Degustacja pinot blanc – czy obaliła mit brzydkiego kaczątka?

Udostępnij ten post

Moje ulubione białe wina? Jeśli miałbym skupić się tylko na podium, to po takich oczywistościach jak riesling i grüner veltliner, zamykałby je chyba pinot blanc (znany też jako pinot bianco, weissburgunder). To jeden z takich szczepów, który niesłusznie dostał łatkę prostego, dającego mało ciekawe i jednostajne wina. I nawet jeśli przyznamy, że jest w tym źdźbło prawdy, to od razu musimy to skorygować, że w dobrych rękach to brzydkie kaczątko może się przeistoczyć w pięknego łabędzia.

Okazją, by ponownie zderzyć swoje wyobrażenia o pinot blanc z realiami, stała się degustacja Michała Gawłowskiego z ABC Wina. Oczywiście (jak to zawsze bywa u Michała) selekcja, jaką zaprezentował została dobrana pieczołowicie i wśród 16 win nie było słabych butelek. Dlatego aby uczynić ten artykuł nieco bardziej przystępnym dokonałem ostrej redukcji i poniżej znajdziecie najlepsze według mnie wina tego wieczoru (z jednym, patriotycznym wyjątkiem).

Zanim jednak zaczniemy przyglądać się poszczególnym butelkom, zróbmy sobie krótką powtórkę z tego, czym w ogóle jest pinot blanc i jakie wina daje.

Gdzie jest ojczyzna pinot blanc?

Nie udało się tego określić precyzyjnie, ale tropy prowadzą do północno-wschodniej Francji (gdzie wzmianki o nim pojawiają się w XIII wieku). Trzeba też pamiętać, że tak naprawdę pinot blanc to mutacja pinot noir, różniąca się jedynie kolorem skórki (do dzisiaj zresztą na niektórych krzewach winorośli, w jednej kiści pinot noir można spotkać zarówno ciemne owoce, jak i te z jasną skórką).

Gdzie obecnie pinot blanc jest uprawiany?

Oczywiście niegdyś była to odmiana bardzo popularna w północno-wschodniej Francji, ale ostatecznie została – zwłaszcza w Burgundii – wyparta przez chardonnay. Jeszcze do XIX wieku oba szczepy były ze sobą mylone. Obecnie w Burgundii znajdziemy jej znikomą ilość, trafia się również w Alzacji, ale nową ojczyznę znalazła głównie w krajach germańskich. Jest popularna w Niemczech (ok. 6100 ha), Austrii (ok. 1850 ha), a także w północnej części Włoch (ok. 5100 ha), czyli w Alto Adige i Friuli.

Jakie wina daje pinot blanc?

Spójrzmy prawdzie w oczy – nie jest to odmiana nadmiernie ekspresyjna. Powstają z niej wina dość zamknięte, zwykle o maksymalnie średniej intensywności, pachnące delikatnie jabłkami, melonem, czasem słodszymi gruszkami, ziołami, często dymne. W ustach można znaleźć sporo kwasowości, delikatną maślaność (zwłaszcza, gdy wino miało kontakt z beczką), a z wiekiem pojawia się więcej słodszych nut brzoskwiniowych i woskowych.

Do jakiś dań pasuje pinot blanc?

Dla mnie to jedna z najbardziej plastycznych kulinarnie białych odmian. Pinot blanc pasuje do szparagów, chudego mięsa (kurczak, indyk, cielęcina) czy pieczonych ryb. Świetnie sprawdzą się z nim wszelkie białe, maślano-cebulowe sosy czy beszamel.

Zobaczcie też, jaki przepis niedawno proponował Wojtek:

Ceny win podaję za Michałem, zazwyczaj jak sam mówi są to ich ceny zakupów (najczęściej poza granicami Polski).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc 2022 (79 zł)

To wino może nie było w czołówce spróbowanych tego wieczoru pinotów, ale biorąc pod uwagę wciąż trudne rodzime uwarunkowania pogodowe, Kamil robi naprawdę niezłą robotę. Wino fermentowało i dojrzewało w stali przez 9 miesięcy, w większości na osadzie.

W nosie dość chłodne, z nutami jabłek, ale też odrobinę warzywne (seler naciowy). Na podniebieniu o szczupłej, ale ładnie wyciągniętej przez kwasowość budowie, tutaj wyraźnie ziołowe (głównie rumianek), z długim, bardzo soczystym, lekko zielonkawym finiszem. Wino idealnie pasowałoby do szparagów, na które sezon właśnie trwa. Dobre (87/100).

Müller-Catoir Herzog Weissburgunder Erste Lage Pfalz 2019 (25 euro)

To pinot od bardzo solidnego, ale odnoszę wrażenie, że trochę mało docenianego producenta z Palatynatu, z Neustadt an der Weinstrasse. Powstaje z owoców z winnicy Herzog, leżącej bezpośrednio pod dawną kopalnią piaskowca, co podpowiada również jaką glebę tam znajdziemy. Wino dojrzewało jedynie w stali. W Polsce niektóre pozycje tego producenta znajdziecie w ofercie BuyWine.

Prezentuje już zupełnie inne oblicze, ale jednak Palatynat to jeden z najcieplejszych regionów Niemiec. Jest dość obłe, kremowe, przyjemnie maślane, z wyraźnymi nutami kwiatowymi, dojrzałymi brzoskwiniami, skórką pomarańczową i śmietankowym kremem. Co jednak istotne, przy tej słodyczy nie traci dobrej kwasowości i wyraźnie mineralnego wykończenia. Idealne wino do pieczonego kurczaka z kurkowym sosem. Bardzo dobre+ (91/100).

Ludwig Neumayer Weissburgunder „Der Wein vom Stein” Traisental 2017 (27 euro)

Ludwig Neumayer to niesamowicie sympatyczny winiarz z austriackiego regionu Traisental. Uważajcie tylko przed wybraniem się do niego w odwiedziny, z kilku już źródeł słyszałem, że degustacje u niego potrafią przeciągnąć się do późnych godzin wieczornych, a ilość win, które wówczas otwiera jest doprawdy zatrważająca. W przypadku naszej butelki owoce pochodzą z kilku stromych winnic w Traisental, a dojrzewanie ma zapewne miejsce w stalowych zbiornikach.

W zapachu mocno redukcyjne, początkowo dominował dym i pieprz, stal. Dość wycofane, można złapać jedynie odrobinę jabłek, trochę cytryn i mgnienie masła czy wosku. Otwiera się bardzo powoli, ale z każdą minutą w kieliszku dzieje się coraz więcej, wychodzą nuty ziołowe, trochę moreli, lekka kwiatowość. Wino jeszcze młode i w charakterze z tych raczej cicho szeptających, ale gdy macie czas się w nie wsłuchać, to rozpościera przez Wami całkiem intrygujący obraz. Znakomite- (92/100).

Gross Ried Nussberg Weissburgunder „Stauder” Südsteiermark GSTK 2018 (50 euro)

Przenosimy się na południe Austrii, do tak ukochanej przez nas Styrii i do producenta, którego mieliśmy już okazję osobiście odwiedzić (takich będzie dzisiaj więcej). Nussberg to najważniejsza winnica rodziny Gross, położona bezpośrednio przy ich winiarni. To wino dojrzewało w dużych beczkach przez 12 miesięcy.

Piękny zapach, w którym dzieje się naprawdę dużo. Można tu odnaleźć nuty kremowej śmietanki, świeżych brzoskwiń, skórki pomarańczowej czy nawet płatków róży. Również w ustach kremowe i maślane, gęste, ekstraktywne, ale z finiszem, w którym znajdziemy mnóstwo przypraw, białego pieprzu i rasową styryjską mineralność. Mimo swojej sporej masy wciąż świeże i energetyczne. Znakomite+ (94/100).

Carsten Saalwächter Weisser Burgunder Hoher Fels Rheinhessen 2020 (62 euro)

Carsten to jedna z młodych gwiazd niemieckiego winiarstwa (co dobitnie pokazuje też cena tej butelki), który szlify zdobywał u takich sław jak Ziereisen, Stodden czy Friedrich Becker. To również jeden z naszych „znajomych” winiarzy, którego poznaliśmy w Berlinie ponad 4 lata temu – nim jeszcze stał się taki modny. Mamy tu wino z parceli o wapiennym podłożu, fermentujące spontanicznie w 600-litrowych, używanych beczkach i dojrzewające tam 12 miesięcy.

Ileż tutaj na początku redukcji, ma się wręcz wrażenie wdychania oparów z siarkowego źródła. W ustach natomiast wino jest hiper kwaskowe, niesamowicie naprężone, z nutami cytryn, limonki, grejpfruta i wyraźnie słonym, ostrygowym finiszem. Może niewiele tutaj takiego czystego owocu, ale fani mineralności (tacy jak ja) będą zachwyceni. Chyba najbardziej „burgundzkie” wino z zestawu. Arcydzieło- (95/100).

Salwey Oberrotweiler Kirchberg Weissburgunder Baden GG 2016 (49 euro)

Ewidentnie tego wieczoru szliśmy tropem naszych wyjazdów, bo odwiedziliśmy też Kaiserstuhl, a więc ten wulkaniczny masyw górski, gdzie w jednej z urokliwych dolin ma swoją siedzibę Weingut Salwey, miejscowa największa gwiazda. Kirchberg to winnica, na której znajdziemy wulkaniczną, tefrytową glebę. Spontaniczna fermentacja odbywa się w 1200-litrowych beczkach, a następnie wino dojrzewa w dębie przez 24 miesiące (częściowo w nowych beczkach).

Piękny zapach – chłodny, z nutami jabłek, cytryn, ale też oddechem mineralności i stalowości. Smakuje jabłkami i skórką cytrynową, jest wyraźnie pikantne, przyprawowe. Całość bardzo subtelna, wysmakowana, a finisz zdaje się trwać kilka minut, kończąc się mocną, słoną nutą. Przepiękne, dostojne wino. Arcydzieło- (95/100).

Friedrich Becker Klosterstück Weisser Burgunder Pfalz 2015 (45 euro)

Friedrich Becker to winiarz z miasteczka Schweigen, położonego bezpośrednio przy granicy francusko-niemieckiej. Połowa z jego 27 ha winnic zlokalizowana jest już po francuskiej stronie (to pokłosie przesunięć, jakie miały tu miejsce od czasów II połowy XIX wieku). Tak jest w tym przypadku, gdzie mamy owoce ze starych krzewów z winnicy Wormberg, której jednak na etykietach nie mogą używać niemieccy producenci. Fermentacja ma miejsce w 1200-litrowych beczkach, gdzie wino dojrzewa też przez kolejnych 8 miesięcy.

Dotknięcie beczki jest tu jeszcze obecne (choć wino ma przecież 8 lat), mamy więc sporo nut waniliowych, orzechów, przypalonego masła, dymu. W ustach te same nuty mieszają się z pięknie zarysowanym, cytrynowo-jabłkowym owocem i mineralnym kręgosłupem. Dalibyśmy mu jeszcze kolejne 4-5 lat, aby ta beczka się lepiej wchłonęła, ale trzeba też przyznać, że jej użycie jest perfekcyjne. Wielka klasa winiarza. Znakomite+ (94/100).

Cantina Terlano Vorberg Pinot Bianco Riserva Alto Adige 2002 (75 euro)

Położona na przedmieściach Bolzano w samym sercu przepięknej Alto Adige spółdzielnia Cantina Terlano (Kellerei Terlan) to jeden z producentów, w którym zakochaliśmy się na początku naszej winnej drogi. Tutaj mamy jedno z ich flagowych win, które od dawna ma status wręcz kultowego, uchodzącego za przykład pozycji niezwykle długowiecznej. Owoce pochodzą z kilku różnych parceli na zboczach góry Monzoccolo, z wysokości od 450 do 650 m n.p.m. Fermentacja i dojrzewanie tego wina przez 12 miesięcy ma miejsce w dużych beczkach.

Wino ma już 22 lata, więc nie dziwi spora ewolucja. Mamy tu poobijane, brązowiejące jabłka, do tego żółte śliwki i zielone orzechy. W ustach owoc jest już bardzo suszony (wigilijny susz), jest też sporo orzechów, sosu sojowego, marcepanu. Jednak górska mineralność typowa dla Alto Adige również nie daje o sobie zapomnieć, budując wciąż mocny, niekruszejący szkielet tego dalej niesamowicie absorbującego wina. Arcydzieło (96/100).

Jamek Hochrain Weissburgunder Trockenbeerenauslese Wachau 2001 (55 euro)

Jamek to bardzo szanowane nazwisko w regionie Wachau. Rodzina była jednym z protoplastów poprawy jakości miejscowych win. Choć obecnie ich styl (najcześciej z zaznaczonym cukrem resztkowym) nie jest czymś, co wzbudza moje szybsze bicie serca, to nie można im dalej odmówić klasy. Polecam też restaurację prowadzoną przez rodzinę w Joching, bo jedzenie jest tam pierwszorzędne. Tutaj zaś mamy ich słodkie wino, powstające z owoców z bardzo późnego zbioru.

Pachnie intensywnie, w pierwszym odczuciu jest mocno morelowe, potem wychodzi więcej suszonej figi i kandyzowanych gruszek. W ustach lekko piwniczne, trochę grzybowe, ale też z nienaganną kwasowością, pojawiającymi się pieczonymi jabłkami, miodem i rozpuszczonym masłem. W swoim wieku nadal prezentuje świetną formę. Znakomite+ (94/100).

Mnie do pinot blanc nie trzeba przekonywać, ale mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu Wy również będziecie chcieli spróbować win z tej odmiany. Pamiętajcie też, że daje ona dużo frajdy również w niższych rejestrach cenowych, więc od razu nie musicie sięgać po tak wyczynowe butelki, jak opisane w tekście.