Beaujolais nie tylko Nouveau

Beaujolais Nouveau to „wspaniały” marketingowy fenomen, którego można doświadczyć w trzeci czwartek listopada. Umówmy się – wina pochodzące ze szczepu Gamay nie wspinają się na szczyty winnej złożoności. Zazwyczaj – skrupulatnie rzecz ujmując – trudno mówić o nich kwieciście, bo jako że dominuje silny owoc (wręcz o landrynkowym charakterze), a przy tym spora kwasowość – słów brakuje. W czwartkowej degustacji w Wejman Wina Barze mieliśmy okazje spodobać win od Jean-Paula Bruna, nazywanego przez wielu: najjaśniejszą gwiazdą Beaujolais.
Na pierwszy ogień poszło jedyne białe wino tego wieczoru – Beaujolais Blanc „Classic” 2013 (69 zł). Bardzo świeże Chardonnay o owocowym aromacie ananasa i moreli oraz jabłka. Do tego, w smaku odrobina mineralności i gorzkawy finisz. Może warto połączyć ją z rybą?
Spośród czerwonych win trudno wskazać faworyta… Wszystkie z nich charakteryzowały się wysoką kwasowością idącą w parze z małym ciałem. Stwierdzamy, że to chyba nie były wina, które należy próbować solo.
Najbardziej przypadł nam do gust Morgon 2013 (89 zł) – w nosie o nutach wiśniowych, ale też z odrobiną aromatów kwiatowych. W ustach ma dodatkowo pieprzny niuans i trochę tanin. Paradoksalnie smakowało nam też tytułowe Beaujolais Nouveau w cenie 39 zł. Było bardzo świeże, lekkie i owocowe; o transparentnym kolorze z burgundowym połyskiem. W nosie z nutami truskawek i bananów. Usta niezbyt kwaskowe, soczkowe, ale przy tym bardzo pijalne. Jeśli mamy pić Beaujolais Nouveau to może właśnie takie?