Degustacja win – Josef Umathum

Udostępnij ten post

 W dniu 16 marca w restauracji Enoteka Polska odbyła się kolacją z austriackim winiarzem, zdobywcą nagrody Człowieka Roku 2008 Magazynu Wino – Josefem Umathum’em (na zdjęciu poniżej). Podczas kolacji p. Umathum prowadził degustację własnych win, opowiadał o pracy w winnicy i charakterystyce swoich biodynamicznych upraw. Winniczek był na tym spotkaniu a relację możecie przeczytać poniżej.

Austria nie jest dla wielu konsumentów znanym producentem wina. Często nasza wiedza kończy się na butelce Grunera Veltlinera z Wachau czy też kilku kieliszków białego, młodego wina, wypitego w oberży na wiedeńskim Grinzingu. A trzeba powiedzieć, że austriackie winiarstwo przeszło w ostatnich latach ogromne przemiany. Po aferze polegającej na dodawaniu glikolu do win w latach 80tych XX w. wydawało się, że już nic nie uratuje austriackich winogrodników. Stała się jednak rzecz odwrotna – Austriacy odbili się od dna, wprowadzając jedne z najostrzejszych w Europie przepisów dotyczących produkcji wina. Producenci natomiast postarali się skutecznie zmyć swoje przeszłe winy. Stało się tak między innymi dlatego, iż wraz z poprawą jakości nie starali się kopiować modnego nowośwatowego stylu, ale wypracowali swój własny – oparty na lokalnych odmianach. Taką też drogę obrał miłośnik lokalnego St. Laurent’a – Josef Umathum

Winnica Josefa Umathum znajduje się w regionie Burgenland. To płaski teren leżący na południowy wschód od Wiednia, sąsiadujący z Węgrami. W jego północnej części położone jest jezioro Nezyderskie (Neusiedlersee i tak też się nazywa ta licząca dziewięć tysięcy hektarów apelacja), po wschodniej stronie którego swoje winnice posiada Umathum. Podobno już w połowie XIII w wieku Cystersi uprawiali na tych terenach Pinot Noir oraz Pinot Gris, a w późniejszym czasie żydowscy kupcy sprzedawali ich wina w środkowej Europie, propagując – czy też reklamując 🙂 jednocześnie produkcję z Burgenland. Generalnie, Neusiedlersee znane jest ze świetnych win słodkich, co wynika ze znacznego wpływu wilgoci znad jeziora na rozwój szlachetnej pleśni na owocach winogron. Winnica Umathum wytwarza dwa rodzaje win słodkich, ale szerzej znana jest przede wszystkim z produkcji win czerwonych. Zweigelt, St. Laurent i Blaufrankisch zajmują 85% powierzchni upraw całej trzydziesto hektarowej winnicy. Josef przejmując rodzinną winnicę zdecydował właśnie obsadzić czerwonymi lokalnymi odmianami w miejsce białych. Na kolacji degustowaliśmy cztery z nich. Rozpoczęliśmy jednak od różowego (a jednak z tych samych szczepów)!

Najpierw – aperitif! Rosa 2010, Umathum, wino doskonale nadające się na rozpoczęcie kolacji. To blend składający się z jednej trzeciej Blaufrankisch, Zweigelt i St Laurent; skórki macerowały się dwadzieścia cztery godziny, nadając winu poziomkowo-landrynkowy kolor o lekko płóciennej fakturze. Nos lekki, poziomkowy, z małym gazem. Usta wytrawne, kwasowe, akcenty niedojrzałej truskawki, eleganckie. Podobało nam się 85/100.

Następnie otworzono jedno z moich ulubionych Sauvignon Blanc – bardzo młode, z najnowszego rocznika 2010. Sauvignon Blanc 2010, Umathum (o roczniku 2009 pisaliśmy przy okazji eskalopek z indyka). Trzeba przyznać, iż rok 2010 był bardzo trudny dla produkcji wina z uwagi na zimną wiosnę, której nie pomogło deszczowe lato; dopiero słoneczna jesień uratowała ten rocznik. Pomimo niesprzyjającej pogody, Josef Umathum zrobił jednak świetne Sauvignon. Mocno agrestowy nos z „kocimi” dodatkami, dużo pokrzywy i ziół. Usta kwasowo-mineralne (nawet ze słonawymi akcentami), rumianek, zioła i dużo kwaśnej cytryny. Sauvignon z charakterem 88/100.

Następny w kolejności był Traminer Gelber & Roter 2008, Umathum. To kupaż dwóch odmian Traminera: 1/3 żółtego odpowiedzialnego z świeże akcenty i 2/3 czerwonego – odpowiedzialnego za nuty pikantne w winie. Żółtawy kolor z lekkim gazem (to dosyć powszechne w białych i różowych winach Umathuma). W nosie ziołowe landrynki, gruszki, ogórek gruntowy, trochę przypraw. Usta mocno perfumowane, trochę wodniste, z paląca końcówką. Słodko – gorzkie akcenty. 84/100 Wino dosyć męczące, ale jestem przekonany, że znajdzie swoich zwolenników. Warto dodać, iż miało bardzo dobry odbiór wśród innych uczestników degustacji. Bardzo cenione w Austrii.

Czas na wina czerwone. Na początek podstawowy St. Laurent 2009, Umathum. Fioletowo-mętny kolor zdradzał od razu szczep. Nos lukrecjowy z dużym dodatkiem świeżych owoców oraz piżma też nas nie zaskoczył. Dosyć szybko się jednak otworzył i wino zaprezentowało wyraźne aromaty jeżyn i innych ciemnych owoców. Niestety, również z dodatkiem siarkowych akcentów. Smak dosyć kwasowy i pikantny (czarny pieprz), czuć owoc – gorzkawą śliwkę z jeżyną. Finisz średniej długości. 83/100 Niestety, nie zachwyciło nas.

Następnie podano nam już o wiele poważniejsza butelkę Haideboden 2008, Umathum. Tutaj mamy do czynienia z kupażem Zweigelt’a, Blaufrankisch’a oraz Cabernet Sauvignon. Proporcje w tym blendzie w każdym roku są trochę inne, w zależności od pogody. Gdy rok jest zimny Josef wprowadza więcej Zweigelt’a, który lepiej sobie daje radę w tych warunkach, a przypadku ciepłego – Blaufrankischa i Caberneta. Wino tak jak i następne czerwone, było dekantowane przed podaniem. Piękny, ciemny, głęboki, przezroczysty kolor. Nos lukrecjowy, z kwaśniejszymi akcentami, ale nie za ostry. Gdy wino się otworzy, staje się zdecydowanie bardziej okrągły. Usta z początku świeże, o nutach ciemnych owoców – śliwki, jeżyny, borówki. Wino generalnie średniej budowy. Pikantny finisz czekolady z dodatkiem chilli. Bardzo dobre 87/100

Kolejne butelki to już sam Umathum-owy top. Unter den Terrassen zu Jois Pinot Noir 2007, Umathum. Kolor dosyć ciemny jak na Pinot Noir, ale przezroczysty i bardzo ładny. W nosie lekko schowany alkohol, nuty kwasowe i dużo truskawek ze śmietaną. Wino było starzone w barriques, czyli małych dwustu dwudziestopięcio litrowych beczkach z francuskiego dębu, co wyraźnie odcisnęło na nim piętno. Usta są bardzo gęste. Pojawiają się nuty wiśniowe, gorzkawego tytoniu, a także mocnej, aż pikantnej wanilii. Dosyć mocne i ściągające taniny. Finisz – bardzo długi, słodkawy, o smaku mocno macerowanych truskawek ze śliwkami. Pomimo swojej młodości wino zdradza ciekawy potencjał. Powinno nabierać elegancji z wiekiem. Dziś do picia z mięsem o wyrazistym smaku. 90/100 Pomimo, iż wolimy bardziej zwiewne inkarnacje Pinot Noir, to była to dla nas zdecydowanie najlepsza butelka tego wieczoru!

Zakończeniem degustacji (zgodnie z menu) był Kirschgarten Blaufrankisch 2006, Umathum. To najdroższa butelka Jozefa Umathuma. Oko jak w przypadku poprzednich butelek piękne – bardzo ciemne gęste, głębokie. Nos zwiewny, lekko kwasowy. Akcenty czerwonej porzeczki, ciemnych wiśni i przebijające się nuty liści geranium. Wino o mocnej kwasowości. Świeże i wytrawne o dosyć lekkiej budowie. Taniny jeszcze nie do końca dojrzałe, ale bardzo przyjemne. Po otwarciu pojawia się więcej akcentów waniliowych. Wino naszym zdaniem, powinno się odłożyć na co najmniej dwa lata. 88/100

Na koniec – Josef przygotował niespodziankę! Pomimo tego, co wynikało z Menu – Blaufrankisch nie był ostatnim winem wieczoru! Do deseru podano wino słodkie Beerenuaslese Scheurebe 2008, Umathum – wino wyprodukowane w 100 % z podsuszonych winogron ze szlachetna pleśnią, ale zabierane trochę wcześniej w celu uzyskania mniejszej koncentracji. Kolor miodowy, ale nadal jasny. Nos świeży, kwasowy, ziołowy. Słodycz schowana z tyłu z dodatkiem słabych nut nektarowych. Nos zdecydowanie mocny. W smaku jednak butelka ta zaskoczyła nas swoją lekkością. Umiarkowana słodycz miodu pitnego (czwórniaka) z ziołowymi akcentami (tymianku i rozmarynu). Przyjemna lekko-gorzkawa końcówka. 88/100 Podobało nam się bardzo – znakomita niespodzianka 🙂

Degustacji wina towarzyszyło jedzenie. Jak zwykle mocny punkt Enoteki Polskiej (menu poniżej). Nasze ulubione kotleciki jagnięce były świetnym ukoronowaniem kolacji. Czekamy na więcej tego typu imprez i więcej tak ciekawych gości, jak Josef Umathum :-). Dostaliśmy zapewnienie, że to pierwsze z cyklu spotkań z Winiarzami w Enotece – trzymamy za słowo!

Żródło zdjęć: Winniczek, www.umathum.at