Francja z Lidla #2 – Henri Larue Hautes Côtes de Nuits Blanc 2008

Udostępnij ten post

DSC_0174Weekend upływa nam pod znakiem dojrzałych białych butelek. Po wczorajszym Węgrzynie przyszła kolej na Burgunda. Do naszych kieliszków trafił Henri Larue Hautes Côtes de Nuits Blanc 2008 dostępny w najnowszej ofercie Lidla w cenie 29,99 zł.

Ta butelka to oczywiście 100% Chardonnay, pochodzi z apelacji Hautes Côtes de Nuits. Côte de Nuits słynie głównie z produkcji win czerwonych. W tutejszych gminach leżą jedne z najsłynniejszymi burgundzkich grands crus, na czele z Romanée-Conti czy La Tâche. Białe wina stanowią zdecydowaną mniejszość.

Butelka białego Burgunda z sześcioma latami na karku za 30 zł to dla Lidla to spore wyzwanie.

Wino ma ładny złoty kolor z eleganckim połyskiem i regularnymi łzami. Ma 12,5% niewyczuwalnego alkoholu. W zapachu o charakterystycznych dla Chardonnay z Burgundii nutach maślano-karmelowych, oraz delikatnych aromatach cytryny, orzechów i ziół. W ustach kwasowość na średnim poziomie, same smaki są matowe, rozpoznajemy co najwyżej ponownie nuty cytryny. Finisz jest delikatnie słonawy, mógłby być nieco dłuższy.

Robert: Jeśli chodzi o białe Burgundy to jesteśmy rozpieszczeni po degustacji w Wejman Wine Barze. Mamy zarazem dobry punkt odniesienia. Ta butelka daje nam co prawda mgliste, ale w sumie poprawne pojęcie o tym czego po tych winach można oczekiwać. Zwłaszcza zapach stoi na ładnym poziomie. Natomiast usta przekonują mnie ze mamy przecież wino za 30 zł. Ale jeśli chcecie napić się naprawdę niezłego 6-letniego białego wina – kupujcie śmiało.

Marta: Nos nierówny ustom, usta dalekie od doznać zapachowych. Dysproporcja, krótki finisz, aromaty piękne ale ulotne. Nie jest źle, bo przyznaję że z reguły do kieliszków z Chardonnay mnie nie ciągnie a tu przetrwałam próbę. Dla mnie to nie hit, ale posmak jaki zostaje przez chwile w przełyku wart swojej ceny.

Ocena – dobre.