Bolyki Indián Nyár w Winnice.eu

Udostępnij ten post

Babie lato, Indian summer, Spätsommer, Indián Nyár, czy złota polska jesień. No właśnie… Patrząc w kalendarz teraz powinniśmy cieszyć się tym płynnym przejściem między ostatnimi dniami lata, a początkiem jesiennej słoty. W tym roku deszczowa, mglista pogoda przyszła niestety znacznie szybciej i nic nie zapowiada, aby miała ogłosić odwrót.

Na szczęście okazuje się, że w sukurs przyszedł nam jeden z warszawskich importerów – Winnice.eu, który wprowadził na półki nową (choć znaną już wcześniej na polskim rynku) pozycję –  Indián Nyár od Bolyki. Co ciekawe w sklepie w Forcie Okęcie dostępne są wina z dwóch roczników – 2014 i 2015, co daje możliwość porównania jak „indiańskie lato” zmienia się z upływem czasu. Druga rzecz warta zauważania to bardzo atrakcyjna cena 27,50 zł, która jest przynajmniej o kilka złotych niższa niż dotychczasowa stawka proponowana na rynku.

_dsc0475Bolyki to jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów z węgierskiego regionu Eger. Mieliśmy okazję próbować już zarówno Indián Nyár jak i jego Egri Bikavera i nasze wspomnienia były bardziej niż pozytywne. Tu w butelkach mamy kupaż Blauburgera, Kékfrankosa, Caberneta Franc, Merlota, Zweigelta, Pinot Noir, Portugiesera, a więc typową dla Egeru mieszankę kilku czerwonych odmian (w podobny sposób komponowane są przecież słynne Egri Bikavery). Wino przez kilka miesięcy dojrzewa w 500-litrowych beczkach (częściowo w nowych).

Jako pierwszego spróbowaliśmy nowszego rocznika – Bolyki Indián Nyár 2015. Pachnie czerwonymi porzeczkami, kwaskowymi wiśniami z delikatną ziołową, czy wręcz szypułkową nutą. W ustach dość lekkie, niezbyt mocno skoncentrowane. Kwasowość jest delikatna, ale mocna, soczysta owocowość sprawia, że wino jest bardzo żywe i świeże. W finiszu mamy również lekko zielone taniny. Dobre.

_dsc0457W starszym o rok Bolyki Indián Nyár 2014 owoc jest bardziej skoncentrowany, wchodzący w tonację dojrzałych wiśni i śliwek węgierek. W ustach dochodzą do tego nuty dymne, ziemiste, ziołowe. Dojrzalsze i bardziej ułożone od poprzednika. Kwasowość jest mocniejsza i także taniny są bardziej wyraziste. Widać, że dodatkowy rok w butelkach bardzo dobrze mu zrobił. Dobre+.

Po spróbowaniu dwóch butelek „indiańskiego lata” widać, że w relacji ceny do jakości Winnice.eu (kolejny już zresztą raz) pokazują, że dyskonty nie mają monopolu na znajdowanie i oferowanie tak ciekawych butelek. Gdy spojrzymy zresztą na wprowadzaną teraz selekcję win węgierskich w Lidlu, to na degustacji prasowej szczerze powiedziawszy nie było pozycji, która byłaby równie przekonująca.