Alzacja – próbujemy zwalczyć uprzedzenia

Udostępnij ten post

Alzacja to jeden z tych winnych regionów, które nie mogą doczekać się uznania w naszych oczach. Mamy pewne przypuszczenie skąd bierze się nasz sceptycyzm. Kilka lat temu, na początku naszej drogi, gdy niezgrabnie i nieufnie zapuszczaliśmy się w kolejne alejki magicznego ogrodu jakim jest świat wina, kilku sprzedawców na rozpoczęcie tej przygody polecało nam właśnie alzackie Gewurztraminery. Niestety będąc wtedy na etapie prawie bezgranicznej ufności w gusta osób, które z winem mają większą styczność, skusiliśmy się na takie propozycje. Widocznie jednak już wtedy z przyszłości wołała do nas rieslingowa kwasowość, bowiem do dziś pamiętam jak straszliwie nam te wina nie smakowały. Swoją drogą do dziś się zastanawiamy jaki był sens proponowania osobom, które chcą świadomie poznać świat wina, półsłodkich, czy półwytrawnych butelek. Przecież to najprostsza droga do zaszufladkowania się w tych kategoriach, z których później trudno byłoby się wyrwać w kierunku wytrawności.

DSC2301-980x653Niestety problem cukru resztkowego to rzecz, przez którą do dziś nie udało się nam wyleczyć z „alzacjofobii”. Nie mamy nic przeciwko temu, aby winiarz zostawił w winie pewną dozę słodkości. Problemem jest jednak fakt, że winiarze z Alzacji zazwyczaj nie umieszczają takich informacji na etykiecie, a poziom cukru możliwy jest do oceny dopiero gdy wino trafi do kieliszka. Wyobraźcie sobie, że macie ochotę na wino wytrawne, a okazuje się, że trafiacie na półwytrawne, czy wręcz półsłodkie. Taka niespodzianka potrafi pokrzyżować plany na miły wieczór z kieliszkiem.

Powyższe zastrzeżenia nie oznaczają jednak, że zupełnie unikamy win z Alzacji. Po prostu rzadko kupujemy je w ciemno, bazujemy raczej na etykietach, które mieliśmy okazję wcześniej spróbować na jakieś degustacji. Takim sposobem, po spróbowaniu na IV Kiermaszu Winicjatywy, trafiła do nas butelka Hugel Gentile 2014 (dostępne za pośrednictwem Centrum Wina).

Hugel to jeden z tych producentów, którzy stanowią wizytówkę regionu. Pierwsze wzmianki o rodzinie sięgają XV wieku, a już w XVIII i XIX wieku była ona znana z produkcji win. Były to czasy, gdy rozwój regionu był wciąż powstrzymywany przez przelewające się przez Alzację wojny. Ten pograniczny obszar, był przez wiele lat kością niezgody pomiędzy Francją i Niemcami (a w zasadzie różnymi organizmami państwowymi które powstały na obu brzegach Renu). Wojna trzydziestoletnia, wojna o sukcesję hiszpańską, rewolucja francuska i wojny napoleońskie, wojna francusko-pruska to tylko najważniejsze z tych starć. Miedzy innymi z tego powodu alzackie winiarstwo u progu XX wieku znajdowało się w ruinie. Rodzina Hugel była jednym z producentów, którzy na swoje barki wzięli zadanie przywrócenia miejscowym winom dawnej świetności. Dziś jej złotą zasadą jest teza, że wino powstaje już w winogronach. Stąd zwłaszcza podczas początkowego  procesu produkcji owoce winnego krzewu traktuje się z należytą atencją (grawitacyjne tłocznie, powolne wytłaczanie soku itp.). Same wina są zaś eksportowane do ponad 100 krajów, co najlepiej świadczy o marce producenta.

Pod nazwą „Gentil” kryje się kupaż najpopularniejszych białych szczepów uprawianych w Alzacji: Sylwanera i Pinot Blanc (łącznie 45%), Rieslinga (23%), Pinot Gris (16%), Gewurztraminera (10%) oraz Muscata (6%). Po kilku miesiącach w stalowych zbiornikach wino trafiło do butelek, bez starzenia w dębie. Dzięki połączeniu tak różnorodnych odmian udało się zamknąć w butelce zarówno świeżość Rieslinga, jak i owocowość Muscata czy pieprzność Gewurztraminera. Rocznik 2014 ze względu na rekordowo deszczowy i chłodny sierpień odznaczył się bardzo niskimi zbiorami, jednak winogrona miały dobrą dojrzałość połączoną z mocną kwasowością.

W efekcie powstało bardzo czyste, eleganckie wino. O nosie w tonacji zielonych jabłek, cytryny z delikatnym akcentem białego pieprzu. Usta świeże, wyraźnie kwaskowe (3 gramy cukru resztkowego jedynie delikatnie zaokrąglają wino w finiszu). Ponownie wyczuwalny jest cytrynowy sok i lekka ziołowość. Bardzo dobre.

Dla kontrastu porównamy powyższe wino z inną etykietą z Alzacji – Heim Alsace Grand Cru Marckrain Pinot Gris 2014 (49,99 zł). Ta etykieta została przez nas zakupiona podczas jesiennej Targów Wina w ursynowskim Leclercu. Grand Cru Marckrain leży w obrębie gmin Bennwihr oraz Siglosheim, pomiędzy innymi znanymi parcelami Mambourg oraz Mandelberg, kilka kilometrów na północ od Colmaru. Winorośle rosną na wysokości 200-300 m.n.p.m. na marglowym, wapiennym podłożu. Całe cru obejmuje ponad 53 hektary, na których dopuszczone są odmiany: Riesling, Gewurztraminer (tego szczepu jest najwięcej), Muscat oraz Pinot Gris.

_DSC4331W kieliszku wino ma złocisty, słoneczny kolor. Aromat jest delikatny, miodowy, ale z dodatkiem akcentów lipy i brzoskwini. Usta balansują pomiędzy słodyczą, a kwasowością. Całość jest ładnie ułożona i na przez to nie męczy. Pomimo sporej dawki cukru, udało się zachować lekkości i świeżość. Dobre+.

Ponownie potwierdziło się, że wino o wyraźnie mocniejszej wytrawności bardziej nam smakowało. Pinot Gris okazało się butelką stojącą w rozkroku pomiędzy cukrem, a kwasowością, a takich nieokreślonych postaw nie lubimy ani w realnym życiu, ani tym bardziej w winnym świcie.