Crossways – kilku producentów z Włoch

Crossways to ciekawy koncept degustacji organizowanych przez Slow Guide/Collegium Vini, gdzie podczas jednego dnia możliwe jest spróbowanie win od zwykle kilkudziesięciu producentów z różnych krajów. Ostatnia edycja stanowiła połączenie winiarzy z Włoch (ci byli w zdecydowanej przewadze) z kilkoma Austriakami. Tak się jednak złożyło, że wina tych drugich znałem już dość dobrze, więc skupiłem się na Półwyspie Apenińskim i wyłowiłem dla Was kilka ciekawych projektów.
Wszyscy opisani w tym artykule producenci nie są obecni w Polsce – to taka mała podpowiedź dla naszych importerów.
Giuseppe Cortese (Piemont)
To była bez wątpienia największa gwiazda degustacji, producent z pierwszej ligi winiarstwa w Barbaresco. Jego historia zaczęła się w 1971 roku, gdy Giuseppe postanowił zacząć produkować wina pod swoim nazwiskiem w winiarni zlokalizowanej na słynnym cru Rabajà. Dzisiaj dziedzictwo Giuseppe kontynuują jego dzieci, zachowując tradycyjny styl tej niewielkiej posiadłości (8 ha). Więcej o samym producencie znajdziecie we wpisie Wojtka, który odwiedził producenta osobiście w Barbaresco.

Giuseppe Cortese Scapulin Langhe Bianco 2022

W składzie jedynego białego wina rodziny (Piemont to jednak królestwo czerwieni) mamy czyste chardonnay. Wino dojrzewa częściowo w baryłkach (z tego ok. 40% nowych beczek), ale też w amforach i stalowych zbiornikach. Po 9-10 miesiącach następuje zmieszanie tych partii i stworzenie końcowego blendu. Pachnie słodkawymi jabłkami, gruszkami i cytrynami, ale też lekko orzechowo. W ustach jeszcze wyraźniej migdałowe, do tego z cytrynową kwasowością i dobrą, lekko kremową koncentracją. Bardzo porządne. Bardzo dobre+ (91/100).
Giuseppe Cortese Langhe Dolcetto 2022

Klasyczne dolcetto dojrzewające w stali, czyli idealne wino codzienne, do makaronu z pomidorowym sosem, czy pizzy. Jest ładnie soczyste, mocno wiśniowe, z wyraźną kwasowością, ale też całkiem solidnymi garbnikami. Nic skomplikowanego, ale jakie smaczne. Bardzo dobre (90/100).






Giuseppe Cortese Barbera d’Alba 2022

Rodzina Cortese produkuje dwie barbery. To jest klasyczna wersja dojrzewająca jedynie w stalowych zbiornikach. Mocno wiśniowa jak poprzednik, ale tutaj kwasowość jest jeszcze silniejsza, dochodzą też do niej czereśnie, dojrzałe maliny i trochę ziół. Jak to w przypadku barbery niemalże bez garbników, ale nadrabia świetną soczystością. Bardzo dobre (90/100).
Giuseppe Cortese Morassina Barbera d’Alba 2019

Druga barbera to już wersja dojrzewająca w beczkach, ale takich o dużej objętości, ze slawońskiego dębu. Owocowość jest tu bardziej skoncentrowana, lekko przesmażona, z nutami dojrzałych wiśni, czereśni ale też malin. Poważniejsza od poprzednika, ale co ważne beczka w żaden sposób nie przesłania świetnej, skoncentrowanej owocowości. Świetnie pasowałaby do wieprzowego gulaszu. Bardzo dobre (90/100).
Guiseppe Cortese Barbaresco 2021

Do tego wina są używane owoce z krzewów nebbiolo rosnących poza cru Rabajà, a dojrzewanie ma miejsce przez 18 miesięcy w dużych beczkach. Oczywiście to Barbaresco jest jeszcze bardzo młode i zamknięte, na razie zdecydowanie po owocowej stronie, można w nim znaleźć soczyste wiśnie, czereśnie, żurawinę, ale też kwiaty. W ustach skupione, świetnie zbudowane, z wybijającą się kwasowością i drapiącymi, piaskowymi garbnikami. Mamy tu lekko podsuszane truskawki, suszone zioła, żurawinę. Zdecydowanie wymaga odłożenia na co najmniej 5 lat. Znakomite (93/100).
Guiseppe Cortese Barbaresco Rabajà 2021

Flagowe wino producenta pochodzi oczywiście z owoców rosnących na cru Rabajà. Dojrzewanie jest dłuższe niż w przypadku podstawowego Barbaresco, bo trwa około 22 miesięcy. Jest też bardziej zniuansowane, mamy tu żurawinę, suszone wiśnie i suszone truskawki, do tego kwiaty, skórkę pomarańczową, amaretto, suszone oregano. Czuć, że to wino poważniejsze, o jeszcze większej koncentracji i fantastycznej jakości owocu, ale też proporcjonalnie odpowiednio więcej czasu potrzeba, aby odsłoniło swoje najlepsze oblicze. Na razie pieprzne garbniki po prostu zasznurowują nam usta. Znakomite+ (94/100).
Lieselhof (Alto Adige)
Lieselhof to prywatny producent z Górnej Adygi, czyli najbardziej wysuniętego na północ regionu winiarskiego Włoch. To, że jest to producent prywatny i rodzinny jest warte podkreślenia, bo w Alto Adige prężnie działają również lokalne spółdzielnie, które odpowiadają za większość produkcji (stojącej zresztą na niebywale wysokim poziomie). Rodzina Morandell posiada swoje winnice w okolicach miasteczka Caldaro, a są one położone na wysokości od 250 do nawet 1250 metrów. Co ciekawe, producent we współpracy z Uniwersytetem we Freiburg uprawia hybrydowe odmiany winorośli i sprawdza jak adaptują się one do klimatu Alto Adige.

Lieselhof Brut Rosè
Zacząłem od wina musującego powstającego klasyczną metodą w 70% z pinot noir z dodatkiem hybrydy souvignier gris (coraz popularniejszej również w Polsce, powstałej właśnie we Freibrugu mieszanki caberneta sauvignon i bronnera). Owoce pochodzą z dwóch winnic nasadzonych w 2012 roku na wysokości 500 metrów.

Wino jest przyjemnie świeże i owocowe, pod dyktando niedojrzałych wiśni, poziomek i cytryn, z kremowym musowaniem i długim soczystym finiszem. Smaczne, ale też nie za tanie, bo na stronie producenta kosztuje 40 euro, a w tej cenie znajdziemy bardziej jednak złożone wina musujące choćby z nieodległego Trydentu. Bardzo dobre (90/100).
Lieselhof Julian 2021

Pod tą nazwą ukrywa się mieszanka dwóch hybryd, wspomnianego już bronnera i johannitera. W ciemno trudno byłoby odgadnąć, że nie mamy do czynienia z vitis viniferą, bo w zapachu mamy tu dużo zielonych jabłek, nut trawiastych (trochę przypominających sauvignon blanc), ale też migdały. W ustach wino jest świeże i soczyste, wyraźnie kwaskowe, o lekkiej, niezobowiązującej budowie. Dobre+ (88/100).




Lieselhof Vino del Passo 2021

Arcyciekawe wino powstające z winorośli solarisa zasadzonych w 2008 roku na wysokości 1250 metrów. Ta butelka pokazuje potencjał ten odmiany, niemożliwy do wykorzystania w pełni w Polsce, gdzie nie mamy możliwości sadzenia winorośli na takich wysokościach. W efekcie zamiast bogactwa owoców, wysokiego alkoholu i cukru (z którymi cechami kojarzone są solarisy z naszego kraju) mamy chłodny nos, z nutami jabłek, cytryn i ziół. Również w ustach wino jest raczej szczupłe, ładnie kwaskowe, odrobinę zielone i nawet pieprzne. Dobre+ (88/100).
Lieselhof Feldherr 2020

W czerwieni mamy już odmiany vitis vinifery: caberneta sauvignon, caberneta franc i carmenère, które dojrzewają 2 lata w beczkach. W zapachu sporo porzeczek, trochę nut liściastych i paprykowych, ale już na podniebieniu obok porzeczkowej owocowości dochodzą też akcenty dymne i odrobina beczkowej wanilii. Dobrze ułożone i typowe dla chłodnych, górskich czerwieni z Alto Adige. Bardzo dobre- (89/100).
Tenuta Il Quinto (Toskania)
Z chłodnej północy przenosimy się na ciepłą i suchą toskańską Maremmę, miejsce, w którym w ostatnich latach jak grzyby po deszczu powstają nowe, ciekawe projekty winiarskie. Ten producent posiada 13 ha winnic, na których uprawia zarówno klasyczną dla Toskanii odmianę sangiovese, jak i szczepy bordoskie (popularne w leżącym trochę na północ Bolgheri).



Tenuta Il Quinto Ficaie Morellino di Scansano 2021

Rozpoczęliśmy od czystego sangiovese dojrzewającego przez 9 miesięcy w beczkach, o bardzo soczystym, owocowym charakterze. Dużo tutaj wiśni i słodkawych truskawek, ale wszystko okraszone jest też świeżymi ziołami (oregano, rozmaryn). Całość może nie tak kwaskowa jak sangiovese z Chianti Classico, ale bardzo czarująca i hedonistyczna. Bardzo dobre (90/100).
Tenuta Il Quinto Guardoalto Toscana Rosso 2020

Przechodzimy do mieszanki francuskich odmian: caberneta sauvignon, merlota, petit verdot i syrah. Mamy tutaj sporo owoców i to zarówno tych czerwonych (czereśnie, porzeczki) jak i ciemnych (wiśnie i śliwki). Do tego sporo koncentracji, trochę nut suszonych, żwirowych i leśnych. W wyrazie raczej międzynarodowe niż toskańskie, ale wykonane nienagannie. Bardzo dobre+ (91/100).
Tenuta Il Quinto Toscana Rosso 2020

Flagowe wino posiadłości to czysty cabernet sauvignon. Bardzo typowe dla odmiany – z nutami czarnych porzeczek, dojrzałych wiśni, lekko podsuszanych śliwek, ale też ziół, pieprzu i żwiru. Mimo sporej koncentracji zachowuje świetną soczystość, czemu na pewno pomaga wyraźna kwasowość. Jest to wino bardziej świeże od tłustych cabernetów z Bolgheri, mające też naprawdę spory potencjał dojrzewania. Znakomite (93/100).
Cantina Palazzone (Umbria)
Umbria to region wciąż niedoceniany, który jednak staram się promować na każdym kroku, bo kocham tamtejsze wina, miasteczka i kuchnię. Tutaj jesteśmy na północny-zachód od Orvieto, gdzie w 1969 roku posiadłość Palazzone nabyła rodzina Dubini. Początkowo myśleli oni jedynie o otwarciu hotelu, ale nasadzili też kilkanaście hektarów winorośli, z których od drugiej połowy lat 80-tych ubiegłego wieku produkują wina. Skupiają się na lokalnych odmianach jak grechetto, procanico (trebbiano), verdello, czy sangiovese. Ale też co ciekawe byli jednymi z pierwszych producentów we Włoszech, który nasadził viogniera.


Cantina Palazzone Grechetto Umbria 2022

Odmiana grechetto raczej nie daje jakiś wybitnych win, ale lubię ich świeżość i jabłkową owocowość. Tutaj mamy wersję winifikowaną w stali, która ma podkreślać owoce charakter odmiany. W kieliszku znajdziemy mnóstwo wspomnianych jabłek, ale też trochę gruszek i kwiatów, solidną kwasowość i całkiem długi, cytrusowy finisz. Idealne wino do wiosennego leżaka. Dobre (87/100).
Cantina Palazzone Terre Vineate Orvieto Classico Superiore 2022

Zgodnie z regułami apelacji Orvieto tutejsze wina muszą się składać co najmniej w 60% z grechetto lub trebbiano, które mogą być uzupełnione o inne białe odmiany. Producent nie podaje szczegółowych proporcji, wiemy tylko, że ponownie winifikacja miała miejsce w stalowych zbiornikach. Znajdziemy tu brzoskwinie, nawet trochę moreli i żółtych gruszek. Owoc jest mocno zaznaczony, struktura też całkiej pełna, ale w lekko migdałowym finiszu pojawia się również ładna kwasowość. Dość typowa dla apelacji pozycja idealna do tłustszej ryby albo pieczonego kurczaka. Dobre+ (88/100).
Cantina Palazzone Campo del Guardiano Orvieto Classico Superiore 2022

Kolejne wino ma podobny skład i przechodzi analogiczną winifikację, ale powstaje z działki o chłodniejszej, północnej ekspozycji. Przekłada się to oczywiście na samą zawartość butelki, jest bardziej surowe, owocowość oscyluje wokół cytryn i kwaskowy jabłek. Na podniebieniu z jednej strony z bardzo ładnie nasyconą kwasowością, z drugiej zaś o wybitnie mineralnym kręgosłupie i delikatnie słonawym finiszu. Świetnie skomponowane wino. Bardzo dobre+ (91/100).
Cantina Palazzine Musco 2022

Choć oznaczone jako białe, to tak naprawdę wino macerowane, powstające z różnych lokalnych odmian, które rosną przemieszane obok siebie na jednej parceli. Maceracja ze skórkami trwa kilkadziesiąt godzin, odbywa się w otwartych kadziach z orzecha włoskiego, ale bez mieszania moszczu. Pachnie kwiatowym pyłkiem, brzoskwiniami, skórką pomarańczową i cytrynową. W ustach smakujące bardzo podobnie, dodatkowo pojawia się trochę ziół, a w finiszy sporo tanin. Trochę nieugładzone, ale całkiem smaczne. Bardzo dobre- (89/100).
Cantina Palazzine Vignarco Rosso Umbria Rosso 2021

W tej czerwieni mamy mieszankę sangiovese, caberneta sauvignon i merlota, częściowo dojrzewających w beczkach. Znad kieliszka wyziera dużo dojrzałych wiśni, ale też ciemnych, choć wciąż soczystych czereśni, trochę porzeczek, suszonych ziół i lekka ziemistość. W ustach solidnie kwaskowe i również wyraźnie taniczne, idealne do duszonej wołowiny albo dziczyzny. Bardzo dobre+ (91/100).
Cantina Palazzine Piviere Sangiovese Umbria 2021

Na koniec już czyste sangiovese dojrzewające w baryłkach (w tym w znacznej większości w nowych). Tutaj owocowość jest suszona (wiśnie i śliwki), do tego mamy też ziele angielskie, liść laurowy, trochę suszonej żurawiny, dymu, wanilii. W smaku owoc jest lekko konfiturowy i pieprzny, do tego mamy sporo umami i pieczonego mięsa. Beczka jest jeszcze trochę zbyt mocno zauważalna, potrzebuje czasu, by się lepiej ułożyć. Bardzo dobre (90/100).