Gdy filmowiec robi wino – Seresin Estate

To był wieczór… Degustacja zorganizowana przez jednego z importerów z udziałem producenta win z Nowej Zelandii. Niby nic niezwykłego. Historia nabiera jednak rumieńców gdy staje się jasne, że tym importerem był znany polski aktor Marek Kondrat, nowozelandzkim winiarzem światowej sławy operator filmowy – Michael Seresin (autor zdjęć do takich hitów jak – „Midnight Express”, „Ptasiek”, „Kod Merkury”, czy „Harry Potter i Więzień Azkabanu”), a wśród zaproszonych gości poza zestawem kilku blogerów i dziennikarzy winiarskich znalazł się zdobywca Oskara za scenografię do „Listy Schindlera” – Allan Starski.
W takich okolicznościach mogłoby się zdawać, że wina zejdą na dalszy plan. Nic bardziej mylnego.
Wszystko dzięki Michael’owi Seresin’owi, który czarował swoimi opowieściami o własnej winnicy w Marlborough, jaką założył w 1993 r. (pomimo zerowego doświadczenia w winiarstwie) i sam obsadził też winoroślą. Okazało się, że obecnie posiada ponad 100 hektarów upraw w trzech lokalizacjach – Home, Raupo Creek i Tatou. Swoje wina wytwarza w zgodzie z naturą, nie używa nawozu, fermentacja odbywa się na naturalnych drożdżach, wina nie są filtrowanie i klarowane, a obok winorośli uprawia również drzewa oliwne, warzywa, owoce i hoduje zwierzęta. Wydawać by się mogło, że całe to przedsięwzięcie to jedynie wymysł filmowca, który posiada za dużo wolnego czasu albo pieniędzy. Dlatego z tym większa ciekawością czekaliśmy na wina, aby sprawdzić czy w tym szaleństwie jest jakaś metoda.
MOMO Sauvignon Blanc 2012 (59 zł)
Bardzo świeże, o zdecydowanie owocowym aromacie agrestu, tropikalnych owoców, ale i zielonej dopiero co skoszonej trawy. W ustach średnia kwasowość, ładne owoce z muśnięte maślanymi posmakiem. Krótkie ale wykorzystujące swój czas w 200%.
Dobre.
MOMO Pinot Gris 2013 (66 zł)
Ta butelka to nie nasz styl. Lekko miodowe w nosie, w ustach płytkie, mało skoncentrowane, słodkawe. Po ociepleniu ma więcej aromatów owocowych. Posmak jest lekko gorzkawy.
Średnie.
SERESIN Sauvignon Blanc 2012 (79 zł)
To wino różni się od poprzedników. Po pierwsze, to kupaż Sauvignon z niewielkim dodatkiem Semillon (6%). A do tego ok. 15% wina dojrzewa we francuskiej beczce. Początkowo daje wrażenie świeżego ściągania w ustach. Ma bardzo ładną agrestową kwasowość. W nosie wyraźnie trawiaste, ale i trochę ananasowe, a nawet kredowe.
Dobre+.
MOMO Pinot Noir 2011 (78 zł)
Początkowo w nosie mamy nuty lekko roślinne. Później wino otwiera się i nabiera bardziej owocowego charakteru, z domieszką ziół. W ustach mamy niezłą kwasowość, trochę ładnych czereśni oraz porzeczek i odrobinę zadziorne taniny.
Dobre.
SERESIN Pinot Noir Leah 2010 (98 zł)
Najpiękniejsze wino wieczoru i kolejne podlegające ewolucji w kieliszku. W nosie najpierw jest rustykalne i stajenne, ale później dochodzą do głosu wiśnie z pestką, na końcu mamy aromaty dymne i wędzone. W smaku bardzo delikatne, ponownie wiśniowe o lekkim i świeżym charakterze. Taniny są bardzo dobrze wkomponowane.
Bardzo dobre.
SERESIN TATOU Single Vineyards Pinot Noir 2008 (149 zł)
Wino bardzo poważne. W nosie czujemy zdecydowanie więcej beczki. Początkowo kieliszek pachnie nutami wanilii i skóry. Rozwija się z każda minutą przechodząc w delikatne tony owocowe – porzeczkowe, ale i kwiatowe i ziołowe. Do końca pozostaje owocowe, z wyraźnymi nutami drewna. W smaku aksamitne, z bardzo długim posmakiem.
Dobre.
Wbrew naszym obawom, Michael pokazał ze zna się nie tylko na filmie, ale również na produkcji wina. Trudno powiedzieć ile w tym szczęścia nowicjusza, ile intuicji, a ile Matki Natury, która pozwoliła wykazać się komuś kto tak bardzo przestrzega jej zasad. Musimy przyznać, że jego wina stanowią prawdziwy majstersztyk o niewygórowanej (jak za ta jakość) cenie. A jeśli chcielibyście zdobyć autograf Michael’a to jest coś o wiele ciekawszego (na wyłączność) odcisk jego dłoni, która widnieje na etykietach win.