Do tatara Karl Pfaffmann Riesling 2013

Udostępnij ten post

DSC_0851Chwile z dzieciństwa: wyjazdy z rodzicami do przygranicznych niemieckich ciasteczek po „chemię z Niemiec”, niedostępne jeszcze w Polsce słodycze, czy elektronikę. Z biegiem czasu wiele się zmieniło, ale my wciąż podczas wizyty w rodzinnych stronach staramy się zrobić choć krótki wypad za Odrę lub Nysę Łużycką. Teraz jednak przywozimy coś zupełnie innego. Powodów do takich zakupów jest kilka. Po pierwsze generalnie ceny zagranicznych win w Niemczech są zwykle 15-20% tańsze niż tych samych butelek w Polsce, a po drugie możemy tam zrobić zapasy niemieckich, których przekrój oraz rozpiętość cenowa również bije na głowę nasze rodzime sklepy.

Dziś otworzyliśmy zdobycz z jednej z wycieczek: Karl Pfaffmann Riesling 2013, zakupione w Cottbus w cenie 6,35 EUR. Karl Pfaffmann założył swoją winnicę w Palatynacie w okolicach Walsheim, po drugiej wojnie światowej. Pierwsze wina trafiły do sprzedaży w 1955 roku. Jego mottem były słowa: „Wein fürs Leben, Leben für den Wein” – „Wino dla życia, życie dla wina”. Obecnie jego winnicę prowadzi drugie i trzecie pokolenie potomków. Rodzina przykłada dużą wagę do dbania odpowiednią dojrzałość zbieranych winogron. Z tego powodu stosuje regularne przerzedzanie liści winorośli, a w ciągu ostatnich 15 lat podwoiła się ilość pracy, która w winnicy wykonywana jest ręcznie. Wizerunek mężczyzny na etykiecie butelki nawiązuje do pochodzenia nazwiska winiarzy. Nazwą „Pfaffmännern” określano w XII wieku potomków niewolych chłopów. Byli oni własnością klasztorów bądź miejscowych rycerzy i musieli nosić specjalny rodzaj kurtki, płaszcza stanowiącego po dziś dzień element lokalnego stroju narodowego. Postać na rysunku jest wykształcona, a oprócz książek niesie na ramieniu butelkę wina.

Przechodząc do samego wina – ma jasnożółty kolor, z delikatnym zielonym poblaskiem. W nosie świeże, owocowe z nutami jabłek, cytrusów, ale też gruszki i moreli. W tle nie za wielzdjęciee się dzieje, co najwyżej można doszukać się odrobiny aromatów ziołowych. W ustach z dobrym poziomem kwasowości, choć nie aż tak wysokim jak można by się spodziewać po Rieslingu. Po chwili przechodzi ona w wyczuwalną słodycz, wino ma 10 g cukru resztkowego. Finisz znów balansuje na kwaskowej nucie.

Postanowiliśmy wypróbować to wino do tatara wołowego. Wbrew stereotypowi, który mówi „czerwone wino do czerwonego mięsa”, w przypadku gdy jest ono surowe naszym zdaniem aż prosi się o podanie kwaskowego wina. W takim przypadku niemiecki Riesling wydaje się dobrym wyborem. W tej butelce kwasowości nieco zabrakło, choć i tak wino sprawiło się dobrze.

Robert: Młode, świeże, soczyste wino. Z jednej strony nie ma jakiejś głębi, jest jednostronnie owocowe. Z drugiej natomiast ta owocowość jest bardzo czysta. W efekcie wino nie pozwala się sobą znudzić. Może bez fajerwerków, ale to solidna butelka.

Marta: Jak na Niemca przystało wino jest po prostu dobrze zrobione. Pasowało do zestawienia, które sobie przygotowaliśmy, oczywiście z założenia miało być bardziej kwaskowe, ale wcale nie przekreśliło dobrego wyboru. Najbardziej podobał mi się proces przechodzenia i przenikania kwasowości ze słodyczą, to zapobiega monotonii.


Podsumowanie:

ZaŚwieże, lekkie i orzeźwiające wino.

PrzeciwDość proste.

Ocena – dobre.