Cortona – nieznana toskańska apelacja

Udostępnij ten post

Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie jeśli chodzi o winną Toskanię? Możemy się założyć, że będzie to Chianti, ewentualnie Sangiovese, może jeszcze Montepulciano, Montalcino, czy Bolgheri. Wspomniane apelacje i odmiany to rzeczywiście nazwy, które rozsławiły ten region poza granicami Włoch. Dziś natomiast chcielibyśmy opowiedzieć Wam o malutkiej i znacznie mniej znanej (praktycznie anonimowej) apelacji jaką jest Cortona DOC.

Przyczynkiem do tej opowieści jest oczywiście nasza wrześniowa podróż do tego przepięknego toskańskiego miasta, która miała miejsce przy okazji ślubu naszych przyjaciół (za którą jeszcze raz chcemy im podziękować, do tej pory nasze uśmiechamy się od wspominając tę wyprawę). Sama Cortona leży na południowym-wschodzie Toskanii, praktycznie przy samej granicy z Lacjum i Umbrią. Została założona przez starożytnych Etrusków i do dziś zachowała idylliczny, małomiasteczkowy charakter. Już dla samych walorów krajobrazowo-turystycznych warto tu przyjechać. Odwiedziliśmy już naprawdę sporo toskańskich miasteczek i z ręką na sercu musimy przyznać, że widoki z okolic kościoła Świętej Małgorzaty na Jezioro Trazymeńskie z jednej strony, równinę Val di Chiana z drugiej, z majaczącym na horyzoncie Montepulciano, Monte Amiata i wzgórzami Chianti nie mają sobie równych i po prostu zapierają dech w piersiach, rekompensując w zupełności strome podejście do kościoła, które wcześniej trzeba pokonać. Zrealizowany w Cortonie amerykański przebój „Pod słońcem Toskanii” zapewnił miasteczku stały dopływ turystów, dlatego warto tu przyjechać poza sezonem, gdy zamienia się ono w bardziej senne miejsce, a placyk przed Palazzo Comunale zostaje opanowany przez Włochów sączących sobie spokojnie kawę w jednym z okolicznych barów. Niespiesznie spacerując po plątaninie wąskich uliczek, wspinając się pod górę, lub schodząc nimi w dół (nie pamiętamy, aby którakolwiek ulica była płaska) można chłonąć charakter Cortony i jak my zakochać się w tym mieście…

Jak w każdym szanującym się włoskim mieście, również w Cortonie znajdziecie bardzo dobrze zaopatrzoną enotekę z kompetentną obsługą (i co najważniejsze atrakcyjnymi cenami butelek). To właśnie w Molesini przeszliśmy przyspieszony kurs wiedzy o apelacji Cortona i zachęceni przez sprzedawców zakupiliśmy kilka butelek do przetestowania w Warszawie. W ramach ustanowionej w 1999 roku apelacji działa 28 producentów zrzeszonych w Consorzio Vini Cortona (wśród nich opisywana już przez nas winnica Palazzo Vecchio). Ich łączna powierzchnia upraw do zaledwie nieco ponad 200 hektarów. Aby uzmysłowić sobie skalę wystarczy wspomnieć, że odwiedzona przez nas w sierpniu Fèlsina, a więc pojedynczy producent ze strefy Chianti Classico posiada samodzielnie 90 hektarów winorośli. Przepisy apelacyjne dopuszczają butelkowanie win białych z odmian Chardonnay, Grecchetto i Sauvignon Blanc (przy czym w każdym przypadku dopuszczalne jest użycie do 15% innych, lokalnych szczepów). Jeśli chodzi o czerwienie to mogą być one oznaczane po prostu jako Cortona Rosso (wtedy muszą w sobie zawierać 50-60% Syrah, 10-20% Merlota oraz być uzupełnione o inne lokalne odmiany), lub mieć wskazaną na etykiecie nazwę szczepu: Cortona Syrah, Cortona Merlot, Cortona Cabernet Sauvignon czy Cortona Sangiovese (podobnie jak w przypadku win białych dominujący szczep musi stanowić min. 85% wina). Jak w innych regionach Toskanii, również w Cortonie dopuszczona jest dodatkowo produkcja słodkiego Vin Santo z podsuszanych gron. Krótkie spojrzenie na zaprezentowane warianty win apelacyjnych pozwala zauważyć, że w okolicach Cortony dominują odmiany międzynarodowe, a Sangiovese stanowi dla nich jedynie tło, uzupełnienie. Potwierdzili to wspomnieni sprzedawcy, którzy podpowiedzieli, że Cortona uchodzi za jedno z najlepszych miejsc w Toskanii do uprawy Syrah i czołowe lokalne wina oparte są na tym szczepie.

Najbardziej zasłużonym i największym producentem jest powstała w 1963 roku Tenimenti d’Alessandro, która odpowiada obecnie za niemal 50% całej produkcji regionu i posiada 80 hektarów winnic. To właśnie oni jako pierwsi w latach 60-tych ubiegłego wieku rozpoczęli eksperymenty z odmianą Syrah i szybko doszli do wniosku, że szczep świetnie się tutaj sprawdza. W latach 90-tych znacznie powiększyli areał winnic i stali się filarem tworzącej się wówczas apelacji. Tenimenti d’Alessandro Borgo Syrah Cortona 2014 (12 eur) to podstawowe wino producenta, które przez rok dojrzewa w cementowych zbiornikach i używanych beczkach, a do sprzedaży trafia po kolejnych 8 miesiącach odpoczynku w butelkach. Jest żywiołowo owocowe i soczyste. Dominuje świeży, kwaskowy owoc uzupełniony o nuty wiśniowej pestki. Całość jest stosunkowo prosta, lekka, niezbyt skoncentrowana, ale przy tym mega pijalna. Proste, codzienne, ale po prostu autentycznie smaczne wino. Dobre+. Poważniejszą etykietą jest za to Tenimenti d’Alessandro Vecchievigne Syrah Cortona 2011 (18 eur). Tutaj owoce pochodzą z pojedynczej gliniastej parceli, obsadzonej przez stare krzewy. Proces dojrzewania jest dłuższy, bo trwa 22 miesiące i odbywa się w barriques i nieco większych beczkach botti o pojemności 32 hektolitrów. Zapach jest znacznie bardziej gęsty. Radosne, kwaskowe wiśnie zastąpione są w tym przypadku przez delikatnie likierowe nuty śliwek. Do tego mamy trochę akcentów liścia laurowego i ziół. Usta są nadal bardzo soczyste, kwaskowe, z przyjemnym, aksamitnym ciałem. W finiszu pojawiają się lekko drapiące taniny. Bardzo dobre-.

O wiele mniejszym producentem jest Stefano Amerighi. Jego posiadłość liczy 14 hektarów, ale winnice zajmują jedynie połowę obszaru. Są one zlokalizowane nieopodal Poggiobello di Farneta, na dwóch wzgórzach o świetnej wschodniej i południowo-wchodniej ekspozycji. Dominuje gleba gliniasta z dodatkiem iłów, bogata w wapień. Sama winnica jest prowadzona biodynamicznie, a do produkcji używany jest specjalnie wyselekcjonowany przez Stefano klon Syrah. Zabrane owoce są jak za dawnych czasów wyciskanie stopami, a uzyskany moszcz fermentuje w cementowych zbiornikach. Następnie wino przez 14 miesięcy dojrzewa w dębowych beczkach i cemencie. Po tym czasie jest przelewane do butelek bez filtracji i stabilizacji. Stefano Amerighi Syrah 2013 (24 eur) ma charakterystyczny dla odmiany ciemny, niemal czarny kolor. Pachnie intensywnie, owocowo, nutami dojrzałych wiśni. Do tego przewijają się akcenty dymu z wiśniowego drewna i roztartej w dłoniach ziemi. W smaku kwaskowe, z przyjemną koncentracją, a przy tym ładnie taniczne. Garbniki są żywe, mocne, drapiące. Owocowość nie jest tak silnie zaznaczona jak w nosie, walczy tutaj z pewną szorstkością, nieokrzesaniem, rustykalnością. Wino bardzo temperamentne, ze swadą. Bardzo dobre.

Choć zwykle jesteśmy zdania, że powinno się przede wszystkim stawiać na odmiany lokalne (którą w Toskanii byłoby zapewne Sangiovese), to rozumiemy winiarzy z Cortony, którzy chcąc konkurować na rynku ze słynnymi toskańskimi apelacjami, musieli czymś się wyróżnić. Postawienie na Syrah było świetnym wyborem. Choć zapewne nie ma większych szans, aby etykiety z Cortony pojawiły się w naszym kraju, to będąc we Włoszech warto tych butelek wypatrywać.