Demarie – ciekawy Piemont do wzięcia

Udostępnij ten post

Zdradzę Wam, że od importerów dość często słyszymy, że wina z Piemontu są trudne w sprzedaży. Po pierwsze przez to, że zwykle są to pozycje droższe, a po drugie, wymagają więcej uwagi, bo takie Nebbiolo to wina kwasowe i ultra taniczne. Mimo tego i nieco wyższych nakładów finansowych, warto pamietać, że taka inwestycja zawsze oddaje z nawiązką to poświecenie.

Wracając jednak do bolączki ceny i możliwości przekonania Was do odważniejszego wejścia w świat włoskiego Piemontu dziś chcielibyśmy przedstawić ku temu świetne rozwiązanie – wina od Azienda Agricola Demarie.


W czerwcu odezwał się do nas Paolo z propozycją wysłania nam do przetestowania swoich win. No cóż w Piemoncie bywamy regularnie i jak się domyślacie nasze pierwsze wrażenia były obarczone dość dużą dawką nieufności. Podświadomie założyliśmy, że raczej nic nas nie zaskoczy. Jednak ciekawość wzięła górę i umówiliśmy się z Paolo na dostawę wybranych pozycji. W międzyczasie zgadaliśmy się z Piotrkiem Wdowiakiem (Wine O’Clock – czas na wino), który otrzymał podobną propozycję i postanowiliśmy połączyć siły, żeby móc spróbować szerszą gamę tego portfolio.

Zebraliśmy grupę zapaleńców i po wielu perypetiach w gościnnych wnętrzach 13Win przeprowadziliśmy degustacje online wspólnie z Paolo.

Degustacja była warta tego spotkania. Okazało się bowiem, że wina mają świetną pijalność (tak, tak wiemy, że „profesjonaliści” nie znoszą tego określenia, ale co tam – my idziemy pod prąd, bo znakomicie oddaje ono charakter tych win) oraz bardzo dobrą relację jakości do ceny. Producent szuka importera w Polsce, dlatego nie chcemy podawać tutaj jego cennika hurtowego (zainteresowanych zapraszamy do kontaktu z nami – nswiatwin@gmail.com bądź bezpośrednio z Paolo), ale przy poszczególnych pozycjach znajdziecie informacje, ile kosztują one przy zakupie bezpośrednio w winiarni w detalu.

Kilka słów o historii rodziny Demarie

Winiarnia została założona przez Bartolomeo Demarie (dziadka Paolo) w 1971 roku. Kupił on pierwsze kilka hektarów winnic w Roero wokół miasteczka Vezza d’Alba. Bartolomeo miał dziesięcioro dzieci, więc gdy przyszło do podziału rodzinnego gospodarstwa ojciec Paolo Giovanni, który był najmłodszy z rodzeństwa, otrzymał najmniejszy przydział. Na szczęście okazało się, że nie wszyscy spadkobiercy są zainteresowani dalszym prowadzeniem winiarni i ostatecznie to Giovanni kontynuował dzieło swojego ojca. Dzisiaj za rodzinną firmę odpowiadają jego synowie – Aldo, który pracuje na winnicach i odpowiada za winifikację oraz za Paolo, w którego gestii leży sprzedaż i marketing win.

Obecnie rodzina posiada niecałe 30 hektarów winnic w Roero (wokół miasteczek Vezza, Castagnito, Castellinaldo i Guarene), a także dzierżawi niewielkie parcele w ramach apelacji Barolo i Barbaresco. Oprócz butelkowania win pod swoim nazwiskiem, część owoców z Roero jest również sprzedawana większym producentom. Trzy lata temu rodzina rozpoczęła konwersję na uprawę organiczną.

zdjęcie ze strony producenta

Roero – w cieniu Barolo i Barbaresco

Leżące na północ od Alby, za rzeką Tanaro wzgórza Roero cierpią z powodu bliskości dwóch znacznie bardziej rozpoznawalnych piemonckich apelacji – Barolo i Barbaresco. Choć tu również króluje Nebbiolo, to z oczywistych względów miejscowym winiarzom bardzo trudno jest przebić się do świadomości konsumentów. A szkoda, bo tutejsza piaszczysta gleba rodzi Nebbiolo przyjemnie zwiewne, bardziej miękkie i szybciej nadające się do picia niż ich kuzyni z Langhe. Dodatkowo cenowo te butelki są wyjątkowo konkurencyjne, a jakość najlepszych pozycji nie ustępuje wiele Nebbiolo z drugiego brzegu Tanaro (świetnym tego przykładem jest obecny od wielu lat na naszym rynku Ghiomo).

Spróbowane wina

Demarie Roero Arneis 2019 (9,50 eur)

Arneis to odmiana bardzo ważna dla Roero, choć często niedoceniana, uchodząca za dającą wina monotonne, mało interesujące. Tutaj jest wręcz przeciwnie, 8 miesięcy leżakowania na osadzie dało Arneis wciąż świetnie aromatyczne jabłka, cytryny, ale dodatkowo przyjemną masę. Na podniebieniu obok cytrusowej świeżości pojawiają się również brzoskwinie i charakterystyczny dla szczepu migdałowy finisz. Ładnie naprężone, bardzo żywe. Bardzo dobre (90/100).

Demarie Sabbia 2018 (16,50 eur)

To była świetna ciekawostka, bo chyba pierwszy raz mogliśmy spróbować wina pomarańczowego z okolic Alby (to jednak bardzo konserwatywne miejsce na winnej mapie Włoch). Jak wskazał Paolo jest to bardziej eksperyment, do którego kilka lat temu namówił ich jeden z sommelierów kupujących ich butelki, ale efekt był na tyle zadowalający, że od tego czasu wypuszczają corocznie niewielką ilość tego macerowanego Arneis. Przy czym, nie chcą być kojarzeni tylko z tym winem, gdyż ich nadrzędnym celem jest pokazywanie klasycznego oblicza Roero.

W tym przypadku Arneis jest macerowane od 22-23 dni na skórkach, bez kontroli temperatury, a potem wino trafia na rok do baryłek. Maślany nos, ale i pojawiają się w nim morele oraz brzoskwinie, delikatnie orzechowe tło. W ustach wyraźnie przyprawowe (szafran), z zaznaczoną kwasowością i ponownie migdałowym wykończeniem. Jak na wino pomarańczowe jest to dość techniczna pozycja, utrzymana w ryzach, choć do jego wykonania absolutnie nie można się przyczepić. Dobre+ (89/100)

Demarie Barbera d’Alba Superiore 2018 (10,50 eur)

Największym wyzwaniem przy produkcji win z odmiany Barbera jest okiełznanie agresywnej kwasowości szczepu, przy jednoczesnym zachowaniu świetnej owocowości, jaka w nim drzemie. Wielu winiarzy radzi sobie z tym poprzez zaokrąglanie Barbery dojrzewaniem w nowych beczkach, ale jest to styl, którego osobiście nie lubimy.

Rodzina Demarie wybrnęła z tego dylematu znakomicie. Wino trafiło na 8 miesięcy do dużych beczek ze slawońskiego dębu i wita się z nami owocem wprost buchającym znad kieliszka. Roztacza dywan z wiśni, malin i truskawek, które są delikatnie konfiturowe, ale zachowują odpowiednią dawkę świeżości i chrupkości. Na języku dochodzi do nich odrobina pieprzu i przyjemna ziemistość. Niesamowicie apetyczne wino, znakomity kompan do pizzy czy makaronów w pomidorowych sosach. Duża kultura przy atrakcyjnej cenie. Bardzo dobre (90/100).

Demarie Roero Riserva 2016 (17,50 eur)

Na koniec mogliśmy spróbować ekspresji Nebbiolo z trzech apelacji – Roero, Barbaresco i Barolo. To był świetny moment, by porównać jak zachowuje się odmiana w każdej z nich. Zaczęliśmy od wina, w którym fermentacja odbywa się w cemencie, a dopiero po fermentacji malolaktycznej trafia ono na 6 miesięcy do francuskich baryłek.

Jest szalenie aromatyczne, pachnie różami, poziomkami, ale i brzoskwiniami. Niektórym taka nadmierna perfuma może wydać się zbyt banalna, ale w naszej ocenie jest bardzo zachęcająca do zatopienia się w tym winie. Mamy oczywiście też nieodłączną dla szczepu kwasowość i taniny, podane w stanach dość umiarkowanych. Całość atrakcyjnie zalotna, szalenie ekspresyjna. Znakomite- (92/100).

Roero Barbaresco 2016 (27 eur)

W przypadku Barbaresco rodzina dzierżawi niewielką parcelę (1,3 ha) w Neive na winnicy Canova leżącej na wschodnich obrzeżach apelacji. Maceracja gron trwa zwykle ok. 25 dni i odbywa się bez kontroli temperatury, a dojrzewanie przeprowadzane jest w różnego rodzaju beczkach przez 2 lata. Zaczyna się wiśniami, do których dochodzą nuty kwiatowe, świeża żurawina i odrobina ziół. Tutaj taniny są już mocniej obecne niż w przypadku poprzednika, a i kwasowość wybija mocniejszy rytm. Młodziutkie, ale stosunkowo otwarte i mimo tego nieokrzesania w zasadzie niemal gotowe do picia. Bardzo dobre+ (91/100).

Demarie Barolo 2015 (32,50 eur)

Podobnie jak przy Barbaresco i w tym przypadku mamy do czynienia z owocami z gleby dzierżawionej przez rodzinę. Tym razem jest to 1 hektar w obrębie gminy La Morra, w więc miejsca, gdzie przynajmniej w teorii powstają najbardziej pełne, owocowe Barolo. Fermentacja i dalsza maceracja Nebbiolo jest niespieszna, trwa ok. 30 dni, a wino dojrzewa przez 2 lata w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Pachnie toffi, garbowaną skórą, czekoladą, marcepanem i suszonym majerankiem. Owoce są dość likierowe, a wino ładnie nasycone, choć dla nas już odrobinę zbyt posunięte w czasie jak na tak młody rocznik, który dopiero powinien rozpoczynać swoje dojrzewanie. Bardzo dobre- (89/100).


Spróbowane wina przebiły nasze oczekiwania, a co najważniejsze ładnie oddawały typowość regionu i samego szczepu. Gdy dodamy do tego ich przystępność smakową, to naprawdę nie uwierzymy, gdy ktoś nam powie, że tych win nie da się sprzedać konsumentom.

Importerzy – warto mieć tego producenta w swoim portfolio. Służymy pomocą w skontaktowaniu się z Paolo.