Czy już wiecie jakie wino wybrać na Święta?

Święta już za pasem. Wielu z Was pewnie zaczęło się już zastanawiać, jakie wina postawić na świątecznym stole. A wybór wbrew pozorom wcale nie jest łatwy. W końcu na polskim stole mamy słone śledzie, karpia, esencjonalny barszcz, pierogi z różnymi nadzieniami, mięsa, kapustę, kutię i oczywiście ciasta. Do tego w każdym domu są one przygotowywane w nieco inny sposób. Trudno w takim galimatiasie dobrać połączenia idealne do swoich rodzinnych dań, a już niemal zupełnie niewykonalne wydaje się doradzanie bardziej uniwersalnych połączeń. Na szczęście można w takich chwilach posłuchać bardziej doświadczonych od nas fachowców. Dlatego z przyjemnością wziąłem udział w degustacji zorganizowanej w Winkolekcji, gdzie Sławek Chrzczonowicz pokazał nam jak dobierać „Wina na Wigilię”.
Jednym z bardziej bezpiecznych wyborów są musiaki. Nie tylko będą świetne jako aperitif (jak podano nam tamtego wieczoru), ale powinny dać sobie radę z wieloma świątecznymi daniami. Nie bez przyczyny uważa się, że wina musujące są jednym z bardziej uniwersalnych kulinarnych wyborów. Warto sięgnąć po te ]wyprodukowane metodą klasyczną (z wtórną fermentacją w butelce), a przede wszystkim Szampany – w końcu na Święta można się szarpnąć! Sławek zaproponował nam Forget Chemin Carte Blanche Brut (140 zł). Wyprodukowany przez małego producenta wyróżnia się spora zawartością Pinot Meunier (zazwyczaj najmniej istotnego składnika klasycznego szampańskiego kupażu – obok oczywiście Chardonnay oraz Pinot Noir). Utrzymany w bardzo owocowym stylu. Mamy dużo jabłek i gruszek. Charakterystyczne akcenty chlebowe i drożdżowe plasują się gdzieś na dalszym planie, przez co Szampan nie jest trudny w odbiorze. Świeże, kwaskowe, rześkie i ożywcze. Bardzo dobre.
Śledź w różnych odsłonach to danie, które na pewno pojawi się na stole. Charakterystyczny, mocny, słony smak tej ryby zmusza nas do dobrania do niej wina, które z jednej strony nieco poskromi te słone nuty, a z drugiej da sobie radę z marynatą (najczęściej oliwa, lub ocet). Szukajmy więc białego wina, ale takiego, które miało za sobą dojrzewanie w beczce. Dobrym strzałem może być wytrawny Furmint. Mandolás Oremus Tokaji Dry 2012 (75 zł) mimo delikatnych utlenionych nut jest bardzo owocowy. Mamy akcenty dojrzałych jabłek, ale i wosk, dym, nuty maślane. Do tego dobra kwasowość i niezła struktura to elementy. które dobrze sprawdziły się z połączeniu ze śledziem. Wino złagodziło słony posmak ryby, ale podkreśliło jej zwartą, charakterystyczną fakturę. Sam Tokaj zyskał natomiast większą owocowość. Wino było dobre+, a połączenie idealne.
Świąteczny obiad nie może się również obejść bez różnych ryb na ciepło. Tutaj Tokaj może już nie wystarczyć, zwłaszcza jeśli ryba jest panierowana albo podana z kremowym sosem. Musimy sięgnąć po coś poważniejszego, jak na przykład Christian Moreau Chablis Grand Cru Les Clos 2013 (209 zł). To kolejna z butelek, która nie jest tania, jednak zdecydowanie warta otwarcia w taką szczególny moment. Powstała z owoców pochodzących z 40-75 letnich krzewów uprawianych na jednym z najbardziej poważanych cru w Chablis – Les Clos. Wino w części (35%) dojrzewało w beczkach przez 6 miesięcy, z tego 10% z tej części w nowych, a pozostałe w używanych 1-3 letnich. Kremowe, maślane, a przy tym wciąż bardzo świeże. Akcenty dojrzałych jabłek przeplatają się z nutami kiszonki i wanilii. Całość jest subtelna, ale jednocześnie bardzo zwarta i mocna. To cały czas młode wino, mające przed sobą co najmniej kilka lat świetlanej przyszłości. Można jednak cieszyć się nim już teraz. Bardzo dobre+. Do Chablis zaproponowano nam polędwicę z dorsza, przygotowaną bardzo prosto, podsmażaną na klarowanym maśle i jedynie delikatnie posoloną. Te nuty maślane obecne zarówno w potrawie jak i w samym winie zagrały idealnie, stąd to kolejna świetnie dobrana para.
Jednak nie tylko ryby pojawią się na stole. Będziemy mieli również całą masę zimnych przystawek, np. szynki czy pasztety. Tutaj możemy już sięgnąć po jakieś lżejsze wino czerwone. Nam do pasztetu z żurawinowym sosie zaproponowano Pont de Gassac Rouge 2013 (69 zł). Butelka pochodzi z Langwedocji, a składa się na nią Cabernet Sauvignon, Merlot oraz Syrah. Wino dość proste, wyraźnie owoce, z lekkimi taninami. Początkowo dominowały nuty porzeczek, pieprzu i papryki, jednak stopniowo otwierało się w kierunku akcentów ziołowych, a nawet lekko dymnych i ziemistych. Nabierało większej głębi, owoc stawał się coraz bardziej konfiturowy. Dobre. Tym razem dla mnie połączenie nie zagrało. Wino potrzebowało chwili, by rozwinąć swoje walory, a w międzyczasie nim wspięło się na ten poziom, na talerzu skończył się już pasztet.
A co podawać do ciepłych mięs? Musimy sięgnąć po wina, które mają już więcej ciała i tanin. Taniny powinny złagodzić uczucie tłustości dania, a wino może wtedy wydać się bardziej soczyste i owocowe. Cantina Mesa Primo Rosso 2013 z Sardynii (57 zł) możecie wypróbować do pieczonej wieprzowiny. Powstałe z odmian Carignan i Syrah wino jest bardziej dojrzałe od poprzednika. O ile tam mieliśmy do czynienia z czerwonymi owocami, tutaj są to już dojrzałe wiśnie i śliwki. Także taniny są nieco mocniej wyczuwalne. Dobre+. Wciąż jednak nie jest to wino, które będzie się nadawało do bardziej tłustych mięs (jak karkówka). Powinno za to zagrać (i tym razem się to udało) z tymi chudszymi.
Gdy więc sięgamy po poważniejsze mięso (jak na przykład wołowina), musimy wybrać również butelkę z odpowiednią strukturą. Sławek zaproponował nam Domaine Brusset Gigondas Tradition Le Grand Montmirail 2013 (105 zł). Mamy więc wino z doliny Rodanu, wytworzone z typowego dla regionu kupażu GSM (Grenache, Syrah, Mourvèdre) z dodatkiem Cinsault. Gęstsze, o znacznie większym ciężarze niż poprzednie butelki. Truskawkowy owoc łączy się z dobrą kwasowością. Użycie beczki jest już wyraźniej odczuwalne – mamy sporo wanilii, ale na szczęcie nie przytłacza ona lekko konfiturowego owocu. To wino spokojnie poradzi sobie z większością mięsnych potraw. Bardzo dobre-.
Na sam koniec, kiedy przyjdzie już czas na ciasta i desery, wypada sięgnąć słodkie wina. Mamy wiele możliwości – możemy spróbować Rieslingów Auslese, Sauternes albo ponownie wrócić na Węgry. Oremus Tokaji Szamorodni 2011 (79 zł) to wino z teoretycznie nieco mniej szlachetnej odmiana Tokajów. Od wersji aszu różni się tym, że do produkcji wykorzystano się zarówno grona dotknięte szlachetną pleśnią, jak i te nią niezaatakowane. Nie będzie więc tak bogate jak jego kuzyni, ale patrząc od drugiej strony zazwyczaj jest świeższe i znacznie atrakcyjniejsze cenowo. Do palety deserów (piernik, sernik i makowiec) sprawdziło się znakomicie. Akcenty orzechowe, miód i morele w połączeniu z silną kwasowością sprawiają, że wino jest świeże i nie męczy. Bardzo dobre+.
Rokrocznie sami doświadczamy tego, że dobranie odpowiedniego wina do świątecznych potraw to niełatwa sprawa. Książkowe połączenia okazuję się nietrafione, a butelki, po których nie spodziewamy się cudu stają się gwiazdami wieczoru. Dlatego lepiej potraktować to jako zabawę i zamiast załamywać się porażkami, skupić się na tym, by po prostu wino stanowiło przyjemne tło rodzinnego, ciepłego spotkania. A takiej atmosfery przy świątecznym stole serdecznie Wam życzymy.