Domäne Wachau Grüner Veltliner Federspiel Terrassen 2013

Wiosnę póki co mamy kapryśną. Podczas podróży z Warszawy, w nasze rodzinne strony doświadczyliśmy jesiennej ulewy, zimowej śnieżycy i , pięknego błękitnego nieba a na koniec nawet promieni słońca. Na przekór kwietniowym kaprysom, do głosu dopuszczamy białe butelki. Wracamy do wina, którego próbowaliśmy tydzień temu i smakowało nam na tyle, by mieć pewność że warto do nich wracać. Chodzi o Domäne Wachau Grüner Veltliner Federspiel Terrassen 2013 (do kupienia w Piotrze i Pawle w cenie 49 zł).
Domäne Wachau to austriacka spółdzielnia, która pół roku temu stała się bohaterem małego śledztwa wśród polskich fanów wina. Chodziło o butelkę Grüner Veltlinera Reserva 2013, którą w bardzo atrakcyjnej cenie można było dostać w Lidlu. Etykieta milczała na temat producenta, ale winomaniacy szybko zorientowali się, że stoi za nią właśnie Domäne Wachau.
Spółdzielnia to duży producent posiadający niemal 440 hektarów upraw, z tego 30% w regionie Wachau. Nie dziwi nas, że 55% winnic jest obsadzonych flagowym austriackim szczepem Grüner Veltlinerem. Kolejne 18% stanowi Riesling, a pozostałe uprawiane odmiany to Neuburger, Rivaner, Pinot Blanc, Chardonnay i Muskateller. Jeśli chodzi o szczepy czerwone (8% całości upraw) mamy tutaj Zweigelta, Pinot Noir i St. Laurent. Nasza butelka, jej nazwa na to wskazuje, pochodzi z winorośli, którymi obsadzone są skalne tarasy leżące nad Doliną Wachau. Drugi człon nazwy – „federspiel” nawiązuje zaś do sokolnictwa, jakie było popularnym średniowiecznyn sportem w tych rejonach.
Wino ma bardzo delikatny kolor białego złota. W nosie mamy zielone jabłka i melona, ale jednak to akcenty ziołowe grają pierwsze skrzypce. Usta krystaliczne kwaskowe, mineralne i skaliste. Do tego ponownie jabłka. Finisz jest wyrazisty, ostry i pieprzny. Gdy się lekko ociepli dochodzi do niego morela.
Robert: Jak dla mnie rasowy przykład Grüner Veltlinera. Zioła, pieperzne nuty, mineralność to nieodłączne cechy, z którymi kojarzy mi się ten szczep. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu. Co prawda, może brakuje czegoś ponad ten szablon, ale jako wzorzec spisze się doskonale. Chce się do tej butelki wracać.
Marta: Zdradzę Wam, że piliśmy je w mazurskich klimatach i po studencku: butelkę zmroziliśmy na balkonie i polaliśmy do szklanek, bo brakowało kieliszków z prawdziwego zdarzenia. Ale Grüner Veltliner podołał nawet takim warunkom i świetnie się sprawdził. To zrównoważona, spokojna i poukładana butelka. Od razu jakby wskazuje, że ma nie zachwycać ale pobudzać ciekawość do dalszych poszukiwań, pozwalając jednocześnie na przyjemną degustację. Aluzja pieprzu i mineralności daje przyjemne doznania, a cytrusowe owoce tworzą zbalansowaną kwasowość.
Podsumowanie:
Za – Wzorcowy Grüner Veltliner.
Przeciw – Nie jest najtańszy.
Ocena – dobre+.