Barolo w ciemno

Degustacje w ciemno organizowane przez Michała Misiora (Wine Trip Into Your Soul) są świetną lekcją winiarskiej pokory, możliwością sprawdzenia swojej wiedzy, ale co najważniejsze dają szansę wymiany swoich wrażeń, typów i refleksji z innymi pasjonatami. Tak już się złożyło, że sploty różnych okoliczności już dawno nie pozwoliły nam wziąć w nich udziału, ale testu win z Barolo (naszej ukochanej apelacji) odpuścić już nie mogliśmy.
Rozpoczęliśmy od wina, przy którym już pierwszy nos ujawnił jego wyraźną ewolucję. Było utlenione, z nutami orzechów i palonego masła. W ustach z przygaszonym owocem, nutami karmelu i sosu sojowego, oraz suchymi, nieprzyjemnie drewnianymi taninami. Wino wyraźnie po swoim szczycie, niemal zupełnie umarłe. Obstawialiśmy, że butelka może być dość stara, ale po odsłonięciu etykiety okazało się, że po prostu jest to Barolo od spółdzielni i stosunkowo młode jak na wino z tej apelacji. MonteOliveto di Casa Atlas Barolo 2005 (Wine Avenue, 225 zł) potwierdziło fakt, że w przypadku Barolo trzeba zwracać uwagę na butelkującego je producenta. Dwunastoletnie Barolo powinno znajdować się w szczycie formy, a tymczasem stało już nad grobem. Dodatkowo było to jedno z droższych win tego dnia… Średnie-.
Na szczęście kolejna butelka w zupełności zrekompensowała wcześniejsze rozczarowanie. Brezza to producent, którego historia zaczęła się w 1885 roku. Obecnie winiarnią rządzi czwarte pokolenie rodziny, w której rękach jest 22 hektarów winnic. Brezza w sporze (już nieco wygasłym) producentów modernistycznych z tymi tradycyjnymi, stoi wyraźnie po stronie tych drugich. Zielone zbiory są co prawda dokonywane, ale w umiarkowanych ilościach, a Barolo dojrzewają przez dwa lata w 30-hektolitrowych beczkach ze slawońskiego dębu. W ciagu ostatnich lat rodzina zdecydowała się na uzyskanie certyfikatu win organicznych, a jednym z elementów dbania o środowisko jest rezygnacja z używania traktorów, które mogą niszczyć zbocza, a zamiast nich stosowanie motocykli i quadów. Sarmassa to cru w gminie Barolo, leżące na przeciwległych zboczu wzgórza niż słynne Cannubi. Ukształtowanie terenu sprawia, że parcele są chronione przed chłodnymi wiatrami. Brezza Barolo Sarmassa 2006 (WineAndYou, 159 zł) jest wyraźnie owocowe, pełne nut dojrzałych wiśni, truskawek i malin. Do tego pojawia się mentol i zioła. W ustach z elegancką koncentracją i silnymi, wciąż mocno zbitymi taninami. Rocznik jest bardzo klasyczny i ciągle młody, ze świetnym potencjałem, do odłożenia na co najmniej 5 lat. Bardzo dobre+. Brezza byli jednym z producentów, którzy krytykowali możliwości oznaczania win nazwą Barolo Cannubi, przez producentów mających swoje parcele w tak zwanych podstrefach tego słynnego wzgórza. Ich zdaniem nazwa Cannubi powinna być zastrzeżona jedynie do historyczne 15-hektarowego serca tej parceli. To właśnie stąd pochodzi Brezza Barolo Cannubi 2007 (WineAndYou, 159 zł).
Tu dla odmiany mamy wino z bardzo gorącego, trudnego rocznika, ale z drugiej strony z najsłynniejszego cru w gminie (a może i całej apelacji). Jego owocowość skręca w stronę truskawkowej konfitury z dodatkiem przypraw i pieprzu. Po chwili pojawia się również nieco akcentów dębowych. Kwasowość jest wyczuwalna, ale niższa niż w przypadku Sarmassy, również taniny są łagodniejsze. Wino pokazało, że nawet w trudnym roczniku za jaki uważa się 2007, najlepsi producenci są w stanie stworzyć klasowe wina. To Cannubi można jeszcze odłożyć na 2-3 lata, a pite teraz jest bardziej otwarte od Sarmassy. Bardzo dobre+.
O tym, że dobrze zrobione Langhe Nebbiolo czasem trudno odróżnić od Barolo, upewniło nas Grasso Fratelli Langhe Nebbiolo 2012 (Trezor Wines, 63 zł). Można w nim wyczuć dojrzały, likierowy owoc (wiśnie), ale w tle jest też nieco zieloności. W ustach słodkawe, z żywymi taninami i nutami leśnej ściółki. Całość jest przyjemnie lekka i przestrzenna. W przeciągu kilku najbliższych lat powinno się jeszcze poprawić, a już teraz daje sporo radości. Bardzo dobre-.
Jedną z osób, które wywarły największy wpływ na historię Barolo, stając się można powiedzieć jego „matką”, była markiza Giulia Falletti. Mająca swoją siedzibę w gminie La Morra, rodzina Cordero di Montezemolo jest spadkobiercą markizy i kontynuuje chlubne tradycje przodków. Przy Cordero di Montezemolo Barolo Monfalletto 2012 (Mielżyński, 196 zł) pierwszy raz mieliśmy okazję spróbować wina z najnowszego obecnie dostępnego rocznika. Niestety potwierdziło ono, że 2012 był trudnym rokiem w apelacji. Pogoda tym razem nie rozpieszczała krzewów Nebbiolo, po wyjątkowo mroźnej zimie przyszła deszczowa i dalej chłodna wiosna (w kwietniu spadł nawet śnieg). Dla kontrastu lipiec i sierpień były wyjątkowo gorące. W efekcie powstałe w tym roku Barolo mają co prawda przyjemnie niski alkohol, ale z drugiej strony charakteryzują się często niedojrzałymi, zielonymi taninami. W opinii krytyków Barolo z 2012 roku dają dawkę pewnego potencjału, ale będą potrzebowały sporo czasu by osiągnąć pełnię swoich możliwości. W przypadku naszego wina owoce pochodzą z dwóch cru leżących na wschód od słynnej Annunziaty, na których działki posiada rodzina – Gattery oraz Bricco Manescotto. Mamy w nim trochę za dużo dusznego, przesmażonego owocu z dodatkiem akcentów liścia laurowego, lukrecji i kwiatów. Usta soczyste, miękkie, ale niestety mało finezyjne. Wszystko jest podane zbyt oczywiście na tacy, może to kwestia tego, że wino jest bardzo młodziutkie. Nadaje się do picia już teraz, ale wolelibyśmy poczekać na to Barolo kilka lat i zobaczyć, czy z czasem nie rozwinie się lepiej. Bardzo dobre-.
Przy kolejnym winie, długo zastanawialiśmy się, czy to aby na pewno Barolo wylądowało w naszych kieliszkach. Okazało się, że tym razem Michał nas nie oszukał (co lubi czasem robić). Azienda Agricola Mario Savigliano Barolo 2011 (Trezor Wines, 164 zł) pachniało wiśniami i truskawkami, z delikatnym mgnieniem żurawiny. Na języku soczyste, ale z niską kwasowością i lekkimi taninami. Bardzo proste, nie wzbudziło zachwytu. Dobre+.
Złe wrażenie zrobiło Barolo dostępne swojego czasu w sieci Lidl (choć akurat ta butelka przyjechała z dyskontu z Niemiec) – Fratteli Martini Secondo Luigi Cossano Belbo Barolo 2009. Dominowały akcenty piwniczne, do tego wyczuć można było sporo utlenienia, ale i nut łodygowych. Butelka wydawała się na granicy wadliwości.
Równie szybko przemknęliśmy nad Cantina Rasore Torrato Barolo 2011. Ponoć interesuje się tym winem któryś z importerów. Jeśli możemy coś podpowiedzieć, to radzilibyśmy ponownie zastanowić się nad tą decyzją. Mamy tu bowiem dużo skoncentrowanego, przesmażonego owocu (maliny, truskawki), ale poza tym zupełnie nic się w tym winie nie dzieje. W tak sławnej apelacji jaką jest Barolo można znaleźć całe mnóstwo o wiele ciekawszych producentów. Średnie+.
Na szczęście w degustacji trafiły się jeszcze dwa klasowe wina z Novello, a więc gminy leżącej na południowym-zachodzie apelacji. Nie jest ona tak rozpoznawalna, jak choćby Barolo, La Morra, czy Serralunga, ale posiada na swoim obszarze jedno świetne cru Ravera oraz wybitnego producenta, który ma na niej swoje parcele – Elvio Cogno. Elvio rozpoczynał swoją przygodę z Barolo w winnicy Giuseppe Marcariniego, który będąc prawnikiem, pozostawił kwestie związane z produkcją wina. Gdy pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku, Giuseppe zmarł i stery w posiadłości przejęły jego wnuki, Elvio wrócił do Novello i nabył winnicę na wówczas niemal zupełnie zapomnianej Raverze. Jego Barolo fermentują na dzikich drożdżach, z długą maceracją trwającą nawet do 40 dni, a od 2004 roku dojrzewają jedynie w dużych beczkach (wcześniej rok spędzały w małych baryłkach). Elvio Cogno Barolo Ravera 2012 (Vininova, 228 zł) pochodzi z winogron ze starych, nawet 70-letnich krzewów. Pachnie czerwonymi porzeczkami i żurawiną. Owoc jest lekko likierowy, ale utrzymany w ryzach przez mocną kwasowość i wyczuwalne, żywe taniny. Do tego dochodzi świetna struktura i delikatne nuty herbaciane. Świetnie zbudowane wino, klasowe i mające bardzo duży potencjał. Wrócilibyśmy do niego z chęcią za dekadę. Bardzo dobre. Jeszcze lepsze okazało się Elvio Cogno Barolo Riserva Vigna Elena 2010 (Vininova, 340 zł). Ta etykieta powstaje jedynie w najlepszych rocznikach, z owoców z pojedynczej parceli na Raverze o nazwie Elena, które dojrzewają w dużych botti przez trzy lata. Co ciekawe jest ona obsadzona przez Nebbiolo Rosé, które przez długi czas było uważane za specyficzny, bardzo aromatyczny klon tej odmiany.
Najnowsze badania wskazują, że tak naprawdę jest to inny szczep (choć z Nebbiolo blisko spokrewniony). Na szczęście – dla Elvio, na razie władze apelacyjne nie zdecydowały się co poczynić z tym odkryciem i Nebbiolo Rosé jest wciąż dopuszczone do produkcji Barolo. Wino pachniało „najciemniej” ze wszystkich tego dnia. Były tu wyczuwalne dojrzałe wiśnie, lukrecja, przyprawy i roztarta w dłoniach czarna ziemia. W ustach jeszcze młodziutkie, bardzo zbite, z drobnoziarnistymi, żywymi ale i mocnymi taninami. Całość bardzo skoncentrowana, trochę zbyt miękka jak na nasz gust, ale naprawdę rewelacyjnie wykonana. Wielkie wino, które jest na początku swojej drogi, a już znakomite.
Barolo nie jest jednolitą apelacją. Wina stąd pochodzące różnią się od siebie stylistyką, charakterem, ale i jakością. Jeśli dodamy do tego różnice w poszczególnych rocznikach, naszym oczom ukazuje się skomplikowana układanka, w której niestety łatwo się pogubić. Jednak z drugiej strony zagłębianie się coraz głębiej w tę dżunglę jest niebywale cudownym doświadczeniem, do którego nieustająco Was namawiamy.
O wrażeniach innych uczestników przeczytacie u:
Winnego