Domdechant Werner – degustacja w 13 Win

Udostępnij ten post

IMG_6425Jak podkreśla Dr. Franz Werner Michel, właściciel winnicy Domdechant Werner – jeśli chodzi o prowadzenie interesów, zwłaszcza w długoterminowej perspektywie, najlepsze efekty daje oparcie się na rodzinie. Jest w tym dużo prawdy, jeśli weźmie się pod uwagę, że ten rodzinny interes rozpoczął się w 1780 roku i z sukcesami trwa do dnia dzisiejszego. Próbowaliśmy już dwa wina tego producenta z Hochheim i wtedy mieliśmy mieszane uczucia. Dlatego z tym większą ciekawością udaliśmy się na zorganizowaną przez 13 Win degustację z osobistym udziałem Dr. Wernera.

„Guts-Riesling” Trocken 2013 (57,07 zł) – zaczęliśmy od najprostszych, w zamyśle codziennych win. W nosie ładnie mineralne, ale i ziołowe. Usta dobrze kwaskowe (zwłaszcza w finiszu), tutaj ponownie mineralność atakuje nas z pełną siłą. Do tego trochę zielonego jabłka i cytryny. Mimo, że to w teorii najprostsza z butelek, jest bardzo elegancka i po prostu dobrze zrobiona. O skalistym charakterze, ale z dobrą, owocową podbudową. Dobre+.

Riesling Classic 2013 (76,75 zł) – powstało w odpowiedzi na oczekiwania konsumentów, którzy szukają wina trochę słodszego niż poprzednik. W nosie odrobinę bardziej owocowe, o aromacie czerwonych, dojrzałych jabłek oraz gruszek. Usta z wyższym poziomem cukru, a kwasowość wychodzi dopiero w finiszu. Choć dalej ma mineralne i czyste tło, to jednak trochę płytszy od pierwszej butelki. Dobre.

IMG_6427Hochheimer Kirchenstück Riesling Trocken 2013 (78,52 zł) – tu mamy już wino z pojedynczej, słynnej winnicy Hochheim zlokalizowanej blisko kościoła (stąd nazwa). Wystarczy, że powąchamy wina, a od razu czujemy, że przeszliśmy na wyższy poziom. Nos jest świetny, z wyrazistymi, ostrymi, naftowymi nutami. Za to usta brzoskwiniowe, z mineralnym tłem. Do tego delikatny cukier resztkowy i co już tradycją u tego producenta, dobra kwasowość. Wino ma ładną strukturę. Gdy sie ociepla pojawiają sie lekkie nuty miodowe i morelowe. Bardzo dobre.

Hochheimer Domdechaney Riesling Trocken 2013 (86,79 zł) – ciekawy kontrast zaprezentowała kolejna butelka. Bo choć w nosie ponownie wyczuwamy nuty petrolowe, to są znaczenie bardziej łagodne. W poprzedniej butelce były wprost podane na tacy, w winie z parceli Domdechaney są bardziej ułożone. Podchodzi do nas ostrożnie, z powagą. Usta są słodsze, lekko cytrynowe, z dodatkiem pigwy. Bardziej subtelne od poprzednika, ale ponownie z wyraźną mineralnością. Wszystko to odbywa się kosztem trochę niższej koncentracji. Bardzo długie, z potężnym kwaskowym finiszem. Bardzo dobre+.

Hochheimer Domdechaney Riesling Spätlese 2013 (81 zł) – płynnie przeszliśmy do wina słodkiego. W ustach cukier jest widoczny, choć ładnie podbudowany kwasowością. Nos podobny do poprzedników, dalej w naftowym nurcie z dodatkiem cytryn zanurzonych w miodzie. W ustach również cytrynowe, ale i truskawkowo-śmietankowe. Dobrze zbilansowane, nie męczy. Dobre+.

IMG_6428Hochheimer Domdechaney Riesling Auslese 2013 (148,78 zł) – na sam koniec w kieliszku mamy jeszcze więcej cukru. Ale co zaskakuje mamy tu sporo kamiennej mineralności. Niższa kwasowość sprawia, że jest mniej ciekawe od poprzednika. Jednak do świątecznego ciasta byłoby w sam raz. Dobre.

Pewnie to w dużej mierze zasługa innego, starszego o rok rocznika, ale wina smakowały znacznie lepiej niż te wypite przez nas w mieszkaniu. Naftowe akcenty, czystość, iskrząca mineralność – te elementy uwielbiamy w Rieslingu i tutaj każda butelka nam to serwowała. Świetne wina.