Degustacja Generation Riesling

Udostępnij ten post

Kilka tygodni temu miała miejsce doroczna impreza winiarska Magazynu Wino – degustacja Grand Prix. Dużo by mówić o organizacyjnej stronie przedsięwzięcia. Jesteśmy jak najbardziej za tym, aby jak tylko się da promować kulturę wina w Polsce i cieszy nas to, że z roku na rok coraz liczniejsza grupa rodaków decyduje się wziąć udział w takiej imprezie. Być może warto się zastanowić się nad zlokalizowaniem degustacji w jakiejś większej hali wystawowej. Miejsce będzie wtedy mniej ekskluzywne niż do tej pory, ale z łatwością pomieści więcej chętnych (wtedy taka gwiazda jaką był w tym roku Luis Pato nie będzie wciśnięty w malutkie stanowisko, gdzie o chwilę rozmowy z nim trzeba było walczyć z kilkoma osobami naraz). W przeciwnym wypadku (jak było w tym roku) goście tracą możliwość degustacji win, rumor panujący na sali uniemożliwia rozmowy z wystawcami, a całe spotkanie zamienia się tak naprawdę w jedną wielką popijawę. Rok temu mieliśmy już podobne krytyczne uwagi, ale niestety z tegorocznych doświadczeń wynika, że organizatorzy nie wyciągnęli żadnych wniosków (a dodamy tylko, że nasze odczucia nie są odosobnione).

img_2822Dlatego najjaśniejszym dla nas punktem było bez wątpienia seminarium poświęcone winom niemieckim, a dokładnie projektowi Generation Riesling, prowadzone przez Tomasz Prange-Barczyńskiego. Generation Riesling to mające około stu członków i istniejące już 10 lat stowarzyszenie zrzeszające młodych niemieckich winiarzy (limit wieku jest dość niski, bo wynosi zaledwie 35 lat). Liczba członków jest zresztą trudna do oszacowania, bo jak wskazywali przedstawiciele uczestniczący w seminarium, nie jest to organizacja o sztywnych ramach, od członków nie są również wymagane jakiekolwiek składki, czy deklaracje przystąpienia. Jej celem jest budowanie sieci kontaktów, wymiana doświadczeń i promowanie nowoczesnego niemieckiego winiarstwa poza granicami kraju. W ramach degustacji próbowaliśmy butelek pochodzących od członków stowarzyszenia.

Rozpoczęliśmy od przykładu wina musującego, których produkcja za Odrą wzrasta z roku na rok. Weingut Erbeldinger Riesling Brut Nature Sekt (wina tego producenta dostępne są w Winnym Garażu), to butelka pochodząca z Hesji Nadreńskiej (największego winiarskiego regionu Niemiec). Została wyprodukowana metodą szampańską (wtórna fermentacja w butelkach), ale podczas pozbawiana drożdżowego osadu (dégorgement) do butelki nie dolano słodkiego liqueur d’expédition, jak to dzieję się w szampanach półwytrawnych czy półsłodkich. W efekcie powstał Sekt, gdzie poziom cukru wynosi jedynie 2,6 gram/litr. Dzięki temu na pierwszy plan wychodzi mocna, soczysta kwasowość uzupełniona o delikatne nuty propolisowe. Świetna kremowa struktura i długi mineralny finisz sprawiają, że mamy do czyniena z poważnym, eleganckim winem. Bardzo dobre-.

img_0128Z tego samego regionu pochodziło następne wino – Weingut Weinreich Bechtheimer Riesling 2014. Kiedyś pokutował pogląd, że najlepsze Rieslingi z Rheinhessen (Hesji Nadreńskiej) powstają jedynie na wzgórzach leżących nad Renem w okolicach miasteczek Oppenheim i Nierstein. Jednak od dobrych kilku lat również winiarze mające swoje parcele w głębi regionu pokazują, że tutaj również mogą być produkowane kapitalne wina. Mamy tu przykład Rieslinga ascetycznego, o nutach kamiennych, mineralnych, czy wręcz krzemiennych. Dopiero daleko w tle pojawiają się delikatne wspomnienia zielonych jabłek. Ostra kwasowość ciągnie się jeszcze długo po przełknięciu wina. Surowość gotyku i solidność wykonania dały naprawdę klasowego Rieslinga. Bardzo dobre.

O tym, że wina z Nahe, choć wciąż słabo znane w Polsce, dają jedne z najciekawszych wcieleń Rieslingów przekonaliśmy się niedawno na degustacji nowości w Jung&Lecker. Tym razem region miał być reprezentowany przez Weingut Sinss Windesheim Riesling -S- 2015, pochodzącego z rocznika uznawanego w Niemczech za wybitny. W nosie mineralna obręcz zamyka w mocnym uścisku jeszcze młodzieńczy zapach kwaskowych, niedojrzałych jabłek i gruszek. W ustach mamy oczywiście nieodzowną kwasowość, ale na poziomie niższym niż u poprzednika. Wino prostsze, codzienne, ale jak wiele Rieslingów tej kategorii diabelnie smaczne. Bardzo dobre-.

Weingut Steimühle to winnica, która ma dla nas bardzo duże znacznie. Kupując te wina u Wojtka Henszela w Winnym Garażu nauczyliśmy się o co tak naprawdę chodzi w Rieslingu. Od tej pory wracamy do nich z dużym sentymentem. Tym razem mogliśmy spróbować etykiety Weingut Steimühle Riesling Auf Dem Schnapp 2015 (oprócz Winnego Garażu, wina są dostępne również w Jung&Lecker oraz Foodwine) . Wino jest wybitnie wytrawne, zawiera jedynie 0,6 gram cukru/litr. Wracamy ten do gotyckiej stylistyki. Nos jest oszczędny, lekko ziołowy z potężnym ładunkiem kwasowości. Usta zwarte, trochę skryte, ale przy tym kwaskowe w stopniu, która niemal zrywa szkliwo z zębów. Jeśli zastanawiacie dlaczego wszyscy tak rozprawiają o kwasowości Rieslinga, ta butelka jest na to znakomitą odpowiedzią. Dobre+.

img_2827Płyniemy Renem w dół jego biegu i z Hesji Nadreńskiej docieramy do Nadrenii Środkowej (Mittelrhein), kolejnego z mniej znanych winiarskich regionów Niemiec. W tym przepięknym miejscu, rozpościerającym się pomiędzy Bingen a przedmieścia Bonn, produkcja wina jest utrudniona przez bardzo strome zbocza opadające do rzeki, które wymagają dużych nakładów pracy. Stąd też obecnie winnice zajmują obszar jedynie 460 hektarów. Pochodzący z Mittelrhein Weingut Josten&Klein Riesling Trocken vom Schiefer 2015 (swojego czasu ich wina były dostępne w Winnym Garażu) jest bardzo skryty, wycofany, z delikatnie miodowym tłem. Ma za to znacznie więcej materii, jest krągły, ma spory cukier (7,6 gram), który dość dobrze współgra z kwasowością. Niestety, w ogólnym odczuciu wypada zbyt jednowymiarowo. Dobre+.

Palatynat (będący tak naprawdę naturalnym przedłużeniem francuskiej Alzacji) to jeden z cieplejszych winnych regionów za Odrą i Rieslingi stąd pochodzące mają czasem problemy z nadmierną dojrzałością. Osiągają co prawda dużą moc, ekstrakt i skoncentrowanie, ale odbija się to kosztem spadku kwasowości. Dlatego palatyńskie Rieslingi dobrze wypadają w chłodniejszych latach, a sama odmiana coraz cześciej przegrywa ze szczepami burgundzkimi, które w takim cieplejszym klimacie lepiej sobie radzą. Na przekór temu Weingut Jülg Buntsandstein Riesling 2015 z pojedynczego siedliska zlokalizowanego na piaskowcu urzeka ciekawą słonawą-kwaskową nutą budującą pomost pomiędzy skalistością i kamienną strukturą, a delikatnym niuansem ziołowo-kwiatowym, który czai się gdzieś w tle. Nieszablonowe, trudne do jednoznacznej oceny. Dobre+.

img_2825Rheingau to (obok Mozeli) miejsce skąd pochodzą najbardziej klasyczne i poważane Rieslingi. Ren natknąwszy się tu na masyw Gór Taurus zmienia swój bieg i przez około 20 kilometrów płynie ze wschodu na zachód. Na zboczach wzgórz schodzących w stronę rzeki usadowiły się winnice mające idealną, południową ekspozycję, a dodatkowo korzystające z promieni słonecznych odbitych od lustra Renu. Mimo młodego wieku Theresa Breuer uznawana jest za wielką gwiazdę miejscowego winiarstwa. Spróbowaliśmy co prawda jej podstawowego wina – Weingut Georg Breuer Rudesheim Estate Riesling 2014 (78 zł, Mielżyński), ale już ono pokazało klasę. Pachniało przepięknie miodem lipowym, naftą, woskiem, ale i mniej oczywistymi nutami leśnego poszycia, rosy na wiosennej trawie. Gęste, masywne, nawet lekko tłustawe, ale przecięte brzytwą kwasowości. Piękne wino, bardzo wyważone, gdzie każdy element łączy się z całością, wszystko jest idealnie zestawione i gra spójną, ujmująca melodię. Bardzo dobre+.

Dolny bieg Mozeli to subregion określany jako Terrassenmosel, ze względu na to, że winnice uprawiane są głównie na stromych tarasach. Nie inaczej jest w przypadku Weingut Franzen Bremmer Calmot Riesling 2014 (78 zł, Jung&Lecker). Co więcej mamy tu wino z mającej kształt łuku winnicy Calmont leżącej w miasteczku Bremm, która uchodzi za najbardziej stromą w całej Europie (nachylenie sięga 70 stopni). Winogrona rosną tu na brązowym łupku. Nos jest bardzo typowy dla Rieslingów znad Mozeli, dość chłodny, z nutami niedojrzałych jabłek i delikatnie słodkich gruszek. W ustach wydaje się jeszcze bardzo młode, meandrujące między słodyczą, a kwasowością, jeszcze układające się w butelce. Dajmy mu więcej czasu, 6 miesięcy to absolutne minimum. Bardzo dobre-.

img_2824Z południowej (a więc najcieplejszej) części Palatynatu pochodzi wino od znanego nam producenta – Weingut Braun. Kilkakrotnie mieliśmy przyjemność pić jego wina w praskiej winiarni 13Win, jednak jakoś nigdy nie spróbowaliśmy akurat tej etykiety. Weingut Braun Individuell Riesling Feinherb 2014 (54,46 zł, 13Win) ma w sobie 15,4 gram cukru resztkowego, ale jest on bardzo dobrze schowany za dużym ładunkiem kwasowości. Zapach jest skalisty, kamienny, do tego dochodzą również dojrzałe jabłka, a nawet odrobina brzoskwiń. Akcenty są rozłożone umiejętnie, a dodatkowo wino wydaje się być plastyczne kulinarnie i osobiście spróbowalibyśmy go do świątecznego bigosu, albo schabu na zimno. Bardzo dobre-.

Wracamy do Hesji Nadreńskiej na spotkanie z Weingut Erbeldinger Gundheimer Mandelbrunnen Riesling 2015. Poziom cukru resztkowego idzie konsekwentnie w górę, tu do wysokości 17,2 gram. Niestety potwierdza się nasza teza o tym, że poza Mozelą i Rheingau w innych niemieckich regionach wina z wyższą zawartością cukru nie wchodzą na najwyższe stopnie podium (próbowany wcześniej Braun to tylko wyjątek potwierdzający regułę). Tutaj od razu czujemy większą słodycz, zarówno w nosie (gruszki, dojrzałe jabłka, ale i rumianek), jak i w ustach. Do tego dochodzi lekka maślaność i subtelny powiew mineralności. Całość jest dość miękka, bardzo przyjazna, ale pozbawiona większej głębi. Dobre+.

img_0120Aby udowodnić to, co przed chwilą napisaliśmy o winach z cukrem resztkowym, kolejne dwie pozycje pochodziły znów znad Mozeli. Pierwszą butelką było wino od producenta, którego próbowaliśmy na Mythos Mosel w czerwcu tego roku. Tym razem mogliśmy skonfrontować nasze wrażenie z jego inną etykietą – Weingut Max. Fred. Richter Zeppelin Riesling Muelheimer Sonnenlay 2015 (52 zł, DELiWINA). Jej nazwa wzięła się stąd, że wino to było podawane w czasach 20-lecia międzywojennego na pokładzie niemieckiego sterowca Graff Zeppelin. W nosie surowe jak górski potok spływający po kamieniach. Bardzo ładna struktura, z jednej strony dobra gęstość, wyczuwalna słodycz, ale momentalnie skontrowana przez krystaliczną, wartką kwasowość. Niemal 30 gram cukru jest idealnie zbalansowane, a moc kwasowości czuć na szkliwie jeszcze długo po przełknięciu wina. Kochamy taką Mozelę. Bardzo dobre+.

Jedynie krótką chwilę odsapnęliśmy i ochłonęliśmy po zachwycie nad poprzednim winem, a już obezwładniła nas swoją klasą kolejna butelka. Weingut Karp-Schreiber, którego podstawowe wino My Karp (Winny Garaż), budziło u nas zawsze ambiwalentne uczucia, tym razem pokazał wyższą etykietę. Weingut Karp-Schreiber Brauenberger Juffer-Sonneuhr Riesling Spätlese 2015 pochodzi z bardzo znanego siedliska nad Środkową Mozelą. Pachnie miodem, szuszonymi morelami, ale i nieuchwytnym dymnym akcentem. W ustach wyraźnie słodkie (jednak kto by powiedział, że aż na 97 gram cukru), zamknięte w surową skalisto-mineralno-kwaskową ramę. Cudowne, zupełnie nie męczące, wręcz bardzo ożywcze. Ambrozja dla naszych serc i ust. Pamiętajmy też, że to praktycznie noworodek, pewnie zabrakłoby nam słów gdybyśmy pili to wino w sile wieku. Znakomite.

img_0115Tak bardzo nie zachwycił Weingut Sommer Riesling Auslese 2014 (Jung&Lecker). Mamy tu wino z Palatynatu (widzicie ponownie zbieżność), pachnące perfumami, maślanym kremem z dodatkiem miodu. W ustach słodziutkie, wciąż lekkie i soczyste, z nutami przypalonego na patelni masła. Nie ma jednak takiej głębi i wielowymiarowości jak poprzednik, ale to dalej świetnie zrobione wino z dużym potencjałem starzenia. Bardzo dobre.

W porównaniu do odbytej nieco wcześniej degustacji Spätburgunderów, Rieslingi pokazały większą równość i potwierdziły dlaczego to właśnie ta odmiana uchodzi za króla niemieckiego winiarstwa. Oby było jak najwięcej okazji to degustacji tak dobry win.