Degustacja Poggiotondo w 13Win

Ubiegły tydzień upłynął nam pod znakiem Toskanii. Niestety, tym razem nie chodziło o szybki wypad do tego pięknego regionu, gdzie wino, pyszna kuchnia, malownicze krajobrazy i hektary winnic oraz gai oliwnych stanowią wzajemnie uzupełniającą się i nierozerwalną całości. Póki co, do Toskanii przenieśliśmy się za sprawą dwóch degustacji. O pierwszej z nich, gdzie w Winkolekcji próbowaliśmy różnych wcieleń Sangiovese, opowiadaliśmy Wam ostatnio. Dziś wspominamy naszą wizytę u zaprzyjaźnionego importera 13Win, gdzie mieliśmy okazję poprowadzić (tym razem w duecie) degustację butelek z winnicy Poggiotondo.
Samego producenta, rodzinną posiadłość rodziny Antonini, prowadzoną przez słynnego winemakera Alberto Antoniniego, przedstawialiśmy Wam przy okazji pierwszej styczności z jego winami. Tym razem poza butelkami, które wtedy testowaliśmy (ich opisy oznaczymy kursywą) spróbowaliśmy dodatkowych czterech pozycji.
Pierwszym z otwartych tego wieczoru win było Poggiotondo Toscana Bianco 2015 (34,44 zł). Jest to kupaż Vermentino (60%) i Ansonici (40%). Vermentino to odmiana rozpowszechniona wzdłuż półksiężyca, rozpoczynającego się od Langwedocji mniej więcej właśnie do Toskanii. Bardzo dobrze sprawdza się w bliskiej odległości od wybrzeża, dając przy dobrym prowadzeniu ciekawe wina z nutami ziołowymi i orzechowymi. Ansonica to zaś nic innego jak znana z Sycylii Inzolia, która z tej właśnie wyspy przywędrowała do Toskanii, gdzie często bywa łączona właśnie z Vermentino. W efekcie powstało wino świeże, z nutami jabłek i cytryn. Usta z niską koncentracją, lekkie i może odrobinę zbyt wodniste. Wino tarasowe, do wypicia w ciepły wiosenny wieczór lub do jakiejś leciutkiej sałatki. Dobre-.
Kolejna etykieta to już czyste Vermentino. Poggiotondo Vermentino 2015 (54,12 zł) – pozycja zdecydowanie poważniejsza. Już w nosie czujemy, że aromaty są bardziej rozbudowane i gęstsze. Zamiast kwaskowych papierówek mamy tu więcej ziół, gruszek, marakuji. Usta z lepszym ciałem, delikatnie oleiste z przyjemnym słonawo-orzechowym finiszem. Co prawda pojawia się jeszcze trochę akcentów drożdżowych, jako pozostałość niedawno przebytej fermentacji, ale dzięki temu wino jest bardziej świeże i ma większą werwę. Z tą butelką śmiało można zasiąść do ryby, podanej nawet w jakimś gęstszym, maślanym sosie. Ładne wino, która przełamuje stereotyp, że Toskania stoi jedynie czerwieniami. Dobre+.
Co by jednak nie mówić, 80% win powstających w Toskanii to czerwone butelki. Dlatego i my ostatecznie udaliśmy się w tę stronę. Jako pierwsze do kieliszków trafiło Poggiotondo Toscana Rosso 2014 (34,44 zł), czyli kupaż Sangiovese (70%) i Canaiolo. Podczas winifikacji wino przez 8 miesięcy dojrzewało w cementowych zbiornikach, bez użycia beczek. Dzięki temu producentowi udało się zachować czystą esencję owocu. W nosie pojawiły się truskawki i maliny. Smak również pod dyktando owoców, lekkie i z nie za dużą koncentracją. Trochę w kontraście do tego, co pojawiło się do tej pory, finisz zaskoczył wszystkich intensywnymi, nieco zielonymi taninami. Nie do końca zrównoważone, ale przez to i ciekawe, niesztampowe. Powinno się sprawdzić do deski zimnych wędlin, albo makaronu z pomidorowym sosem. Dobre.
Skoro opowiadaliśmy o Toskanii, to nie mogliśmy nie spróbować Chianti. W tamten wieczór mieliśmy okazję porównać trzy butelki różniące się okresem dojrzewania. Poggiotondo Chianti Organic 2014 (39,36 zł) to dobry przykład tego, czego można oczekiwać po Chianti. Mamy tu zarówno wiśniowy owoc, dobrą kwasowość jak i taniny (choć znacznie łagodniejsze niż u poprzedniej butelki). Owocowość jest tym razem delikatnie konfiturowa, Chianti jest też od Rosso lepiej skoncentrowane i mniej tutaj rozchwianie, wszystko mamy na swoim miejscu. Bardzo pijalna, szczera i niczego nie udająca butelka. Dobre+.
Chianti Superiore dojrzewa w dębie co najmniej 9 miesięcy, począwszy od stycznia – w kolejnym roku po zbiorach, łatwo obliczyć, że Poggiotondo Chianti Superiore 2014 (54,12 zł) w najlepszym razie spędziło w butelce trochę więcej niż pół roku. Na razie jest przez beczkę zdominowane i wymaga intensywnego napowietrzenia, lub dekantacji. Można wyczuć dojrzałe czereśnie, słodkie wiśnie, akcenty mięsiste i tostowe. W ustach mamy lekko likierowy owoc, lukrecję, wołowy rosół. Taniny są wciąż bardzo mocne, intensywne, choć nie męczą. Mimo młodości i nieugładzenia wino już teraz jest bardzo pijalne, rubaszne jak typowy mieszkaniec toskańskiej prowincji. Strach pomyśleć jak będzie smakowało, gdy się rozwinie. Dziś dobre+.
Zupełnie inne jest o trzy lata starsze Poggiotondo Chianti Riserva 2011 (82,66 zł). Tutaj co prawda wino spędziło w beczkach aż 2o miesięcy, ale dłuższy czas w butelce zrobił swoje. W nosie o akcentach suszonej śliwki przybrudzonej czarnoziemem. Po kilkunastu minutach pojawiają się nuty miętowe i ziołowe. W ustach delikatnie likierowe, z ładnie skoncentrowanym, słodkim owocem. Tanina wciąż mocna, ale aksamitna, niewysuszająca. To właśnie jej klasa stanowi najmocniejszy punkt wina, gdyż ładnie kontruje nieco zbyt słodkawe jak na Chianti nuty owoców. Dodatkowo ma szansę jeszcze się poprawić. Bardzo dobre-.
Dużo mówi się ostatnimi czasy o winach biologicznych czy organicznych. Dzięki charakterystycznemu, świeżemu owocowi, który obserwowaliśmy w każdej butelce, wzbogaconego o umiejętne użyte akcenty beczkowe, Poggiotondo pokazuje, że nie są to tylko chwytliwe, marketingowe slogany, a 13Win może dopisać do swojego portfolio kolejnego świetnego producenta.