Degustacja podsumowująca „Wrzesień polskich win” w 13Win

W polskim winiarstwie z roku na rok dokonuje się stopniowy, zauważalny progres. Świadczą też o tym kolejne imprezy, na których można spróbować rodzimych butelek. Do tej pory jednak omijały one Warszawę szerokim łukiem. Sytuacja zmieniła się za sprawą chyba najdynamiczniejszego importera rezydującego w stolicy (a dokładniej rzecz ujmując na jej praskiej stronie). Cztery tygodnie, osiem winnic (Vetus, Solaris, Jakubów, St. Vincent, Dziedzic, Zadora, Turnau, Sandomierska), prawie trzydzieści butelek to podsumowanie zorganizowanego przez 13Win miesiąca polskich win. Jakby tego było mało, po zakończeniu tej akcji wszystkie prezentowane butelki dostępne są do wyczerpania zapasów w sprzedaży w sklepie importera, co czyni 13Win miejscem z najszerszą ofertą polskich win w Warszawie. Właściciele podkreślają również, że zachęceni sukcesem w przyszłym roku na pewno będą chcieli zrobić powtórkę.
Zwieńczeniem tej akcji była też konkursowa degustacja, podczas której szacowne grono w składzie Ewa Wieleżyńska (Magazyn Wino), Wojciech Bońkowski (Winicjatywa), Robert Szulc (Winiacz), Sebastian Bazylak (Zdegustowany) i moja skromna osoba (Robert, Nasz Świat Win), miała za zadanie spośród wszystkich prezentowanych przez cały wrzesień butelek wybranie po trzech najlepszych win białych oraz czerwonych. Degustacja odbywała się oczywiście „w ciemno”, co oznacza, że nie wiedzieliśmy jakie wino aktualnie znajdowała się w naszych kieliszkach.
Spośród win białych nasze wyróżnienie zdobyły następujące etykiety – Vetus Carrie 2015, Turnau Solaris 2015, Jakubów Traminer 2015.
Winnica Vetus znajduje się na województwie podkarpackim, została założona stosunkowo niedawno, bo w 2013 roku, a obecnie obejmuje obszar 1 hektara. Wyróżnione wino to 100% Seyvala Blanc. Vetus Carrie 2015 było aromatyczne, z nutami jabłek i kwiatów. W ustach z wyraźnie zaznaczoną kwasowością, utrzymującą się z w długim finiszu. Nie za dużo ciała, ale całość jest świeża i czysta.
Michał Pajdosz prowadzący Winnicę Jakubów jest nam szczególnie bliski. Choć sama winnica znajduje się już w województwie dolnośląskim, to jak sam Michał wskazuje, ciągnie go do Zielonej Góry. Wspólnie z lubuskimi winiarzami z Winnicy Kinga i Winnicy Miłosz tworzy Winny Trójkąt, przyjacielskie stowarzyszenie mające na celu wzajemne wspieranie się i promowanie. W 2013 roku odziedziczył on winnicę po ojcu i w tym samym roku zabutelkowany został pierwszy rocznik win. Obecnie uprawy winorośli zajmują 2,5 hektara, ale w planach jest poszerzenie do 5-5,5 hektara. Winogrona użyte do produkcji Jakubów Traminera 2015 zostały zebrane 2 listopada (jak sam Michał przyznaje z powodu awarii prasy do wyciskania owoców). W nosie miks akcentów miodowych i balonowej gumy. W smaku za to z wyraźną kwasowością, jedynie delikatnie zaokrąglona przez cukier (jest go 4 gramy). Tutaj pojawia się więcej akcentów gruszkowych.
Winnica Turnau to obecnie największa winnica w Polsce, jeśli patrzymy na ilość owocujących hektarów winorośli. W 2016 roku do produkcji win użytych zostanie prawdopodobnie ponad 17 hektarów. Jest to chyba najlepiej zorganizowany producent, jeśli patrzymy na logistyczną i marketingową stronę przedsięwzięcia. Niebagatelną rolę odgrywa tu osoba Grzegorza Turnau, który jest kuzynem założyciela winnicy i obecnie jednym z jej współwłaścicieli. Za stronę winiarską odpowiada natomiast Frank Faust, który od 2000 roku z powodzeniem prowadzi rodzinną winnicę w Rheingau. Ten niemiecki styl widać wyraźnie w winach z Winnicy Turnau. Są bardzo dobre technicznie, czyste, z umiejętnie (nieco pod publiczkę) użytym cukrem. Widać, że wszyscy znają się tutaj na rzeczy. Turnau Solaris 2015 pachnie delikatną słodyczą z dodatkiem ziołowych nut. W ustach balansujące pomiędzy słodyczą, a kwasowością. Bardzo ładna budowa, choć widać, że cukier służy tutaj do przykrycia nieco wątłego ciała.
Specjalne wyróżnienie otrzymał Jakubów Solaris 2015. W związku z tym, że jest to wino z późnego zbioru, trudno je bezpośrednio porównać z innymi białymi butelkami, ale z drugiej strony bez wątpienia było to jedno z najbardziej urzekających win spróbowanych tego dnia. Dla mnie osobiście najlepsze wino degustacji. Mamy tu mniej więcej 50-55 gram cukru i rzeczywiście jest on wyczuwalny, choć skontrowany przez kwasowość, dzięki czemu wino jest dość żwawe i nie męczy. Czujemy cytrynową skórkę, morele, brzoskwinie, miód. Super struktura, piękne wino, warte spróbowania choć nie zostało już wiele butelek.
Spośród czerwonych butelek wyróżnienie otrzymały – 44 Winnice Dziedzic Sukcesor 2014, Zadora Bene 2013 oraz Vetus Devin 2015.
Z Moniką Dziedzic i jej winami zetknęliśmy się pierwszy raz dwa lata temu podczas degustacji zorganizowanej w nieistniejącym już Wejman Wine Barze. Od tamtego czasu piliśmy te wina kilkakrotnie i choć zawsze trzymały dobry poziom, to jednak zdecydowanie bardziej smakowały nam białe wina od pani Moniki. Dlatego tym większe zaskoczenie (i to nie tylko mnie, ale i innych członków jury) wzbudziła tak wysoka pozycja 44 Winnice Dziedzic Sukcesora 2014. Jest to kupaż Rondo, Regenta oraz Leon Millot. Mamy tu dojrzałe wiśnie i śliwki, przyjemną kwasowość i taniny. Całość pełna, lekko podsmażana, a przy tym świeża.
Winnica Zadora jest mikroskopijnych rozmiarów, obejmuje jedynie 0,5 hektar wzgórza o południowej ekspozycji. Jest prowadzona przez rodzinę Michałowskich, którzy opowiadali, że tradycje winiarstwa w tej okolicy sięgają Rzeczypospolitej szlacheckiej, a ich kres nastąpił dopiero w czasie I wojny światowej. Zadora Bene 2013 to czysty Regent, który w nosie wydaje się być bardzo dojrzały (co potwierdziło się po odkryciu butelek, mamy wszak wino 3-letnie). W ustach zdecydowanie mniej skoncentrowane, niż sugeruje nos. Pojawia się kwasowość, wino jest soczyste, a w finiszu ukazują się również wyraźne taniny.
Dublet podczas degustacji ustrzeliła winnica Vetus, a przyczynił się do tego Vetus Devin 2015, a więc wino, które ma w sobie 100% odmiany Rondo. Pachnie bardzo ciekawie, kwiatami, porzeczkami na ziołowym, miętowym tle. Nieco brakuje mu kwasowości, a taniny są odrobinę zbyt suche, ale całość mimo wszystko sprawia bardzo pozytywne wrażenie.
Jeszcze raz musimy pogratulować 13Win świetnego pomysłu na promowanie polskich win w Warszawie. Patrząc przez pryzmat frekwencji na spotkaniach, którą sami obserwowaliśmy i o której wspominali właściciele widać, że spotkał się on z rewelacyjnym przyjęciem i mamy nadzieję, że na stałe zagości na winiarskiej mapie stolicy.