Dorsz, sos z pieczonej, czerwonej papryki, cukinia, chłodny Muscadet – Lato tuż tuż

Udostępnij ten post

Dziś wrócimy na chwilę do nowej oferty Lidla i to za sprawą najbardziej nam smakującej bieli z całego katalogu – Le Grande Reserve Muscadet Sevre et Maine sur Lie 2014, Domaine Gadais . Wino było wręczane wraz z jednym czerwonym każdemu uczestnikowi III Zlotu Winnej Blogosfery po degustacji, więc przypadkiem butelkę która nam się najbardziej podobała, zabraliśmy do domu. A że w w/end mieliśmy ochotę na rybę, to akurat wino było pod ręką.

Le Grande Reserve Muscadet Sevre et Maine sur Lie 2014, Domaine Gadais po winifikacji dojrzewał na osadzie do wiosny 2015 roku. Ma jasno-złoty, bardzo ładny kolor. Nos jabłkowy, głęboki, przyjemny, odświeżający. Usta o średniej kwasowości. Owoce – cytryna i niedojrzały melon. Trochę mineralności, matowej faktury – ale nie są to nuty dominujące. Bardzo przyjemne. 86/100 cena: 20 PLN. Jak się dowiedzieliśmy – tego wina nie powinno zabraknąć w żadnym Lidlu. Została zabezpieczona odpowiednia ilość butelek na całą Polskę. Dla nas najlepsza biel z aktualnej oferty.

Kupiliśmy polędwicę z dorsza i jak to zwykle inspiracji na danie szukaliśmy przechadzając się pomiędzy stoiskami i po alejkach bazaru. Tak w naszych głowach powstał szkic pomysłu na sos z pieczonej papryki z tymiankiem. Czyli trochę w prowansalskim stylu. Do tego dorsz z patelni, młody ziemniak i lekko czosnkowa smażona cukinia. To danie kojarzy nam się z początkiem lata, momentem, kiedy zachłystujemy się mnogością warzyw; jest poniekąd kwintesencją naszego prostego stylu w kuchni.

A więc zabieramy się za smażonego dorsza na sosie z pieczonej czerwonej papryki . Większość czynności wykonujemy symultanicznie. Paprykę smarujemy oliwą i wkładamy do rozgrzanego do 180°C piekarnika na 20-30 minut, aż skórka będzie miejscami czarna i zacznie odchodzić. W tym czasie przygotowujemy dorsza. Oczyszczamy z ewentualnych ości, kroimy w zgrabne porcje po jakieś 12 dag. Doprawiamy solą i pieprzem. Cukinię kroimy w kostkę o boku 8-10 mm. Używajmy zawsze tych małych, jak najbardziej jędrnych. Gotujemy ziemniaki. W rondelku na oliwie szklimy posiekaną cebulę. Dodajemy łyżkę listków tymianku i smażymy jeszcze chwilkę na wolnym ogniu. Paprykę wyciągamy z pieca i wkładamy do plastikowych torebek śniadaniowych. Zawiązujemy i odkładamy na chwilkę. Pomoże nam to łatwiej zdjąć skórkę. Gdy przestygnie, zdejmujemy skórkę i kroimy paprykę na większe kawałki. Wkładamy do rondelka z cebulą. Mieszamy chwilkę i miksujemy blenderem. Dodajemy 2-3 łyżki bulionu, aby wzmocnić smak sosu. Doprawiamy solą oraz pieprzem i redukujemy chwilkę do odpowiadającej nam gęstości. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i podsmażamy na wolnym ogniu przez 2-3 minuty rozgnieciony ząbek czosnku. Chcemy, żeby oddał smak. Wyrzucamy go i na tej samej patelni smażymy kostki cukinii. Nie chcemy, żeby były rumiane, tylko błyszczące, lekko miękkie i ciepłe. Doprawiamy solą i pieprzem. W tym czasie na kolejnej patelni smażymy dorsza na oliwie z oliwek. Niezbyt długo (kilka minut) z obu stron, tak aby był matowy, ale ciągle jędrny. Gdy jest „przeciągnięty” to się rozpada i danie nie jest takie efektowne. Na talerzu rozsmarowujemy sos, układamy na nim rybę, dokładamy cukinię i połówkę ugotowanego młodego ziemniaka. Dekorujemy świeżym tymiankiem.

Le Grande Reserve Muscadet Sevre et Maine sur Lie 2014, Domaine Gadais ze smażonym dorszem na paprykowym sosie wypadł zupełnie w porządku. Uwypukliło się trochę słodkawych nut, co jednak nie przeszkodziło mu być cały czas rześkim i sprężystym winem, które nieźle szło w parze z rybą.

Dorsz z sosem z czerwonej papryki wchodzi na stałe do naszego menu. Będziemy więc ćwiczyć też inne połączenia – może z lekkim, wytrawnym rose?

Do następnego!

A&W