Festiwal Win Niemieckich 2017

Nie wiemy, czy Niemiecki Instytut Wina zatrudnia jakiegoś meteorologa, ale dzień, w którym odbyła się tegoroczna edycja Festiwalu Win Niemieckich został dobrany wprost idealnie. Degustacja rozpoczęła się dokładnie 10 minut po jednej z największych burz, jakie tego roku przeszły nad Warszawą, ale gdy już się odbywała, zza chmur wyszło przepiękne słońce. Słowem pogoda stworzona do testowania białych win zza Odry. A było w czym wybierać, bo podczas festiwalu można było spróbować win od 31 producentów, również z tych mniej znanych regionów jak Ahr, czy Frankonia. Poniżej przedstawiamy butelki, która najbardziej zapadły nam w pamięć.
Słynna pękata butelka Bocksbeutel oraz Silvaner, to dwa znaki charakterystyczne Frankonii, która była godnie reprezentowana przez Weingut Rudolf May (Lutomski.Wino). May Retzstadt Silvaner 2016 był jeszcze bardzo świeży i nie do końca ułożony. Czuć było nieco kiszonki i ziół, z mocną kwasowością i długim mineralnym finiszem. Bardzo dobre-. O tym, że warto na to wino trochę poczekać pokazał May Retzstadt Silvaner 2015. Dodatkowy rok w butelce sprawił, że mamy więcej struktury, akcentów maślanych i woskowych. Budowa jest bardzo solidna, a mocna kwasowość na swoim miejscu. Bardzo dobre+. Nie przekonał za to May Der Schäfer Silvaner 2015, w przypadku którego 20% wina dojrzewa w nowych beczkach. Nuty waniliowe mieszają się ze słodkimi jabłkami i orzechami. Owoc jest co prawda obecny, ale jednak taka beczkowa ekspresja to nie nasza bajka. Dobre+. Surowe, bardzo szczupły i siarczyście mineralny był May Retzstadt Riesling 2016. Kwasowość niemal zrywa szkliwo i choć brakuje mocniej zaakcentowanej owocowości, to butelka ze wszech miar jest godna polecenia. Bardzo dobre. Fajne wrażanie zrobił na nas również May Langerberg Spätburgunder 2015, w którym pierwsze skrzypce grały dojrzałe, soczyste wiśnie z dodatkiem nut zielonych. Dość typowy i po prostu smaczny Pinot Noir z chłodnego regionu. Bardzo dobre-.
Byliśmy co prawda świeżo po powrocie znad Mozeli, ale dobrych win z tego regionu nigdy za wiele. Weingut Familie Rauen Thörnicher Ritsch süss Riesling 2015 (Mondovino) imponował pięknym miodowo-woskowym nosem. Ale to bogactwo było tonowane przez soczysty owoc i mocną kwasowość. Kochamy taki charakterystyczny dla Mozeli balans. Bardzo dobre+. Jeszcze bardziej kompleksowy, oleisty, wręcz półpłynny był Weingut Familie Rauen Eiswein Riesling 2016, jednak szkoda tego wina otwierać już teraz, bo za kilkanaście lat odda nam znaczenie więcej. Bardzo dobre+. Ze starych, ponad 70-letnich krzewów pochodzi Weingut K-J Thul Thörnicher Ritsch Steillage Riesling feinherb 2015 (producent poszukuje importera). Jest bardzo czyste i mocno skoncentrowane. Dominuje miód i cytrynowa skórka. Może nie wielkie, ale solidnie wykonane. Bardzo dobre.
Nieco więcej oczekiwaliśmy od przedstawicieli Rheingau, ale kilka ciekawych butelek tak czy inaczej się znalazło (obaj wyróżnieni producenci szukają importerów). Z selekcji Weingut Friedrich Altenkirch najlepsze wrażenie zrobił Altenkirch Lorcher Pfaffenwies Erste Lage Riesling Trocken 2015, w którym można odnaleźć akcenty dymne, woskowe i jabłkowe. Usta mocne, gęste, z silną kwasowością, jednak zdecydowanie za młode. Spróbowaliśmy tej butelki tak za 5 lat. Bardzo dobre. Podobną klasę zaprezentował Weingut August Eser Oestricher Doosberg Riesling Spätlese feinherb 2015. Mieliśmy to bardzo dojrzały owoc i ponownie niemal oleiste ciało. Gdy dodamy do tego nuty jabłek, moreli i silną kwasowość to otrzymamy przepis na świetne wino. Bardzo dobre.
O tym, że prawdą jest stwierdzenie, że wina są odzwierciedleniem charakteru winiarza najlepiej świadczyły butelki zaprezentowane przez Wolfganga Bendera (Weingut WoW) z Palatynatu. Gdy przejął on winnice po ojcu zredukował zarówno liczbę wypuszczanych etykiet, jak i uprawianych odmian (z 25 do 15). Stwierdził, że należy skupić się na tych, które najlepiej sprawdzą się w tym najcieplejszym winiarskim regionie Niemiec. Wraz z przyjacielem zaprojektował proste, zapadające w pamięć etykiety, a początkowo większość prac wykonał samodzielnie z zaledwie jednym pracownikiem z Polski (!). Nie stroni od eksperymentów, ostatnio dzięki zbiórce społecznościowej zdobył środki na obsadzenie jednej z działek sadzonkami Primitivo, które jego zdaniem powinno się dobrze sprawdzić w Palatynacie. Wow Secco Verde 2015 (producent poszukuje importera w Polsce, podajemy jego ceny detaliczne w Niemczech, które naszym skromnym zdaniem są bardzo atrakcyjne – 6,47 eur) to perliste wino, które jest przyjemnie owocowe, z nutami jabłek i melona. Orzeźwiające, kwaskowe i świeże. Bez nadmiernych komplikacji, ale nie o to chodzi w tej butelce. Dobre-. Równie proste jest WoW Lavinia halbtrocken 2015 (4,87 eur), oparte o Müller-Thurgau i Scheurebe. Jednak mocna kwasowość i radosna potoczystość sprawiają, że jest to idealne wino tarasowe. Dobre. Z kolej WoW Grauburgunder Trocken 2016 (5,80 eur) to wino z ponad 40-letnich krzewów, w którym czujemy goryczkowe nuty grejpfrutowe, ale i kwaskowe jabłka oraz kwiaty. Ze sporym ciałem, delikatnym cukrem (jest go tutaj ponad 5 gram), ale i zachowaną owocowością. Dobre+. Królewski niemiecki szczep w wydaniu Wolfganga, a więc WoW Riesling 2015 (4,20 eur za litrową butelkę) jest nieco wycofany, ziołowy i wciąż bardzo młody. Ma jednak mocną kwasowość (co w Palatynacie wcale nie jest takie oczywiste), a także nuty jabłek i cytryn. Może niezbyt skomplikowane, ale jakże przyjemne. Dobre+. Wolfgang produkuje również ciekawe czerwienie, takie jak WoW TILT 2015 (6,30 eur) a więc mieszana różnych uprawianych odmian (St. Laurent, Dornfelder, Merlot, Acolon), które jest dla niego swoistym manifestem związanym z przejęciem winnicy od ojca i postawieniem jej na nogi. Wino jest rustykalne, ziemiste, a nawet trochę niedojrzałe. Jednak do nas przemówiła bezkompromisowość i autentyczność, którą można w nim znaleźć. Dobre+. Nie podszedł nam za to WoW Spätburgunder 2015 (13,45 eur) dojrzewający przez 18 miesięcy w baryłkach. Jest niebywale skoncentrowany, śliwkowy, ale brakuje świeżości, którą w Pinotach z Niemiec lubimy. Dobre-.
Degustacja pozostawiła pewien niedosyt. Większość czołowych producentów dostępnych na polskim rynku nie pokazywała swoich win, a dominowali winiarze, który dopiero chcą zaistnieć nad Wisłą. O ile wina z topowych regionów w pewnym sensie spełniły pokładane w nich nadzieje, to jednak większość prezentowanych butelek nie stała na aż tak wysokim poziomie…