Czekając na wiosnę – dwa wina od Weingut Pfaffl

Udostępnij ten post

Wychodzę z biura na przerwę obiadową i kilka razy w tygodniu mam wrażenie, że wiosna czai się tuż za rogiem. Ta tęsknota za słońcem i zielenią sprawia, że myśli gnają jak szalone do Austrii, bo to właśnie ten kraj kojarzy się nam z pierwszymi ciepłymi miesiącami (od kilku lat w kwietniu lub na majówkę trafiamy na kilka dni nad Dunaj czy do Styrii). W nawiązaniu do tego klimatu i tęsknoty, ostatnio spróbowaliśmy dwóch win z tego regionu i powoli szykujemy się na kolejną wyprawę do Austrii.

Podczas degustacji w 13Win (jeśli jakimś cudem przeoczyliście: co jakiś czas mam przyjemność te spotkania prowadzić – zawsze serdecznie zapraszam) przedstawialiśmy wina ze Środkowej Europy, w tym dwie etykiety od jednego z najbardziej znanych producentów z Weinviertel. Ten sporych rozmiarów region, odpowiadający za prawie 1/3 wszystkich austriackich win, obejmuje szerokim łukiem tereny na północ od Wiednia, aż do granicy z Morawami.

Weingut Pfaffl ma swoją winiarnię na jego południowych rubieżach, niemal zaraz za administracyjnymi granicami austriackiej stolicy. Łącznie rodzina posiada 110 hektarów (w tym winnice w samym już Wiedniu), a dodatkowo wspomaga się skupowaniem gron od innych, mniejszych winiarzy. Co jednak odkryliśmy już kilka lat temu, praktycznie we wszystkich segmentach (od prostych win stołowych, po pozycje z pojedynczych winnic) ich wina stanowią bardzo pewne strzały.

Weingut Pfaffl Grüner Veltliner Landwein 2019 (44 zł)

Ta butelka ma wszystko, za co kochamy młodziutkie Veltlinery. Pachnie intensywnie, owocowo, kwaskowymi jabłkami, ale i gruszkami, bananami, czy nawet marakują. W tle znajdziemy również typowe dla niedawno zabutelkowanego wina akcenty drożdżowe. Na podniebieniu bardzo świeże, wręcz lekko perliste, soczyste, owocowe. Do tego odpowiednio kwaskowe, z długim, ożywczym, nawet lekko mineralnym posmakiem. Świetne w relacji jakości do ceny, zwłaszcza, że mamy litrową butelkę. Powinno być jeszcze ciekawsze w okolicach maja-czerwca, gdy już ostatecznie się poukłada. Dobre+ (88/100).


Weingut Pfaffl Wien.2 2018 (55 zł)

Ten kupaż to 70% Zweigelta uzupełnionego o Pinot Noir. Pochodzi właśnie z Wiednia (co zresztą wskazuje sama nazwa), z winnic leżących na północy stolicy. Dodatkowo 20% wina przez kilka miesięcy leżakowało w używanych baryłkach. W wyrazie dominuje zdecydowana, wiśniowa ekspresja Zweigelta, ale uzupełniają ją nuty malin i leśnego igliwia, ściółki. Na języku owocowość jest mocniejsza, słodsza, wpadająca nawet w śliwkową tonację. Na kwasowość nie można narzekać (co cieszy w tak gorącym roczniku), a dodatkowo w posmaku znajdziemy całkiem sporo tanin. Idealne wino do deski zimnych wędlin. Bardzo dobre- (89/100).

Od dawna powtarzamy, że austriackie winiarstwo jest bezkonkurencyjne jeśli chodzi o jakość nawet w rejestrach tych tańszych pozycji. Te dwa wina to tego kolejny przykład. Dodatkowo znajdziecie w nich świetne propozycje na większe imprezy, czy rodzinnego grilla, okazje gdy szukacie z jeden strony etykiet bardziej „ekonomicznych”, ale z drugiej zależy Wam, by dalej trzymały one odpowiedni poziom.