Bobowe ostatki

Skorzystajmy jeszcze z sezonu na bób! Akurat pół paczki leżało w lodówce, do tego słoik karczochów a resztę składników do risotto zwykle mamy pod ręką, więc nie było problemu, aby przygotować risotto z bobem i karczochami . Najbardziej pracochłonna częścią tego dania jest łuskanie surowego bobu. Nie jest to trudne, ale trzeba poświecić kilka minut. Karczochy wyciągamy z zalewy i kroimy w ćwiartki albo połówki w zależności od wielkości. A dalej postępujemy tradycyjnie. Na maśle z oliwą z oliwek podsmażamy posiekaną cebulę, dodajemy ryż i mieszamy chwil kilka, aż będzie obtoczony w tłuszczu i się zeszkli. Zalewamy kieliszkiem białego wina i pozwalamy mu wyparować. Gotujemy około 15-18 minut zalewając partiami bulionem warzywnym lub z kurczaka. Po około 5 minutach od momentu startu zalewania bulionem dodajemy bób, który będzie się gotował dalej razem z ryżem. Gdy ryż jest już ugotowany al’dente, ale risotto jest lekko płynne, dodajemy karczochy, parmezan, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, posiekany szczypiorek, skórkę otartą z cytryny, a także masło. Doprawiamy solą i pieprzem, przykrywamy i odstawiamy na 2-3 minuty. Podajemy.
No i teraz wino… dostaliśmy sms-a od M&P Alkohole i Wina Świata, że jest promocja na białe. Pojechaliśmy do ich sklepu na Al. Niepodległości i okazało się że większość to „jurajskie” roczniki… Tym co zwróciło naszą uwagę było Chardonnay z Friulli. 2013 – powinno dać radę. Do zapłaty 30 PLN zamiast 50. Instynktownie czuliśmy, że może to pasować do risotto z bobem i karczochami . Niestety, nie udało się. Wino było zmaderyzowane. Obsługa w M&P najpierw strzeliła focha, że nie mamy paragonu (pomimo że wszystko nabijane jest na nazwisko na kasę), a potem co ciekawe nie chcieli wymienić wina na to samo. Po sugestii, że warto sprawdzić, czy cała partia jest zła, opór był jeszcze większy. Z zaciętą miną Pani oferowała nam butelki, którymi nie byliśmy zainteresowani. W końcu wzięliśmy Chardonnay z Chile od Tabali, które niestety okazało się dramatem. M&P musi popracować nad obsługą. Człowiek w czarnym t-shircie, nie kupujący whisky za 300 PLN to też klient, a nie pretendent do pozbycia się zalegających win z magazynu. Bo jeśli ktoś nie chce wymienić butelki na to samo wino – to wie dokładnie, że reszta jest taka sama i stara się znaleźć jelenia. Nie ładnie M&P.
Ponieważ jak już wspomnieliśmy Chardonnay od Tabali okazało się porażką to wyciągnęliśmy z lodówki wino na poprawę nastroju 🙂 Arneis od naszego znajomego Giuseppino Anfossi czyli z winnicy Ghiomo położonej niedaleko od Alby, na wzgórzach po drugiej stronie Tanaro. Te tereny to matecznik Arneis, najważniejszej białej odmiany Piemontu. Lubimy wina z tego szczepu, w szczególności do jedzenia. Mają trochę więcej ciała i materii. Dają nuty owocowe – gruszkowo-morelowe, czasem siana, no i często zdarzają się skalisto, kredowo-wapienne niuanse. Inprimis Arneis Langhe DOC 2013, Ghiomo to topowe Arneis, które produkuje Giuseppino. Wyselekcjonowane grona z najlepszych parceli. Winifikacja i starzenie w stali. Na te wina można spokojnie poczekać. Mają potencjał. Otwierając 2013 rocznik i wiedząc, że zajmowało dolną półkę w naszej lodówce od 2014 kiedy to je przywieźliśmy (jeśli niema wady) byliśmy na 100% przekonani, że wino będzie w znakomitej formie. I tak też się stało. Kolor złoty, błyszczący. Wino pięknie lśniło się w kieliszku. Nos delikatnie morelowy z nutami wapiennymi oraz ciekawą nugatową słodyczą. Później pojawiają się aromat cytrynowy, soku z brzozy a także kwaskowych, niezbyt dojrzałych brzoskwiń. Jest bardzo bogaty i złożony. Potrzebuje trochę czasu w kieliszku aby ujawnić całą paletę. Generalnie dobrze jest to wino otworzyć jakieś 30 minut przed degustacją. Usta o średniej kwasowości i bardzo dobrej równowadze. Delikatne brzoskwinie, limonki osadzone w kredowej fakturze. Matowa, wapienna końcówka. Znakomita rzecz. 89/100 Świetnie sprawdzi się do białych mięs i mocniejszych dań z ryb. Czy dało radę z risotto z bobem i karczochami? Szło zdecydowanie łagodnie, ale struktura wina udźwignęła kremowy ciężar dania. Wybijały się cytrynowe smaki, co było przyjemnie odświerzające. Było dobrze. W Polsce wino jest dostępne w Vini e Affini za około 80 PLN, we Włoszech około 7 EUR. W tym roku znowu we wrześniu odwiedzimy Giuseppino w jego winnicy. Jak zwykle nie jeden karton przywieziemy ze sobą do domu. Warto.
Do następnego!
A&W