markowitsch Weissburgunder Prellenkirschen 2017 – tym razem mamy do czynienia z wapienną glebą, na której dobrze czuje się Pinot Blanc. Z jednej strony wino jest pełne, mocne, ale z drugiej również świeże, czyste i z przyjemnie ziołowym tłem. Dobry balans pomiędzy nasyceniem, a owocem. Dobre+ (88/100).
Markowitsch Chardonnay Schüttenberg 2017 (17,40 eur) powstaje z najwyższej parceli Gerharda, leżącej na wysokości niemal 280 metrów, na zboczu Arbesthaler Hügelland. Choć ta pięknie nasłoneczniona winnica jest dedykowana przede wszystkim czerwonym odmianom, to część o zachodniej ekspozycji, osłonięta przez las, świetnie nadaje się do uprawy Chardonnay. Odmiana jest zbierana stosunkowo późno, ale dzięki sporym różnicom temperatury pomiędzy dniem, a nocą, winogrona nie tracą tak ważnej świeżości. Przekłada się to wyraźnie na samo wino, które ma ładną koncentrację, ale również zachowaną kwasowość i rześkość owocu (słodkie jabłka, cytryny, melon). Dojrzewanie na osadzie przez 12 miesięcy w baryłkach daje o sobie znać pod postacią subtelnych akcentów maślanych i waniliowych. Świetnie zbudowane, z imponującym potencjałem. Znakomite (93/100).

Markowitsch Carnuntum Cuvee 2016 (8,80 eur) to kupaż 80% Zweigelta uzupełnionego o Blafränkischa i Merlota. Po 10-12 dniowej fermentacji wino trafia na kilka miesięcy do dużych beczek i używanych, mniejszych baryłek. Znajdziemy tu ciemne wiśnie z dodatkiem nut dymnych, waniliowych, ziemistych. Usta dość lekkie, pięknie soczyste. Brakuje mocniejszych tanin, ale całość jest niesamowicie pijalna. Świetne do deski wędlin. Dobre (87/100).

Markowitsch Rubin Carnuntum 2016 – nazwa wskazuje na 100% Zweigelta, bowiem określenie „Rubin Carnuntum” to przyjęte przez lokalnych winiarzy oznaczenie win powstające w tej odmiany, które mają być wizytówką regionu. W tym wydaniu jest niesamowicie radosne, z pięknym skrzącym się owocem (truskawki, maliny, wiśnie, nieco śliwek), ale i przyjemnym ziemistym posmakiem. Kwaskowe, świeże, żywe. Uwielbiamy tę pozycję, to dla nas jeden z najlepszych austriackich Zweigeltów. Bardzo dobre (90/100).

Markowitsch Redmont 2015 (17,40 eur) to 55% Zweigelta, 25% Blaufränkischa i 2o% Merlota. Nazwa nawiązuje do żwirowej, czerwonej gleby skąd pochodzą owoce trafiające do tej butelki. Nim jednak tam się znajdą, przez 16 miesięcy dojrzewają w baryłkach. Słodka owocowość spod znaku malin i wiśni jest obudowana wyraźnymi akcentami waniliowymi i okadzona dymem z jesiennego ogniska. Podobają się nam również wyraźne, ale bardzo żywe taniny. Butelka wprost woła o esencjonalny gulasz z wieprzowiny. Bardzo dobre (90/100).
Markowitsch Pinot Noir 2016 (12,90 eur) to wino powstające z owoców z chłodnych parceli wokół Höflein, dojrzewające kilka miesięcy w używanych francuskich baryłkach. Lekkie, zwiewne, wiśniowe – idzie w stronę subtelności, a nie mocnej struktury. W ustach pojawia się ciekawy ziołowy-ziemisty niuans. Niezbyt skomplikowane, ale zachęcające do kolejnych kieliszków. Spróbowalibyśmy do pieczonej piersi z kaczki. Dobre+ (88/100).

Markowitsch Pinot Noir Scheibner 2016 (31,40 eur) – spory przeskok cenowy powinien zapowiadać o wiele ciekawsze doznania i tak jest w rzeczywistości. Parcela Scheibner to długi, dość wąski pas ziemi położony na wysokości 220 metrów, osłonięty od najbardziej dokuczliwych wiatrów. Takie położenie oraz gleba bogata w wapień sprawiają, że to idealne miejsce na uprawę lubiącego takie warunki Pinot Noir. W aromacie znajdziemy ciemne owoce – jeżyny i jagody, ale i sporo akcentów leśnych (suszone igliwie, mech, kora sosny). Na podniebieniu pięknie kwaskowe, z mocno zarysowaną strukturą i delikatnymi taninami. Jeszcze młode, na pewno nie powiedziało ostatniego słowa. Znakomite (93/100).

Wina z Carnuntum wciąż trudno dostać w Polsce, ale jeśli gdzieś (czy to nad Wisłą, czy podczas zagranicznych wojaży) traficie na te butelki, z całego serca je polecamy.