Fasolka po grecku (?) i Brezza Rosato

Udostępnij ten post

Na wakacjach nie liczy się kalorii, ale po powrocie do Warszawy mamy postanowienie trochę zapanować na dietą. Bez żadnej spiny, czy nakładania sobie ścisłego rygoru, nie zamierzamy też przechodzić na wegetarianizm, ale trochę więcej warzyw jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Co jedliśmy?

W myśl przywołanej zasady i biorąc pod uwagę, że trwa jeszcze sezon na fasolkę szparagową, zainspirowaliśmy się przepisem z bloga Jadłonomia  – fasolka szparagowa po grecku. Co prawda Marta, która kilka lat mieszkała w Grecji, stwierdziła, że pierwsze słyszy, aby w taki sposób to warzywo było tam przygotowywane, ale może to historia jak z rybą po grecku. Nie bylibyśmy też sobą, gdybyśmy nieco nie zmodyfikowali potrawy. Zrezygnowaliśmy mianowicie z oliwek i cynamonu, a zamiast tego użyliśmy przywiezionej z Włoch mieszanki przypraw do dań z pomidorami, a gotowe danie posypaliśmy świeżą kolendrą.

Co piliśmy?

Długo zastanawialiśmy się nad doborem butelki. Pierwszą naszą myślą było lekkie czerwone wino, ale jednak duszna piątkowa pogoda spowodowała, że postanowiliśmy spróbować różu. Potrzebowaliśmy butelki o nieco mocniejszej strukturze, stąd wybór padł na Brezza Rosato 2016. To różowe wino w 100% z Nebbiolo, opisywaliśmy juz przybliżając Wam naszą majową wizytę u tego producenta. Przypomnijmy, że  jest ono lekkie, proste ale i przyjemne, z nutami gruszek i truskawek oraz wyrazistą kwasowością. Bardzo dobre-.

Jak poszło?

Niestety, tym razem połączenie nie było idealne. O ile z samym sosem pomidorowym wino zagrało bardzo ładnie, to już w połączeniu z fasolką pojawiła się nieprzyjemna goryczka w finiszu. Następnym będziemy próbować jednak z winem czerwonym.