Podpowiadamy czy wypada pić Kadarkę?

Udostępnij ten post

DSC_0150Tytuł może wydać się ironiczny ale wbrew pozorom, wcale nie chcemy nikogo zniechęcać ani tym bardziej zachęcać do łamania tabu jakie wyznaczyło proste słowo: „kadarka”. Osobiście zawsze na nią psioczymy, z nadzieją że w rodzinnych stronach uda przełamać się jej monopol, a w sytuacji kiedy pojawia się u cioci na imieninach, z chęcią przejmujemy stery niepijących kierowców. Z radością przyjmujemy również wykluczenie z możliwości raczenia się tanią, słodziutką owocowością, na rzecz wytrawnych kwasów. Przyznajemy też bez bicia, że mamy na swoimi koncie wiele „błędów młodości”, ale na szczęście Kadarka nie mieści się na tej niechlubnej liście.

Mamy jednak Winny Wtorek, a że przynależność do niego zobowiązuje nawet do najtrudniejszych wyzwań, dlaczego podjęliśmy rękawice i zmierzyliśmy się oko w oko z naszym czarnym koszmarem. Pijemy bowiem wino Cadarcă Stonewine Hill Selection 2009. Zakupione w Salonie Win Karpackich, dostępne w cenie 79 zł. Producentem tej butelki jest winnica o wdzięcznej nazwie Wine Princess, posiadająca 70 hektarów upraw w regionie Minis. Nasze wino dojrzewało przez 18 miesięcy w barriques.

W kieliszku mamy wino o soczystym truskawkowym kolorze. Początkowo nos nie jest zachęcający: dominują aromaty wiejskiego podwórka i wilgotnych liści. Wychodzi również sporo alkoholu (wino ma 14%) i waniliowej beczki. Wino musi pooddychać. Stopniowo aromaty układają się w nuty truskawek z lekkim dymnym niuansem. W ustach utrzymana na wysokim poziomie kwasowości, wino ma też sporo ciała i drapiących w finiszu, drobnych tanin.

Robert: Mało w tym winie arystokratycznej elegancji jak mogłaby sugerować nazwa winiarni. Wino jest konkretne, wyraźnie owocowe i na dodatek w nosie podbite sporą ilością beczki. Nie do końca to mój styl, choć trzeba przyznać, że to po prostu porządnie zrobione wino.

Marta: Jak Kadarka, to przynajmniej ta z klasą. Warto zaskoczyć najbliższych i podmienić butelki (w nadziei że nie zauważą). Smaki są zupełnie inne, ale może choć na chwilę ogłosimy sukces, że napili się „kwasu” – taka mała sztuczka. Na początku nos silny, skoncentrowany na jednym alkoholowym punkcie, od razu zapowiada siłę i ciężkość. W tle próbują przebić się owoce: truskawki, ale są za słabe żeby móc je od razu scharakteryzować – kiedy wino pooddycha dochodzą do głosu z delikatną słodyczą. W ustach owoce giną na rzecz warzywnych i ziemistych smaków. Wino przechodzi przez przełyk z siłą grzańca – rozgrzewające z wyraźnie wyczuwalnym alkoholem. Mamy przez to zaburzoną równowagę między tym co pozostawia po sobie w ustach a siłą z jaką przepływa przez przełyk. Zasługuje jednak na szacunek i wyrozumiałość. Mi brakuje delikatności. Dominujący alkohol nieco blokuje moje możliwości poznawcze. 


Podsumowanie:

ZaŁadnie owocowe wino.

Przeciw – Sporo alkoholu i beczki.

Ocena – dobre-.


Winny Wtorek w kieliszkach pozostałych blogerów:

 Italianizatto – Cabernet Sauvignon

Blurppp – Cabernet Sauvignon&Merlot

 Przy winie –  Mustoasă de Măderat