Degustacja starszych Barolo z Wine rePublic

Udostępnij ten post

Degustacji starszych Barolo nie jest znów tak wiele, stąd gdy jeszcze w grudniu dowiedzieliśmy się, że takową prowadzić będzie Tomek Kolecki we współpracy z Wine rePublic, momentalnie postanowiliśmy wziąć w niej udział. Tomek (jak my, również wielki miłośnik Barolo) postanowił przedstawić swoje ulubione butelki, także te nieco już starsze. Choć od spotkania minęło ponad dwa miesiące, wciąż mamy te wina w pamięci, dlatego i Wam postanowiliśmy je przybliżyć.

Zaczęliśmy „delikatnie”, jeśli w ogóle w przypadku Barolo możemy tak powiedzieć. Ravera to najsłynniejsze cru w leżącej na południowo-zachodniej gminie Novello, zaś Elvio Cogno to najsłynniejszy miejscowy producent. Jak na standardy Barolo jego posiadłość jest dość młoda, bo powstała w 1991 roku, choć sam Elvio wcześniej przez wiele zajmował się winami u Giuseppe Marcariniego. Gdy w latach 80-tych ubiegłego wieku Giuseppe zmarł, jego wnuki chciały mieć większy wpływ na zarządzanie odziedziczoną winnicą, a Elvio w związku z tym postanowił zająć się produkcją Barolo już na własny rachunek. W swojej rodzinnej miejscowości Novello nabył parcelę na wówczas niedocenianej Raverze. Obecnie stery dzierży jego córka Nadia oraz zieć Valter Fissore, który opowiada za winifikację. Jest ona dość tradycyjna, bazuje na naturalnych drożdżach i stosunkowo długiej, 30-dniowej maceracji. Dojrzewanie odbywa się natomiast w dużych beczkach (25-30 hektolitrów) przez 24 miesiące.

Ich Elvio Congo Barolo Ravera 2010 (w Polsce w ofercie Vininova) pochodzi z chłodnego, klasycznego rocznika. Jest uwodzicielsko aromatyczne, skomponowane w oparciu o nuty wiśni, malin, żurawiny i fiołków. Na podniebieniu dochodzi do tego również nieco śliwek, a owoc udaje się w stronę mocniejszej, przesmażonej koncentracji. Kwasowość jest silna, ale jak na Barolo wcale nie nadmierna. Całość młodziutka, więc i taniny jeszcze niepoukładane, nieco agresywne. Chcielibyśmy spotkać się z nim za dekadę. Bardzo dobre+.

Do dziś pamiętamy naszą wizytę u Enrico (Henryka) Rivetto. Zawitaliśmy do niego pod koniec listopada 2014 i był on pierwszym z odwiedzonych przez nas winiarzy w Barolo. Zabiegany i robiący kilka rzeczy na raz Enrico mówił do nas mieszanką włoskiego, angielskiego i polskiego (jego narzeczona jest Polką), a oczarował nas niesamowitym ciepłem, humorem i otwartością. Słynie on z nowatorskich i odważnych pomysłów, wystarczy wymienić próby starzenia Nebbiolo w glinianych amforach czy produkowanie z tego szczepu wina musującego. Bez dwóch zdań charyzmatyczny Henryk jest warty tego, aby poznać go osobiście. Jego Barolo Leon Riserva pochodzi z działek w Serralunga d’Alba, gminie która daje najbardziej charakterne, surowe i taniczne wina w apelacji. Maceracja gron Nebbiolo trwa 15-20 dni, a dojrzewanie odbywa się w różnej wielkości beczkach (od baryłek po większe, 15-hektolitrowe) przez 36 miesięcy.

W porównaniu do poprzednika Rivetto Barolo Leon Riserva 2010 (od niedawna wina Henryka znajdzie u Mielżyńskiego) epatuje słodszym, bardziej skoncentrowanym owocem oraz akcentami różanej konfitury i skóry. W ustach zaznacza się mocniejsza kwasowość, do której dochodzą nuty ziołowe, lukrecja i żurawiny. Całość domknięta szorstkimi, jeszcze kanciastymi taninami. Mniej gotowe do picia niż Ravera, ale struktura jest bardziej predestynowana do długiego leżakowania. Bardzo dobre+.

Giuseppe Rinaldi to ikona Barolo i jeden z wiodących miejscowych „tradycjonalistów”. W swojej piwnicy nie posiada ani jednego metalowego zbiornika, a winifikacja odbywa się w tradycyjnych, cementowych kadziach. Do 2010 roku produkował on dwa Barolo, każde będące kupażem dwóch parceli – Cannubi San Lorenzo i Ravera oraz Brunate i La Coste. Niestety w wyniku regulacji Unii Europejskiej od 2011 zabroniono używania nazw dwóch cru na jednej etykiecie, więc Giuseppe musiał wprowadzić zmiany. Obecnie do swojego Brunate dodaje 15% owoców z La Coste (co stanowi maksymalny poziom dozwolony przez prawo), a z reszty gron z La Coste, Cannubi San Lorenzo i Ravery produkuje nową etykietę Barolo Tre Tine. Jego Barolo od zawsze fermentują na rdzennych drożdżach, a maceracja trwa długo, bo nawet 40 dni. Następnie wina dojrzewają przez 36 miesięcy w 1500-litrowych beczkach.

Rinaldi Barolo Cannubi San Lorenzo Ravera 2003 jest już dość mocno (wręcz zaskakująco) ewoluowane. Obok nut suszonych śliwek i wiśni znaleźliśmy sporo akcentów drewnianych. Może to wina wyjątkowo gorącego, niekorzystnego rocznika, ale nie spodziewaliśmy się, że ta pozycja będzie aż tak bardzo posunięta w czasie. Choć znajdzie się tu nieco zachowanej kwasowości, to butelka nie nadaje się do dalszego dojrzewania. Bardzo dobre+.

Po jednym z najbardziej tradycyjnych winiarzy przyszła kolej na dwie butelki od przedstawicieli, czy nawet ojców „moderny”. Co ciekawe obu producentów odwiedziliśmy w maju ubiegłego roku. Pierwsza pozycja pochodziła od Paolo Scavino, z jego najsłynniejszego cru Bric dël Fiasc. Jako pierwsza z parceli Paolo było ono winifikowane do osobnego wina, co uzasadniano tym, że pochodziły stąd rokrocznie najbardziej dojrzałe owoce. Wzgórze ukształtowane jest w formie amfiteatru, a gleba stanowi mieszankę typowych dla Castiglione Faletto ilastych piasków oraz bogatych w wapno margli charakterystycznych dla choćby Cannubi.

Pochodzące z nieco dziwnego, początkowo bardzo zamkniętego, surowego rocznika Polo Scavino Barolo Bric dël Fiasc 1998 przez 10 miesięcy dojrzewało w baryłkach, a kolejne 11 miesięcy w dużych beczkach. W kieliszku pokazało się mnóstwo osadu, ale wino jest zaskakująco owocowe i soczyste, z nutami żurawiny i wiśni. Wiekszą ewolucję znajdziemy w nosie, gdzie pojawia się sporo nut ziemistych, garbowanej skóry, liści laurowych, mięty, szałwii i nafty. Starzeje się bardzo dostojnie. Znakomite-.

O kolejne dwa lata cofnęliśmy się przy butelce od Elio Altare. Na początku lat 90-tych, wina Elio stały się jednymi z flagowych butelek w fali kroczącego przez Barolo modernistycznego stylu. Zielone zbiory (a więc ograniczanie ilości kiści winogron na jednym krzewie), szybka, intensywna fermentacja (z czasem stosowanie również rotofermentatorów) oraz starzenie wina w małych baryłkach, doprowadziły do powstania win ekstraktywnych, gęstych, nasyconych, w których owocowość Nebbiolo czasem przegrywała walkę z nutami beczkowymi. Obecnie winnicą zajmuje się jego córka Silvia, za której panowania styl nieco złagodniał i która w maju oprowadziła nas po winnicy. W 1996 roku winifikacja była jeszcze bardziej ekstremalna, maceracja trwałą 4-5 dni, a Barolo dojrzewa przez 24 miesiące w nowych baryłkach. Sam rocznik był świetny, klasyczny, uznany za jeden z lepszych z dziesięcioleci.

Po nalaniu do kieliszka Elio Altare Barolo 1996, okazało się być mocno piwniczne i pieczarkowe, z owocem schowanym gdzieś w tle. Dopiero w ustach wychodzi go więcej, pod postacią likierowych wiśni. Do tego jest też obecna spora kwasowość, nuty goździkowe, ale taniny stanowią już ledwie wspomnienie silnych garbników z jakich słynie Nebbiolo. Tym niemniej całość znajduje się w naprawdę dobrej formie. Znakomite.

Podczas spaceru po Barolo trudno nie zauważyć siedziby Borgogno, bowiem duży napis z nazwą producenta wita nas na głównym placyku (Piazza Municipio) miasteczka. Do tej pory nie zawitaliśmy jednak do nich z wizytą, bo już za pierwszym razem ich lokalizacja wydała się nam ona nieco za bardzo komercyjna. O ile rzeczywiście w ostatnich latach, po tym jak producent trafił w ręce rodziny Farinettich, jakość win znacząco spadła, to w poprzednich dekadach była to jedna z jaśniejszych gwiazd apelacji. Spróbowane wino przechodziło 30 dni maceracji i dojrzewało 36 miesięcy w dużych beczkach.

Co prawda Borgogno Barolo Riserva 1969 pochodzi z raczej kiepskiego rocznika, ale jak na swój wiek prezentowuje się naprawdę zacnie. Wyczuwalne są nuty suszonych owoców, śliwek i babcinej szafki. Jak na wino prawie 50-letnie ma wciąż sporo życia i choć oczywiście owocowość nie jest pierwszej świeżości, to w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że wino umarło. Znakomite-.

Barolo Chinato to miejscowy „wynalazek”, a więc wino do którego w drodze infuzji dodawana jest mieszanka nawet 40 ziół, korzeni i przypraw, w której wiodącą rolą odgrywa chinina. Całość przypomina więc nieco popularne vermuty.

Marolo Barolo Chinato to jedna z bardziej rozpoznawalnych etykiet tej kategorii. Nuty ziołowe mieszają się w nim z akcentami słodkiego, wiśniowo-śliwkowego owocu, gencjany i nut różanych. Trzeba polubić Chinato, ale gdy już raz je docenicie, to po obfitym obiedzie z przyjemnością będziecie sięgać po kieliszek tego wina. Bardzo dobre+.

To, że Barolo pięknie się starzeją to fakt udowodniony dawno przed tym, nim sami zakochaliśmy się w tych winach. Takie degustacje utwierdzają nas w przekonaniu, że trzeba zacisnąć zęby i przynajmniej niektóre z butelek, które leżą na naszych półkach przytrzymać kilka, czy wręcz kilkanaście lat dłużej.