Chianti Classico Gran Selezione – hit czy kit?

Patrząc przez pryzmat stricte marketingowy, Chianti Classico jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych włoskich marek. Charakterystyczny czarny kogut (gallo nero) dumnie prężący się na szyjkach butelek, jest sławny i rozpoznawalny nie tylko wśród fanów wina. Nie dziwi więc, że w trosce o ochronę prestiżu swoich członków, miejscowe konsorcjum winiarskie wydaje tysiące euro na dalsze działania mające za zadanie budować wielkość Chianti Classico.
Jedną z takich inicjatyw jest podkreślanie na każdym niemal kroku, że Chianti Classico jest bytem odrębnym od „zwykłego” Chianti. To akurat działanie (w przeciwieństwie do kolejnego, opisanego w dalszej części tekstu) jest przez nas jak najbardziej zrozumiałe. W latach bowiem 30-tych ubiegłego wieku, faszystowski rząd Mussoliniego doprowadził do obudowania historycznego serca produkcji Chianti (czyli regionu Classico) kolejnymi podstrefami, których do czasów obecnych utworzono już siedem. Jakby tego było mało, istnieje jeszcze najbardziej podstawowa apelacja znana jako po prostu Chianti DOCG. Ten fakt oraz spadek jakości win z Toskanii, który dokonał się zwłaszcza po II wojnie światowej, doprowadził do upadku prestiżu Chianti jako jakościowego wina. Nic więc dziwnego, że winiarze ze strefy Classico od kilkudziesięciu lat walczą o to, aby nie być utożsamianymi ze swoimi „braćmi”. Stąd choćby w 1996 roku powołano odrębną apelację Chianti Classico DOCG, a cztery lata później na jej obszarze zakazano produkcji win oznaczanych podstawową apelacją Chianti DOCG. Galimatias? Pewnie, że tak, ale Włosi są mistrzami w komplikowaniu takich kwestii niemal do granic możliwości.
Czym więc w końcu jest Chianti Classico? To obszar rozciągający się mniej więcej od południowych przedmieść Florencji, po północne przedmieścia Sieny. Obejmuje tereny gmin Castellina, Gaiole, Radda i Greve, a także część terenów w granicach Barberino Val d’Elsa, Castelnuovo Berardenga, Poggibonsi, San Casciano in Val di Pesa i Tavarnelle Val di Pesa. Z grubsza jest to obszar około 70 tysięcy hektarów (z tego winnice zarejestrowane do produkcji Chianti Classico zajmują mniej więcej jego dziesiąta część), o mocno pofałdowanej, miejscami wręcz górzystej rzeźbie terenu. Winnice poukrywane są na wzgórzach otoczonych przez lasy (chronione tu nie mniej od samych winorośli, istnieje ściśle przestrzegany zakaz ich wycinki), czasami na sporych wysokościach, dochodzących do 700 metrów nad poziomem morza.
Zgodnie z regułami apelacyjnymi, wina oznaczone jako Chianti Classico muszą zawierać w sobie minimum 80% Sangiovese, które może zostać uzupełnione zarówno szczepami lokalnymi (prym wiodą Canaiolo i Colorino), ale również międzynarodowymi (często spotyka się udział Merlota). Na szczęście jakiś czas temu zniesiono absurdalne postanowienia, które zabraniały używania wyłącznie Sangiovese i obecnie większość czołowych Chianti Classico to wina jednoszczepowe (choć nie wszystkie etykiety które w formie sprzeciwu przed tym istniejącym kiedyś ograniczeniem deklasowano do poziomu win stołowych, wróciło na łono apelacji – warto tu wspomnieć choćby o słynnym Montevertine).
Dziś chcielibyśmy opowiedzieć trochę więcej o stosunkowo nowym projekcie, zainaugurowanym przez konsorcjum w 2013 roku. Wtedy to bowiem świat ujrzał nową kategorię jakościową win z apelacji – Chianti Classico Gran Selezione, a rok później na rynek trafiły pierwsze tak oznaczone butelki. Od początku temu pomysłowi towarzyszyły kontrowersje, które w zasadzie nie ucichły po dziś dzień. Bo choć świat przyjął do wiadomości istnienie tych win, co jakiś czas pojawiają się głosy krytyczne. Wynika to z faktu, że kategoria Gran Selezione daje winiarzom dużą swobodę w zakresie tego, jakie wina chcą tak oznaczyć. Może to być selekcja najlepszych gron, ale pochodzących z różnych parceli, mogą to być wina z pojedynczej, wyselekcjonowanej winnicy, ale również mieszanka powyższego, czy wręcz po prostu wina, które są dłużej starzone (tak aby zachować minimalny, wymagany 30-miesięczny okres – przy czym nie ma określenia czasu, jaki wino musi spędzić w beczkach). Prowadzi to do sporego miszmaszu. Część producentów poszła więc po najniższej linii oporu, jedynie „podwyższając” do tej kategorii swoje dotychczasowe riservy (odpowiednio podnosząc również cenę). Trudno nie odnieść wrażenia, że cała ta akcja została wymyślona jedynie po to, aby ta nowa wersja „premium” Chianti Classico mogła uzyskać nieco wyższe ceny, dając zarobić winiarzom i oczywiście zachęcając konsumentów do sięgnięcia głębiej do portfeli. Można się jedynie uśmiechnąć, że jak za dotknięciem magicznej różdżki, w roku gdy anonsowano pojawienie się Gran Selezione, od razu na rynku znalazły się wina aż pięciu różnych roczników.
Byliśmy do projektu Gran Selezione nastawieni sceptycznie, a nasz sceptycyzm rósł wprost proporcjonalnie do ilości win tej kategorii dotychczas spróbowanych. Jednak, jako że żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazują, aby miała one odejść do lamusa i chcąc jeszcze raz zderzyć oczekiwania z realiami, wzięliśmy udział w zorganizowanej kilka tygodni temu degustacji Gran Selezione poprowadzonej przez Tomasza Prange-Barczyńskiego (Ferment/Winicjatywa).
Castello di Gabbiano Belezza Chianti Classico Gran Selezione 2013
Producent ulokowany jest na północnym-zachodzie apelacji, w mało popularnym winiarsko miasteczku Mercatale in Val di Pesa. W butelce znajdziemy 100% Sangiovese z pojedynczej winnicy, które dojrzewa w małych baryłkach przez 14-16 miesięcy. Wino pochodzi z dość trudnego, chłodnego rocznika, które wydał jednak eleganckie, klasyczne Chianti Classico. Bukiet jest mocny, skoncentrowany, w tonacji dojrzałych, lekko konfiturowych wiśni. W tle przewija się również delikatnie waniliowe, dymne wspomnienie beczki. Z mocną, charakterną kwasowością, ale i sporym ekstraktem. Domknięte dalej żywymi taninami i migdałowym finiszem. Mocno zbudowane, ale przy tym przyjemnie poukładane. Znakomite- (92/100).
Il Palgio di Panzano Le Bombole Chianti Classico Gran Selzione 2013
Tu przeskakujemy do Panzano, niewielkiego miasteczka słynącego nie tylko ze świetnej restauracji Antica Maceleria Dario Cecchini, która dla każdego szanującego się mięsożercy powinna być punktem obowiązkowym podczas wizyty w Chianti Classico, ale również jednych z najlepszych win w apelacji. Ponownie mamy tu czystą ekspresję Sangiovese, które najpierw przez rok dojrzewało w 500-litrowych tonneaux, a kolejne 18 miesięcy spędziło w dużych beczkach. W nosie mniej ciekawe od poprzednika, wręcz delikatnie nieczyste, ale już lepsze na podniebieniu. Tutaj mamy zdecydowaną, mocną kwasowość, owoc idący w stronę śliwek i surowy, taniczny, delikatnie mineralny finisz. Mniej poukładane, z pewną brutalnością w wyrazie. Bardzo dobre (90/100).
Il Molino di Grace Il Morgone Chianti Classico Gran Selzione 2013
To pozycja od winiarza dobrze nam znanego, którego pełną selekcję mogliśmy poznać jakiś czas temu podczas degustacji w Wine Cornerze. Wtedy Gran Selezione nie powaliło nas na kolana, a kolejna butelka (z tego samego zresztą rocznika) potwierdziła nasze wcześniejsze odczucia. Nim przejdziemy do samego wina, kronikarsko zaznaczmy, że mamy tu kolejny przykład 100% Sangiovese, które spędza 16 miesięcy w 225-litrowych barriques i dwa razy większych tonneaux. W kieliszku znajdziemy sporo ewolucji, akcentów grzybowych, tytoniu, suszonego siana, suchego drewna. Nos wydaje się zmęczony, po swoim szczycie, za tu usta wysuszające, mocno taniczne, ze śliwkowym owocem idącym w stronę akcentów suszonych, wędzonych. Początkowo wydawało się nam, że butelkach mogła być źle przechowywana, ale gdy wróciliśmy do poprzedniej notki, stwierdziliśmy że to jednak taki styl tej etykiety. Dobre+ (88/100).
Tu pozwolimy sobie na mały przerywnik. Kilka bowiem dni po opisywanej degustacji wspólnie z Wojtkiem Galińskim (Winniczek) mieliśmy okazję spróbować o dwa lata starszego rocznika, które podaliśmy do gulaszu z dzika. Chętnych zapoznania się z wrażeniami, odsyłamy do przygotowanego przez Wojtka posta.
Villa Trasqua Nerento Chianti Classico Gran Selzione 2011
W tym przypadku winiarz poskąpił informacji na temat zarówno składu odmianowego, jak i procesu dojrzewania, pozostaje nam więc skupić się na samej zawartości butelki. Mamy tu więc dużo śliwek i lekko przesmażonych wiśni, na skrzącym się dymno-ogniskowym tle. Nienachalne, subtelne, drobnoziarniste taniny i nie za wysoką, ale ładnie narysowaną kwasowość. Klasyczne, eleganckie i przyjemnie dojrzałem. Już nie młodziak, ale też zachowujący werwę jegomość. Znakomite- (92/100).
Fattoria Lornano Chianti Classico Gran Selezione 2012
Tego producenta (zlokalizowanego w Monteriggioni, na południowy-zachód od Castelliny, już blisko granicy apelacji) znamy z bardzo soczystego, kwaskowego Chianti Classico, które zawsze lubiliśmy przez dobrą relację jakości do ceny. W wersji Gran Selezione ekspresja, jaką nadano Sangiovese jest zupełnie inna. Długie, 30-miesięczne dojrzewanie w nowych francuskich beczkach, w połączeniu z gorącym rocznikiem, zrobiło swoje. Zwłaszcza w nosie znajdziemy mnóstwo tytoniu, wanilii, mielonego czarnego pieprzu, przy praktycznym braku akcentów owocowych. Lepiej prezentuje się na podniebieniu, gdzie obok wędzonych śliwek pojawia się trochę jeżyn i liści porzeczek (znać 15% dodatek Merlota). Niestety, wino straciło tą soczystość i chrupkość wiśniowego owocu, którą tak lubimy w Chianti Classico, stając się nasycone, niemal nadekstraktywne, a przy tym dość pluszowe, bez pazura. Dobre+ (88/100).
Fattoria Corsignano L’Imperatrice Chianti Classico Gran Selezione 2012
Kolejny producent z południowych obrzeży apelacji, tym razem z miasteczka Catelnuovo Berardenga, przy którym wracamy do 100% Sangiovese. Fermentacja obywała się w cementowych zbiornikach, a następnie wino na 24 miesiące trafiło do barriques. Aromat zmierza w stronę nut leśnych, ściółki i jagód. Pojawia się również odrobina tytoniu, anyżu i wiśniowej konfitury. Usta delikatnie słodkawe, nasycone, z miękkimi taninami. Dość przygładzone, ale znacznej bardziej elegancko wykonane niż poprzednik od Lornano. Dalej to nie jest styl, który preferujemy, ale nie można odmówić klasy. Znakomite- (92/100).
Castello di Fonterutoli Chianti Classico Gran Selezione 2013
Butelka pochodzi od sporego producenta, który posiada prawie 120 hektarów winnic (całość posiadłości liczy pięć razy tyle), ale przy tym zachowuje niezwykłą dyscyplinę i jakość produkowanych win. Wystarczy wspomnieć, że nasza pozycja powstaje z najlepszych 50 mikroparceli, z których każda (!) winifikowana jest oddzielnie. W składzie odnajdujemy 92% Sangiovese, które uzupełnione zostało przez Colorino i Malvasię Nera. Całość na 20 miesięcy trafiała do małych beczek. Producent prezentuje raczej nowoczesny styl, mamy więc sporo akcentów dymnych, węgla drzewnego, żywicy, tytoniu. Jednak zaraz za tym pierwszym atakiem rozwijają się ładne nuty ciemnych owoców: śliwki, jeżyny, jagody. Bardzo nasycone, wypełniające całe podniebienie, układające się poszczególnymi warstwami, od ładnej kwasowości, przez pięknie kwaskowe wiśnie, po taniczny, ale żywy finisz. Świetne wykonanie pokazujące, że nawet takie modernistyczne winiarstwo ma sens, jeśli materiał trafi w dobre ręce. Znakomite+ (94/100).
Barone Ricasoli Castello di Brolio Chianti Classico Gran Selezione 2013
Baron Bettino Ricasoli żyjących w XIX wieku przedstawił jego zdaniem idealną recepturę Chianti (w której co ciekawe zalecał dodatek białej odmiany Malvasia), stanowiącej wzorzec dla winiarzy przez kolejne dziesięciolecia. Dziś oczywiście taka kompozycja nie jest możliwa i dodatek białych odmian został zakazany. W składzie znajdziemy więc 90% Sangviese oraz po 5% Caberneta Sauvignon i Petit Verdot. Wino spędziło 20 miesięcy w tonneaux i małych baryłkach. Usta bardzo ładne, soczyste i archetypowo wiśniowe. Nie ma tu żadnej przesady, czy przeładowania. Na podniebieniu użyte dodatki dają o sobie znać pod postacią nut czarnych porzeczek. Żywe, radosne, choć usta bardziej „międzynarodowe” niż toskańskie. Bardzo dobre+ (91/100).
Roca di Montegrossi Vignetto San Marcellino Chianti Classico Gran Selezione 2010
To kolejna ze słynnych posiadłości w Chianti Classico, a w dodatku pochodząca z bardzo dobrego, zrównoważonego rocznika. Powstaje z winogron z pojedynczej, 7-hektarowej winnicy, w której ewenementem jest 1-haktarowa parcela obsadzona starą, praktycznie już nie używaną odmianą o nazwie Pugnitella. Jej 5% dodatek znajdziemy również w samym winie (pozostała cześć to Sangiovese, z czego część pochodzi ze starych, ponad 50-letnich krzewów). Wino przez dwa lata dojrzewa we francuskich baryłkach, a do butelek trafia bez filtracji. Mimo swoich lat wciąż znajduje się pod mocnym wpływem beczki, bo tych nut kawy, gorzkiej czekolady, grillowanego befsztyka jest naprawdę sporo. Za to przyjemniejsze w ustach, gdzie pojawiają się dojrzałe wiśnie, kwaskowe śliwki i taniny, którym brak jakichkolwiek oznak zmęczenia. Pięknie ułożone i wciąż młodzieńcze. Znakomite- (92/100).
Choć wśród Gran Selezione znajdują się wina rzeczywiście wybitne, to jednak wielu z nich brakuje tej radosnej świeżości i rzutkości, które lubimy w Chianti Classico. Zresztą dobrym podsumowaniem degustacji był fakt, że najlepszym winem dnia okazała się przyniesiona przez jednego z uczestników i rozlana już poza konkursem Rancia z 2012 roku od Fattoria Felsina, a więc wino „zaledwie” kategorii Riserva (nawiasem mówiąc dla nas najlepsza butelka całej apelacji), którą oceniliśmy na 95/100 punktów. Miało w sobie to, co w Sangiovese kochamy – chrupie wiśnie, kwasowość, ale również niebywałą elegancję i tę niepodrabialną powietrzność, z której słyną wina najlepsze Chianti Classico. Po co więc przepłacać za Gran Selezione?