Czy barbera pasuje do schabu z kością?

Udostępnij ten post

Za rzadko sięgamy po mięso ze schabu, czas to zmienić! Okazuje się bowiem, że coraz częściej i to nie tylko u dobrych rzeźników, ale nawet w marketach znajdziemy też kotlety schabowe z kością. A to pozwala już na pewną zabawę. Dzisiaj pokażę Wam, jak przygotować je w dość prosty, ale smaczny sposób i jakie dobrać do niego wino.

Ile można jeść panierowanego schabowego? No właśnie, to najpopularniejsze danie ze schabu trochę przesłania inne możliwości, które oferuje nam ten kawałek wieprzowiny. Tymczasem użycie kotletów z kością ma kilka zalet: danie ciekawiej prezentuje się na talerzu i smakuje wybornie; do tego wszystkiego danie nie jest skomplikowane.

Jeśli jesteście ciekawi, jak go zrobiłem, to zostawiam Wam tu przepis: Schab z kością z patelni.

My podaliśmy nasz schab z ziemniaczanym puree, ale sprawdzą się też frytki, a nawet ryż. Oczywiście nie może zabraknąć jakiejś „zieleniny”. Najprostszym pomysłem jest mieszanka sałat z pomidorkami koktajlowymi, ale dobrym wyjściem będzie też mizeria, czy w sezonie zielona fasolka szparagowa.

Przede wszystkim szukajcie win czerwonych, o raczej średniej budowie, ale intensywnej owocowości i dobrej kwasowości. Ta ostatnia będzie miała za zadanie „przeciąć” tłustość mięsa. Tym razem wino nie musi mieć mocnych garbników, wieprzowina nie potrzebuje takich mocarnych kompanów.

Z moich osobistych typów brałbym na cel czerwienie z Południa Rodanu, hiszpańskie garnache, austriackie zwiegelty albo owocowe, bezbeczkowe wina z Nowego Świata (np. merlota czy carmenere z Chile, nie zapominajmy też o pinot noir z Ameryki Południowej czy z USA).

Wedle tych kryteriów ja postawiłem na Włochy i piemoncką barberę. Odmiana ta charakteryzująca się mocnym, wiśniowym owocem, wysoką kwasowością, raczej łagodnymi garbnikami i zwykle sporym alkoholem, sięgający nawet 14-15%. W regionie znajdziemy dwa style win z odmiany. Pierwszy – to barbery dojrzewające w stalowych zbiornikach (ewentualnie w dużych, neutralnych dla wina beczkach), stawiające na świeżość i owoc. Drugi – to wina dojrzewające w mniejszych beczkach, bardzo nasycone, z konfiturową owocowością. Osobiście wolę pierwszy styl i taki też będzie pasował do naszej schabu.

Albino Rocca to producent z Barbaresco, powstały gdy po II wojnie światowej Giacomo Rocca postanowił zająć się uprawą winorośli. Początkowo sprzedawał on owoce większym producentom, ale jego syn Albino w latach 60-tych postanowił butelkować wina już pod rodzinnym nazwiskiem. Dzisiaj rodzina posiada niecałe 20 ha upraw. Do tej barbery używane są owoce z obu brzegów rzeki Tanar, z Langhe i Roero. Owoce fermentują i dojrzewają w stalowych zbiornikach. Wino przywieźliśmy z wakacji, kosztowało około 20 euro.

Pachnie świeżymi wiśniami, bardzo soczyście, z dodatkiem kwiatów, czereśni, aronii. Zapach jest bardzo przyjemny, intensywny, świeży. W ustach mocna, wysoka kwasowość, średnie ciało, wyraźny wiśniowy owoc i lekkie migdały w finiszu. Bardzo typowa barbera, smaczna, żywa, radosna, ale zachowująca dobry balans między soczystością, a pełnią owocu. Bardzo dobre+ (91/100).

To nie mogło się nie udać. Kwaskowa barbera świetnie pasowała do słonawo-kwaskowego (dzięki ogórkom), dość esencjonalnego sosu. Miała też odpowiedni ciężar, by nie przepaść z połączeniu z mięsem. Wszystko się udało, polecam z czystym sercem!