DomaineM – nowości z Moraw w Rafa Wino

Morawskie wina są u nas na fali. Po tym, jak kilka dni temu meldowaliśmy o tym, że nowego importera zyskały wina od Richarda Stávka, dziś spieszymy do Was z kolejną dobrą nowiną. W portfolio Rafa Wino pojawiły się bowiem etykiety od DomaineM, innego producenta z Moraw. Czas więc na ich recenzję.
Historia producenta
DomaineM nie jest projektem nowym, powstał bowiem w 2015 roku, w miejscowości Miroslav, nieopodal Znojma. Winnice położone są na terenie rezerwatu Miroslavské kopce, na wysokości 230-300 metrów. Tutejsza gleba to głównie konglomerat, zbudowany z materiałów naniesionych przed wiekami przez płynące tędy rzeki. W jego składzie znajdziemy między innymi kwarc, łupki, ale także sporo piasku, gliny oraz żwiru.

Do produkcji wina wykorzystywane są jedynie owoce pochodzące z własnych winnic producenta, fermentacja odbywa się na rdzennych drożdżach, a dojrzewanie (długie, z osadem) w różnego typu zbiornikach. Stosowane są zarówno beczki dębowe i akacjowe, ale też cementowe jaja, czy gliniane amfory. Bardzo pomocne jest to, że producent udostępnia sprytną ściągę – na każdej butelce wskazuje jak długo macerowane były owoce oraz w jakim materiale odbywało się dojrzewanie. Do butelek wino trafia bez filtrowania.
Spróbowane wina
Do portfolio Rafa Wino trafiły wina z roczników 2015 i 2017, co pozwoliło nam ocenić jaki potencjał drzemie w tych etykietach. Kliknięcie w link z ceną przeniesie Was do sklepu importera.

DomaineM Cervenospicak Weinperky 2015 (69,99 zł)

Pod nazwą cervenospicak ukrywa się austriacka odmiana rotgipfler, znana głównie z leżącego na południe od Wiednia Thermenregionu. Tutaj winogrona były macerowane na skórkach przez trzy dni, a następnie wino przez rok dojrzewa w 225-litrowych beczkach. Pachnie suszoną herbatą, sianem, mirabelkami, morelami i brzoskwiniami (też suszonymi). Usta podobne do nosa, dość mocno owocowe, lekko słodkawe, z dodatkiem ziół i siana. Taniny wyczuwalne, ale leciutkie, ugładzone. W zasadzie to takie dłużej macerowane wino białe, a nie typowe wino pomarańczowe, ale jest bardzo smaczne i apetyczne, a co najważniejsze mimo 7 lat prezentuje świetną formę. Bardzo dobre- (89/100).

DomaineM Veltlínské zelené I Weinperky 2015 (69,99 zł)

Veltlínské zelené to czeska nazwa na znanego głównie z austriackich winnic grüner veltlinera. W tej wersji był on macerowany 3 dni na skórkach, a następnie przez 12 miesiący dojrzewał w betonowym jajku. To wino jest już wyraźnie posunięte w czasie, w aromacie owoc ustępuje miejsca nutom warzywnym (pietruszka, seler naciowy). Jedynie w tle majaczy jeszcze odrobina pigwy i brzoskwiń. Trochę lepsze w ustach, gdzie znajdziemy jabłko, odrobinę malin, soku z pigwy, ale też chlebową skórkę. Kwasowość wciąż jest obecna, garbniki są bardzo delikatne, ale jednak całość jest już mocno wymagająca, straciła tę energię, która jest znakiem rozpoznawczym macerowanych win. Może podanie z jakimś orientalnym, umamicznym daniem zyskałoby trochę werwy. Dobre- (86/100).

DomaineM Veltlínské zelené 2015 (69,99 zł)

Tu mamy ponownie grüner veltlinera, który był dla odmiany macerowany przez 3 dni, a potem powędrował na 12 miesięcy do małych beczkach. W nosie ładnie owocowe, brzoskwiniowe, jabłkowe i lekko morelowe. Do tego również odrobinę ziołowe. W ustach lekko gruszkowe, cytrynowe i pigwowe. Może nie jakoś mocno kwaskowe, ale dobrze owocowe i soczyste. Pije się je znakomicie. Dobre+ (88/100).

DomaineM Cuvee Weinperky 2017 (77,99 zł)

Przechodząc do wina o dwa lata młodszego, w kieliszku znajdziemy mieszankę dwóch odmian grüner veltlinera i müller-thurgau. Wino było macerowane przez jeden dzień, a następnie leżakowało przez rok w małej dębowej beczce. To już pachnie wyraźnie owocowo i świeżo, pigwą, pomarańczą, mandarynką, z dodatkiem bergamotki, oleju lnianego i wyraźnego akcentu umami. Nad tym wszystkim unosi się również odrobina dymu. Na podniebieniu umiarkowanie kwaskowe, ponownie mocno cytrusowe, z dodatkiem akcentu herbacianego. W finiszu wychodzi też leciutka, szczypiąca tanina i trochę gorzkawego grejpfruta. Całość nieźle owocowa, ale chciałoby się lepszej koncentracji. Dobre (87/100).

DomaineM Müller-Thurgau I Weinperky 2017 (77,99 zł)

Tutaj owoce były macerowane jedynie przez jeden dzień na skórkach, a po fermentacji wino leżakowało przez rok w 600-litrowych dębowych beczkach. Aromat jest bardzo delikatny, pojawia się lekka słodycz owocu, mandarynki, brzoskwinie, trochę soku z cytryny, ale też bliskowschodnie przyprawy. Na podniebieniu przyjemnie owocowe, soczyste, początkowo kwasowość wydaje się być dość niska, ale w finiszu wychodzi jej znacznie więcej. Znów można by narzekać na niską koncentrację, ale owoc i soczystość są przednie. Dobre (87/100).

DomaineM Müller-Thurgau III Weinperky 2017 (77,99 zł)

Pozostajemy przy tej samej odmianie, ale tutaj winifikacja była już inna, bo wino fermentowało ze skórkami przez aż 240 dni w glinianej amforze. Pachnie dość podobnie do poprzednika – mandarynkami, nektarynkami, ale też jabłkami i cytrynami. Usta dość miękkie, zaokrąglone przez słodycz owocu (choć oczywiście wino jest jak najbardziej wytrawne). Mamy tutaj ponownie jabłka, mandarynki, trochę pigwy, czerwonego grejpfruta, jaśminu. Mimo tak długiego kontaktu ze skórki taniny są bardzo delikatne. Jak u poprzedników brakuje mocniejszej struktury i w tym przypadku mocniej ten brak doskwiera. Dobre- (86/100).
Trudno nam jednoznacznie podsumować te wina, gdyż selekcja okazała się trochę nierówna. Obok naprawdę niezłego rotgipflera zawiodły nas dwa dłużej macerowane wina idące w pomarańczową stylistykę. Może czasem po prostu nie ma co kombinować i lepiej postawić na prostsze metody, zamiast na siłę bawić się w dłuższą macerację?
Wina otrzymaliśmy do degustacji od importera.