Bordeaux dla nieprzekonanych – degustacja w Winkolekcji

Udostępnij ten post

Rozpoczynając degustację poświęconą Lewemu Brzegowi Bordeaux, Sławek Chrzczonowicz zapytał uczestników jak to możliwe, że frekwencja jest taka duża (pojawiło się na oko licząc około 40 osób) – przecież to niemożliwe, żeby aż tyle osób przyszło próbować te cierpkie, garbnikowe i niskoalkoholowe wina! W tej magicznej dla wielu fanów nazwie jest rzeczywiście coś magnetycznego. Nawet my, jak ćmy lecące do światła, raz po raz próbujemy zmierzyć się z tymi winami. Szczerze powiedziawszy Marta już jakiś czas temu zatraciła do nich cierpliwość, nad kostyczność win z Bordeaux przekładając słoneczne butelki z Italii. Robert wciąż próbuje walczyć, stąd udał się do Winkolekcji na wspomnianą degustację.

IMG_7435Bordeaux to region obejmujący 115 tysięcy hektarów upraw winorośli w dolnym biegu rzek Garonna i Dordogne. Dzieli się na trzy regiony – Lewy Brzeg, Entre-Deux-Mers, Prawy Brzeg. Lewym Brzegiem (Left Bank) określa się tradycyjnie apelacje leżące na zachód od Garonny. Panuje tu klimat oceaniczny, wilgotny, łagodzony nieco przez ciepły prąd Golfsztrom. Od oceanu winnice są oddzielone lasami, które osłaniają je przez zachodnimi wiatrami znad wody. Terroir uzupełniają niewysokie wzgórze i charakterystyczne gleby (naniesione przez tysiąclecia przez rzeki żwiry na gliniastym lub wapiennym podłożu).

Białe szczepy reprezentowane są przez dwie główne odmiany: Sauvignon Blanc oraz Sémillon. Obok nich można jeszcze spotkać niewielkie ilości Muscadelle, Colombard, Ugni Blanc, Merlot Blanc oraz Villard Blanc.

IMG_7436Przy okazji pierwszej butelki udaliśmy się nieco na przekór tematyce degustacji do Entre-Deux-Mers. Pomysłodawcy tej nazwy wykazali się iście bajkową wyobraźnią, oznacza ona bowiem „między morzami”. Chodzi zaś o region leżący w widłach Garonny i Dordogne. Apelacja ta została pomyślana jako dedykowana głównie białym winom i w założeniu miała być bardziej prestiżowa od „zwykłej” apelacji AOC Bordeaux. Siła tkwiąca w tradycji jest jednak tak wielka, że wielu producentów dalej oznacza wina nazwą Bordeaux. Tak jest też z pierwszym z próbowanych win – Château Belle Cure AOC Bordeaux 2014 (38 zł). Mamy tutaj 100% Sauvignon Blanc. Jest bardzo aromatyczne, intensywne, z nutami porzeczkowych liści i cytrusów. Usta agrestowe, lekkie, świeże i rześkie. Niezbyt skoncentrowane, ale świetnie piłoby się je na przysłowiowym tarasie w wiosenny wieczór. Dobre+.

IMG_7437O ile Sauvignon Blanc ceniony jest właśnie za aromatyczność i świeżość, o tyle Sémillon dodaje winom struktury i gęstości. Widać to wyraźnie przy drugim winie. W Petit Haut Lafitte Blanc AOC Pessac Léognan 2013 (169 zł) Sauvignon został uzupełniony o 20% Sémillon. Apelacja Pessac Léognan leży na południowych przedmieściach Bordeaux (wiele winnic zostało niestety wchłonięte przez rozrastające się miasto). Wino fermentuje w beczce, a następnie przez 10 miesięcy dojrzewa na osadzie. Nos jest wyraźnie gęstszy od poprzednika. Beczka jest wyczuwalna, wino jest przyjemnie maślane, ma dobrą strukturę i ciało. Mniej aromatyczne, bardziej złożone, trudniejsze. Lepiej podać je do jedzenia – tłustszej ryby, lub białego mięsa w kremowym sosie, wtedy powinno pokazać pełnię walorów. Bardzo dobre-.

IMG_7438Jeśli chodzi o czerwone odmiany, to od zawsze w Bordeaux było dwóch królów – Merlot oraz Cabernet Sauvignon. Wbrew stereotypom to jednak Merlot stał się najpopularniejszą odmianą. Zajmuje 70 tysięcy hektarów upraw, w porównaniu do 26 tysięcy hektarów Caberneta. Trzeci muszkieter (Cabernet Franc) zajmuje dodatkowe 11,5 tysiąca hektarów głównie na Prawym Brzegu. Oprócz tego uprawia się również Malbeca (900 hektarów), Petit Verdot (500 hektarów) oraz znacznie mniejsze ilości Bouchales, Carmenere oraz Fer Servadau. Na potwierdzenie tych wywodów trzecie wino to 95% Merlot i 5% Caberneta Franc. Château Camarsac Classic AOC Bordeaux 2013 (45 zł) to butelka w której zastosowano ziemną macerację, dzięki której winogrona oddają więcej koloru, a jednocześnie nieco mniej garbnika. Potwierdziło się to w rozlanej butelce, która ma wyraźnie owocowy charakter. Wyczuwamy nie do końca dojrzałe wiśnie oraz porzeczki. W ustach delikatnie słodkawe, lekkie, niezbyt skoncentrowane. Dość proste, ale w tej swojej nieskomplikowanej owocowości bardzo przyjemne. Dobre+.

IMG_7439 (1)Przy czwartym winie przenosimy się na chwilę na Prawy Brzeg. Przy tej okazji Sławek pokazał nam jaki potencjał starzenia mają nawet z pozoru proste butelki z Bordeaux. Château Goulet AOC Bordeaux 2003 (45 zł) to kupaż w którym wiodącą rolę odgrywa Cabernet Sauvignon (61%) uzupełniony o Cabernet Franc (35%) oraz Merlot (4%). Wino 13-letnie, ale wydaje się, że wciąż nie jest ono u kresu swojego życia. Owoc jest mniej oczywisty, bardziej surowy, pojawiają się nuty skórzane, wiejskie, liściaste. Przy tym wino jest wciąż świeże i nie zmęczone. Rzadko jest okazja pić dojrzałe butelki w takiej cenie i przy tym dające tak wiele przyjemności. Bardzo dobre-.

Teraz na dobre wracamy na Lewy Brzeg, do najsłynniejszego tamtejszego regionu – Médoc. Obejmuje on osiem apelacji, poza najbardziej ogólną są to Saint-Estèphe, Pauillac, Saint-Julien, Listrac-Médoc, Moulis-en-Médoc, Margaux oraz Haut-Médoc. IMG_7440Chapelle de Pontesac AOC Médoc 2012 (89 zł) to druga etykieta Château Pontesac pozostającgo w rękach rodziny Delon. Tzw. „drugie etykiety” to pomysł pochodzący właśnie z Bordeaux, gdzie wielu prestiżowych producentów oprócz swojej flagowej etykiety, z mniej dojrzałych winogron, gorszych parceli lub młodszych krzaków produkuje nieco tańsze, mniej prestiżowe wina. Jednak czasem jest to jedyna możliwość na spróbowanie potencjału danego producenta, jeśli nie chcemy iść z torbami. Tutaj w butelce mamy 56% Merlota, 30% Caberneta Sauvignon, 13% Caberneta Franc i jedynie 1% Petit Verdot. Wino nie bucha znad kieliszka owocem, jest bardziej stonowane, ale przy tym eleganckie. Czujemy maliny i porzeczki. Usta o wyraźnej, ułożonej strukturze, ziemiste, z akcentami beczki. W finiszu wyraźne taniny. Porządnie zrobiona butelka. Bardzo dobre.

IMG_7443Przechodzimy do dwóch białych kruków. Dostępne były w Winkolekcji (podejrzewam, że po zakończeniu degustacji należy zastosować czas przeszły) w ilości kilku ostatnich egzemplarzy. Château Cantemerle AOC Haut-Médoc 2006 (179 zł) to według najsłynniejszej klasyfikacji z 1855 roku producent zakwalifikowany do 5eme Grands Crus Classes. W kieliszku można znaleźć 58% Caberneta Sauvignon, 33% Merlota, 6% Petit Verdot oraz 3% Caberneta Franc. Mamy piękny, bogaty zapach z akcentami dojrzałych malin, wiśni, lakieru. Usta z nutami beczki, żwiru, ciemnych owoców, z długim posmakiem przypraw. Do tego mamy skórę i tytoń. W finiszu bardzo drobne, ale gęste, ściśnięte obok siebie taniny. Piękne, choć i delikatne jak na Bordeaux. Znakomite-.

IMG_7444Na zakończenie czerwonych win do kieliszków nalano nam drugą etykietę sklasyfikowanej jako 2eme Grands Crus Classes Château Brane-Cantenac – Baron de Brane AOC Margaux 2005 (199 zł). Rocznik 2005 jest uznawany w Bordeaux jako najlepszy rocznik w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Cabernet Sauvignon (58%) został uzupełniony o Merlota (40%) i Caberneta Franc (2%). Usta są stosunkowo lekkie, finezyjne. Ciemne owoce są uzupełnione o akcenty kwiatowe. Pachnie śliwkami, wiśniami posypanymi przyprawami. Bardzo eleganckie, delikatne, czyste. Bardzo dobre+.

Kto choć trochę zagłębił się w Bordeaux wie, że stąd pochodzą jedne z najciekawszy interpretacji słodkich win – Sauternes. Są one produkowane (podobnie jak Tokaje) z winogron dotkniętych szlachetną pleśnią. IMG_7445Château Roumieu AOC Sauterners 2012 (65 zł) pachnie przepięknie – miodem, morelami, mango, grejpfrutem. Największym problemem Sauternes jest niedostatek kwasowości. Dlatego cieszy fakt, że ta butelka bardzo dobrze łączy kwasowość z wyważonym, choć oczywiście wyraźnym cukrem. Do tego czujemy kandyzowane owoce i ponownie miód. Spróbujcie na Wielkanoc do sernika lub makowca. Bardzo dobre.

Szkoda, że Marta nie wzięła udziału w tej degustacji. Czuję, że tym razem nawet tak nieprzekonane osoby jak ona mogłaby uznać wielkość, ale i autentyczną przyjemność z picia win z Bordeaux.