Chiavennasca (!) z Lidla

Udostępnij ten post

Na dyskontowych półkach rzadko można znaleźć nasze kochane Nebbiolo. W sumie nie ma się też co dziwić. Z czysto sprzedażowego punktu widzenia nie jest to wdzięczny materiał na komercyjny sukces. Kombinacja lekkiej struktury, mocnej kwasowości i tanin jest jakże odległa od ukochanych win naszych rodaków, a więc nieśmiertelnego Primitivo, miękkich Merlotów, czy czerwonych, soczyście (i oczywiście) owocowych win z Nowego Świata. Czasem jednak trafia się wyjątek, jak dobrze przyjęte przez publikę Barberesco z Biedronki. Dlatego tym większe nasze zdziwienie wzbudziła butelka, którą wypatrzyliśmy podczas niedzielnej wizyty w Lidlu. Mamy tu bowiem nie tylko Nebbiolo, ale co więcej wcale nie z Piemontu, a z mniej znanej apelacji Valtellina.

Valtellina to dolina leżąca na północy Lombardii, nad rzeką Adda, na wchód od Jezioro Como, nieopodal granicy ze Szwajcarią. Jesteśmy już więc dość wysoko w Alpach, winorośle rosną tu na wysokości od 230 do ponad 700 metrów, często na stromych tarasach. Klimat, co prawda stosunkowo słoneczny, przypomina bardziej Alto Adige, niż ten panujący pośród łagodnych wzgórz Langhe, skąd pochodzą najlepiej rozpoznawalne Nebbiolo. Chiavennasca, bo pod taką nazwą jest tu znane daje wina mocniej kwaskowe, szczuplejsze niż w swoim piemonckim mateczniku.

Najprostszą lokalną apelacją dla Nebbiolo jest Valtellina Rosso (ponad 850 hektarów upraw), wyżej w drabince jakościowej usytuowana jest Valtellina Superiore (215 hektarów), na samym zaś szczycie znajdziemy pięć cru wyodbrębionych ze strefy Superiore. Są to Maragio, Valgella, Inferno, Sassela oraz Grumello i to właśnie z tego ostatniego pochodzi nasza butelka. Grumello obejmuje około 78 hektarów, wina oznaczone tą nazwą muszą mieć w swoim składzie minimum 90% Nebbiolo i dojrzewać przez 2 lata po zbiorach, z tego rok w beczkach. Oprócz tego w regionie można natknąć się na Pinot Noir oraz Sauvignon Blanc (oba butelkowane jako IGT Terrazze Retiche di Sondrio), a także butelki oznaczone jako Sforzato di Valtellina produkowane z podsuszanych gron Nebbiolo.

Przechodząc zaś do samego wina to CaRossa Grumello Valtellina Superiore 2011 (49,99 zł) pochodzi od anonimowego producenta C.D.B. S.P.A., co nie nastraja pozytywnie. Dalej jednak nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. W kolorze jest czereśniowe, z delikatnie ceglanym poblaskiem. Pachnie bardzo delikatnie, trochę niemrawo, ale jednak zgodnie z charakterystyką odmiany. Mamy więc kwaskowe wiśnie, maliny i delikatnie mgnienie fiołków. W smaku co prawda struktura jest dość wątła, ale znów z łatwością dostrzegamy mocną kwasowość i tak lubiane przez nas wyraziste taniny. Czujemy również odrobinę nut skórzanych oraz ziemistych. Całość jest koścista, surowa, ale czysta i co nam się w tym winie podoba, oddająca charakter odmiany Chiavennasca, Nebbiolo. Dobre.

Jeśli czytacie nasz blog w miarę regularnie, to z pewnością zauważyliście, że ostatnio rzadko sięgamy po butelki z Lidla. Niemiecki dyskont w winnym segmencie zaliczył ostatnio małą zadyszkę, półki wieją pustkami i chaosem, a na horyzoncie nie jawi się póki co żadna nowa, ciekawa oferta. Tym razem, choć butelka została przez nas wybrana raczej z ciekawości niż w nadziei na szerokie spektrum doznać, zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni tym, co znaleźliśmy w naszych kieliszkach. W wielu dyskontowych winach doskwiera nam ich anonimowość, trudno utożsamić je z konkretnym szczepem i regionem. Tutaj nie może być większych wątpliwości, że mamy do czynienia z Nebbiolo. Owszem mało skoncentrowanym, wodnistym, leciutkim i nie porywającym, ale jednak nie sprawiającym problemów z odmianową identyfikacją. Cena nie jest najniższa, ale to Grumello się broni i warto je wypróbować.