Czy wielkość ma znaczenie – czyli o kieliszkach do wina

Udostępnij ten post

Nie jesteśmy winiarskimi purystami, bo to często niepraktyczne a i przestrzeganie wszystkich winnych norm może pozbawiać frajdy i przyjemności, jaką dostarcza nam wino. Dlatego chwila prawdy – zdarza się nam pić dobre wino z plastikowych kubeczków, szklanek, kosmicznych kieliszków na kurzej łapce – i piekło zamarznie, ale nieraz piliśmy wino „z gwinta”.

Z drugiej jednak strony, na wakacje i inne wyjazdy zabieramy swoje kieliszki, bo oprócz iście imprezowych klimatów, wiemy też, że dobór odpowiedniego szkła wpływa na smak i odbiór wina. Dlatego dziś opowiem Wam o kilku podstawowych informacjach na ten temat.

Lej do pełna… żartowałam, nie pozwalam!

Nim przejdziemy do podpowiedzi na temat samych kieliszków, jeszcze jedna mała uwaga, która odnosi się do ich typów, a nawet innych rodzajów naczyń, do których nalewacie wino.

Po pierwsze, wino to nie wódka, nie nalewamy go do pełna. Dlatego nigdy, ale to przenigdy nie nalewajcie wina w ten sposób, że zapełnia ono niemal cały kieliszek (szklankę, kubek).

Istotą picia wina z kieliszków wcale nie jest tylko estetyka, ale możliwość wprawienia znajdującego się w nich wina w ruch, poprzez „kręcenie kieliszkiem”. Próba poruszenia kieliszkiem nalanym do pełna skończy się, w najlepszych razie, wylaniem części na stół, a w najgorszym na siebie i towarzyszy.

Dlatego nalewajcie do kieliszka taką porcję wina, aby sięgała w najszerszym miejscu jego czaszy, to pozwoli na sprawne wprawienie go w ruch. Zatem porcja wina, którą nalewamy do kieliszka to 100-150 ml.

Czy wielkość ma znaczenie?

Tak, w przypadku kieliszków do wina ma. Bowiem im większa jest czasza kieliszka, tym wino ma więcej miejsca, aby rozwinąć swoje aromaty. Ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku win czerwonych albo tych bogatych win białych, te tradycyjnie podawane są w większych kieliszkach. Ich pojemność może sięgać nawet 0,5 l, dlatego może Was kusić by nalewać więcej, ale patrzcie akapit wyżej!

Kieliszki do lekkich win białych są zwykle nieco mniejsze i bardziej smukłe.

Jeśli chodzi zaś o kieliszki do win musujących, te zwykle są bardzo wysokie, a tutaj chodzi głównie o to, żeby ładnie prezentowały się w nich bąbelki. Tu do wyboru macie tzw. flety (smukły pionowy), czy trapezowe kształty. Z ciekawostek zdradzę Wam, że na degustacjach wino musujące nalewa się do kieliszków na białe wino.

No i wina słodkie, do nich można używać mniejszych kieliszków o mniejszej pojemności.

Na rynku spotkacie również kieliszki z oznaczeniem tzw. ISO. Są one określane jako standardowe kieliszki do degustacji wina. Trzeba dodać, że są one przeznaczone do oceny wina np. podczas kursów winiarskich czy na konkursach. W domowych warunkach są one niepraktyczne, bo nie dość, że ich stylistyka nie jest zbyt elegancka, to zwyczajnie są bardzo małe.

Pamiętajcie, by kieliszek nie był też za ciężki. Jego lekkość i poręczność wpływa na doświadczenie degustacji i estetyczny aspekt podawania wina, dlatego te kryształowe, albo z konarową nóżką zostawcie do lodów/deserów.

Jakie kieliszki mieć w domu?

Tutaj jest w czym wybierać: kieliszki do wina każdego rodzaju, znajdziecie nawet takie dla konkretnego szczepu/regionu – momentami można od tego zwariować. Producenci potrafią czarować i przyznaję, że my rownież mamy kilka takich kombinacji. Wystarczy wspomnieć o słynnych, ultra lekkich kieliszkach Zalto, czy odrębnych kieliszkach Ridla dla różnych odmian.

Oczywiście, jeśli macie takie możliwości i chcecie mieć różne kieliszki, to śmiało, ale jeśli musicie ograniczyć się do minimum, to moim zdaniem wystarczy Wam jeden zestaw. Zdziwieni?

Uniwersalny zestaw to dobry pomysł

Wystarczy, że wybierzecie uniwersalny zestaw, a więc taki, z którego napijecie się wina białego, czerwonego, musującego, a nawet słodkiego. Podpowiem Wam dwa przykłady takich zestawów, z którym sami z Robertem korzystamy najczęściej.

Kiedyś naszym ulubionym kieliszkiem były te z serii One For All firmy Schott Zwiesel, ale niestety producent zaprzestał ich produkcji, a nam wytłukł się niemal cały zapas (został ostatni) – swoją drogą tłuczemy dużo kieliszków.

Dlatego teraz używamy raczej kieliszków marki Gabriel-Glas. Bardzo podoba się nam ich kształt, a ich wielkość sprawia, że świetnie smakują w nich zarówno wina mocniej zbudowane, jak i te lżejsze, bardziej soczyste. W sprzedaży są dostępne dwie wersje tych kieliszków, ręcznie dmuchane i produkowane maszynowo. Te pierwsze są cieniutkie i lekkie, choć oczywiście droższe i bardziej kruche, te drugie (z nich korzystamy na co dzień) trochę cięższe, ale trudniej je przypadkowo zbić – wybór należy do Was, oba rodzaje są świetne. Kieliszki te bez problemu dostaniecie choćby na Amazonie, ale również w swojej ofercie ma je Rymarczyk&Białobrocki.

Naszym drugim odkryciem są kieliszki serii Taste od wspomnianej firmy Schott Zwiesel. Kiedyś dostępne były w ofercie jednego z dyskontów (Biedronka) i co jakiś czas widzimy je w tym czy innym markecie, zwykle w cenach po kilkanaście złotych w przeliczeniu na sztukę (co jak na porządny kieliszek do wina jest kwotą bardzo atrakcyjną). Zaopatrzyliśmy się w dwa zestawy, do wina białego i czerwonego, z obu jesteśmy bardzo zadowoleni, a wersję białą traktujemy jak wspomniany uniwersalny kieliszek i sprawdza się w tej roli bardzo dobrze. Pijamy z nich nawet wina musujące, Schotty dają z nimi radę.

Taste od wspomnianej firmy Schott Zwiesel
Uniwersalny Taste od wspomnianej firmy Schott Zwiesel

Pamiętajcie – kieliszek do wina nie jest tylko gadżetem, ale istotnym elementem wpływającym na smak i zapach wina. Oczywiście najlepsze szkło nie stworzy z kiepskiego wina arcydzieła, dlatego poszukając swojego idealnego kieliszka nie musicie wydać na niego miliony monet.