Brovia – skarby Piemontu z Winoblisko

Winoblisko to importer, który nie przestaje zaskakiwać. Może dziwić skupienie się na winach naturalnych, czy bezkompromisowe podejście do portfolio, w którym nie ma sensu szukać win w tak popularnej przez Polaków kategorii „do trzech dych”. Ba, trudno jest nawet odnaleźć wiele pozycji „do dziesięciu dych”. Jednak, gdy idzie za tym fakt, że wśród importowanych butelek są pozycje od producentów uznawanych za prawdziwe gwiazdy swoich apelacji, nie mamy już wątpliwości, że obrana droga znajdzie zrozumienie u każdego fana wina. Cieszy też fakt, że tak pieczołowicie dobierana selekcja początkowo skupiona wokół Burgundii, stopniowo się poszerza choćby o kolejne winnice z Piemontu.
Tym razem dzięki Winoblisko miałem okazję uczestniczyć w kameralnej degustacji win od świetnego producenta Barolo – Brovia. Smaczku dodawał fakt, że prezentację poprowadził współwłaściciel Àlex Sánchez (z pochodzenia Katalończyk, będący mężem Eleny, jednej z dwóch sióstr, dziedziczek rodziny Brovia), a te wielkie wina zostały okraszone daniami z równie dobrej kuchni restauracji Alewino.
Rodzina Brovia rozpoczęła produkcję wina już w 1863 roku. Obecnie posiada pięć winnic w dwóch gminach apelacji Barolo – Castiglione Falletto oraz Serralunga d’Alba. Produkcja jest ekologiczna, z pewnymi elementami biodynamiki. Łącznie wypuszczają na rynek jedynie 60 tysięcy butelek. Jak wskazywał Àlex ich ideą jest nieingerowanie w winifikację tak długo, jak wszystko idzie w dobrą stronę. A nawet jeśli jakąś ingerencja jest potrzebna, to powinna ona być minimalna.
Rozpoczęliśmy od Barbery d’Alba Ciaböt del Fi 2011 (102 zł). Nie jest to wiotkie, chude wino, jak często bywa z tą odmianą. Pomogło mu 9 miesięcy leżakowania w dębie, w efekcie czego koncentracja i skupienie stoją na dobrym poziomie. Owoc jest bardzo czysty, dojrzały i świeży. Mamy wiśnie i truskawki. Po kilku chwilach w kieliszku odnajdujemy również dym i zioła. Do tego wyraźne taniny w finiszu. Bardzo dobre.
Następnym krokiem był jeden z mniej znanych piemonckich szczepów – Freisa. Ten krewniak Nabbiolo kiedyś był typową, miejscową odmianą. Później stracił swoje zaszczytne miejsce, ale powoli można obserwować jego renesans. Niestety Langhe Freisa La Villerina Secca 2013 mnie nie zachwyciła. Choć zarówno w nosie jak i w ustach czuć ładną wiśnię, to brakuje solidnej struktury, która była taka charakterystyczna dla pozostałych win producenta. Dobre.
Degustację Barolo rozpoczęliśmy od podstawowego wina, będącego mieszanką owców ze wszystkich winnic producenta. Co jednak charakterystyczne, Brovia przeznacza na jego produkcję winogorona z krzewów co najmniej 20-25 letnich. Owoce z młodszych krzaków odsprzedaje innym producentom (choć mogłyby one być butelkowane jako Langhe Nebbiolo), uznając, że ich jakość nie jest wystarczająca dla produkcji wina pod własnymi etykietami. Po 2,5-letnim dojrzewaniu w średnich i dużych beczkach, wino jest przelewane do butelek bez filtrowania. Barolo 2011 (180 zł) jest jeszcze bardzo młode i zamknięte. Usta zdominowane przez silne, gęste taniny. W nosie rozwija się powoli owocowość, ale pewnie przydałaby mu się długa dekantacja. Widać, że wino ma potencjał, ale na tą chwilę to młodziak. Warto na nie poczekać co najmniej 2-3 lat. Bardzo dobre+.
Następne cztery butelki to już przegląd Barolo z poszczególnych cru producenta. Wszystkie pochodziły z podobnego do 2011, równie ciepłego rocznika 2009. To właśnie degustacja tych czterech win pozwoliła uświadomić sobie na czym polega fenomen Nebbiolo, które jak żaden inny szczep pozwala oddać terroir i warunki poszczególnych siedlisk.
Z Castiglione Falletto spróbowaliśmy butelek z cru: Rocche di Castiglione, Garballetto (Altenasso) oraz Villero. Rocche di Castiglione to określenie winnicy leżącej zaraz na południe od samej miejscowości Castiglione Falletto, przy drodze do Monforte d’Alba. Długie, ale bardzo wąskie wzgórze o południowo-wchodniej ekspozycji to jedno z najsłynniejszych siedlisk Barolo. Pochodzące stąd wina to przykłady finezyjnego i powietrznego stylu Nebbiolo. Barolo Rocche 2009 (282 zł) pachnie obłędnie, mamy tu lakier do paznokci, naftę, ale i dojrzałą owocowość. W ustach o solidnej, chłodnej budowie gotyckiej katedry. Solidne filary w postaci kwasowości i tanin dźwigają ulotne, kwiatowe i lukrecjowe sklepienie. Teraz już znakomite, a potencjał wydaje się być jeszcze większy.
W linii prostej Villero dzieli od Rocche di Castiglione około 100 metrów, jednak na tym cru piasek zostaje zastąpiony gliną i wapieniem. Zmienia się również ekspozycja, z południowo-wchodniej na południowo-zachodnią. Samo wzgórze jest również dwa razy większe, a w połączeniu z renomą sprawia to, że parcele ma tam znacznie większa liczba producentów. Barolo Villero 2009 (282 zł) w porównaniu do poprzednika jest solidniejsze, bardziej zwarte. Owoc jest mocniejszy, lekko likierowy. Również taniny są bardziej szorstkie, potrzebują więcej czasu na ułożenie się. Bardzo dobre+.
Ostatnie z Barolo z Castiglione Falletto to wino z Garblèt Sue, jak Brovia nazywa cru Altenasso. Ta parcela stanowi tak naprawdę niższe partie wzgórza, na którym wyznaczono granice innego cru: Fiasco. Zarówno gleba jak i ekspozycja jest podobna do Villero, choć uważa się, że pochodzące stąd Barolo są mniej kompletne niż te z innych parceli w Castiglione Falletto. Barolo Garblèt Sue 2009 (251 zł) ma nuty leśnych owoców, ściółki, śliwek i dymu z jesiennego ogniska. Taniny są zbite i gęste. Z całej trójki z Castiglione Falletto wydaje się być najbardziej dojrzałe, ale przy tym najmniej owocowe. Bardzo dobre+.
Ostatnie z win powstało już w innej gminie – Serralunga d’Alba. Brovia posiada tutaj monopol na cru Brea. Jest to o tyle ciekawe, że większość winnic w regionie Barolo jest podzielona pomiędzy wielu producentów. Ca’Mia to określenie najlepszej parceli leżącej w centralnej części cru. Rosnące tutaj krzewy mają południowo-wschodnią ekspozycję i powstałe z owoców z nich zebranych wina odznaczają się surową elegancją. Barolo Ca’Mia 2009 (282 zł) przy winach z Castiglione Falletto jest jak tir przy osobówce. Wszystkiego tutaj więcej, wszystko jest mocniejsze, bardziej zbite, skupione. Na razie brakuje mu powietrza, ale za kilka lat to może być wielkie wino. Teraz znakomite-.
Dawno nie byłem na degustacji, gdzie przegląd win był tak mocno „intelektualny”. Zachęcał do skupienia, porównywania, szukania niuansów. Wina nie są tanie, ale obcowania z nimi to już niemal dotykanie absolutu.