Finisz ponad wszystko – Maison Chandesais AOP Chablis 2011 z Lidla

Udostępnij ten post

DSC_0480Bierzemy na warsztat kolejne wino z Lidla, które trafiło na półki w ostatnich dniach.  Zostawiamy Bordeaux, i ruszamy do drugiego z najsłynniejszych francuskich regionów – Burgundii. Uściślając jesteśmy w miejscu zwanym bramą do tej krainy – Chablis. W ramach tej apelacji w kieliszkach powinniśmy mieć Chardonnay, jest to bowiem jedyny dopuszczony tutaj szczep. Chablis to stosunkowo mroźny region (dalej na północ leży już tylko Szampania), a Chardonnay jest odmianą, która wcześnie zaczyna pączkować. Dlatego w wielu rocznikach największą bolączką winiarzy są właśnie wiosenne przymrozki. Klimat i położenie sprawiają, że wina stąd pochodzące są bardziej ostre, z wyższą kwasowością niż te położonych bardziej na południe regionów Burgundii. Drugą charakterystyczną cechą win z Chablis jest ich mineralność. Źródła tego należy szukać z glebie na jakiej rosną winorośle. Wysoka zawartość wapnia pochodzącego ze skamielin morskich skorupiaków (kiedyś znajdowało się tutaj dno morza) przekłada się na ten charakterystyczny dla regionu rys.

Nasza butelka to Maison Chandesais AOP Chablis 2011 (na półkach w cenie 39,99 zł). W podstawowej apelacji z Chablis, bo z takiej pochodzi to wino, dozwolona wydajność nie może przekroczyć 60 hl z hetara, a poziom alkoholu nie może przekroczyć 13% (ta butelka ma 12%).

W kieliszku wino o delikatnie złocistym kolorze z zielonymi refleksami. Nos bardzo wąski, wycofany. Po długim machaniu kieliszkiem, połączonym z próbą delikatnego ogrzewania wina, doszukaliśmy się odrobiny melona i zielonych jabłek. W ustach kwasowość jest ładna, ale później wino przepływa przez usta prawie niezauważenie. Brakuje mu jakiegoś wyróżniającego elementu, co najwyżej mamy trochę agrestu. Emblematyczną dla Chablis mineralność spotykamy dopiero w finiszu, który jest zaskakująco długi i kamienny.

Robert: Gdyby nie ten naprawdę długi i skalisty finisz moja ocena byłaby znacznie niższa. Wino jest bowiem bardzo mało wyraźne. Brakuje mu jakiegoś pazura. W parze z kurczakiem i to nawet bez wymyślnych sosów zaginęło całkowicie. Dopiero pite solo wypadło ciut lepiej. Po przełknięciu mam wrażenie, że wydało już ostatni dech, a tu po chwili dochodzi do głosu finisz, którego kwaskowość i mineralność trwa i trwa. 

Marta: Czasem staram się oceniać wina przez pryzmat zastosowań kulinarnych. Ta butelka sprawiłaby mi problem, bo trudno dobrać danie, które nie przytłoczyłoby tego mało skoncentrowanego wina i pozwoliłoby wyszumieć się w finiszu. Trudny przypadek, wymaga skupienia i chwili zadumy.


Podsumowanie:

Za –  Lekkie, czyste, długi finisz.

PrzeciwDość delikatne, mało wyraziste, wycofane.

Ocena – średnie+.