Alto Adige z oferty Winemates

Winemates to importer, którego portoflio od dawna chcieliśmy poznać. Tak się jednak tak wciąż pechowo składało, że nie mieliśmy ku temu okazji. Sam projekt jest inicjatywą trójki przyjaciół Marcina i dwóch Łukaszów, których połączyła najpierw wspólna praca u Roberta Mielżyńskiego, oraz oczywiście miłość do wina. Od ponad dwóch lat prowadzą już biznes na własny rachunek i specjalizują się w wyszukiwaniu niewielkich (zwykle rodzinnych) winnic, mniej znanych, ale robiących po prostu świetne wina.
Tym razem okazja była podwójnie atrakcyjna, gdyż miały zostać zaprezentowane wina z Alto Adige, a więc jednego z naszych ukochanych winnych regionów. Jest to miejsce, które udało się nam już odwiedzić i wrócimy tam na pewno nie raz. W regionie zauważalne są wyraźne wpływy austriackie (Górna Adyga jeszcze do czasów I wojny światowej należała do Imperium Habsburgów). Oddziaływują one na miejscową kulturę, kuchnię i oczywiście wina, których krystaliczna czystość i precyzja jest bliższa butelkom znad Dunaju niż tym z innych włoskich regionów. Duża w tym rola specyficznemu mikroklimatu. Winnice leżą stosunkowo wysoko nad poziomem morza, a dodatkowo winorośle są owiewane przez chłodne wiatry wiejące znad Dolomitów. Duże różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą pozwalają owocom na osiągnięcie optymalnego poziomu dojrzałości.
Region zdominowany jest przez spółdzielnie (w przeciwieństwie jednak do innych miejsc, tutaj takie kooperatywy produkują wina wysokiej jakości, wiele z nich to czołowi miejscowy producenci). Tego wieczoru mogliśmy spróbować butelek od mniejszych winiarzy, którzy zdecydowali się nie oddawać swoich owoców do dalszego przetworzenia i produkują wina na własną rękę.
Weingut Köfererhof to winnica leżąca około 30 kilometrów na północny-wschód od Bolzano, stolicy Górnej Adygi, w dolinie rzeki Isarco. Gunter Kerschbaum gospodaruje tutaj na 5 hektarach zlokalizowanych na wysokości 700-800 metrów nad poziomem morza. Tutejsze winnice można podziwiać podczas zjazdu z Przełęczy Breneńskiej w kierunku Bolzano, widoki zapierają dech w piersiach.
Choć bardzo często włoskie Pinot Grigio to proste i zwyczajnie nieciekawe butelki, to nie w wersjach z Alto Adige (olbrzymim plusem tutejszych win jest zresztą fakt, że praktycznie nie ma tu słabych butelek, jakość jest wyśrubowana na naprawdę poważnym poziomie nawet w przypadku najtańszych win). Köfererhof Pinot Grigio 2014 (ok. 105 zł) jest w zapachu delikatne, czujemy odrobinę melona, zielonych jabłek i gruszek. W smaku za to od razu mocno kwaskowe, bardzo czyste i soczyste. Przepływa przez usta potoczyście jak krystaliczna woda z górskiego strumienia. Nie ma zbyt dużej głębi, ale do sałatek, czy po prostu jako aperitif to świetny wybór. Dobre+.
Sylvaner to odmiana znana bardziej w Niemczech, niż w Austrii. Zwłaszcza zaś we Frankonii powstają z tego szczepu świetne wina, wcale nie ustępujące królującemu za Odrą Rieslingowi. W Köfererhof Sylvaner 2014 (ok. 105 zł) bardzo ładnie zaakcentowane są charakterystyczne dla odmiany nuty ziołowe. Do tego do głosu dochodzi elegancka, surowa mineralność. Gdy wino się nieco ociepli pojawia się również więcej soczystych jabłek. Wiele razy testowaliśmy do wytrawnych Rieslingów tatara. Choć takie połączenie wydaje się kontrowersyjne (znajomy, który za naszą namową poprosił o taki duet w jednej z topowych warszawskich restauracji, spotkał się z zupełnym nierozumieniem sommeliera), to gwarantujemy, że sprawdza się świetnie. Tym razem do Sylvanera podano tatara z sarny (a jednak z jelenia) i ponownie wino potwierdziło swoją klasę. Bardzo dobre-.
Gewürztraminer jest jedną z tych odmian, które wzbudzają skrajne uczucia wsród fanów wina. Sami też przez długi czasu byliśmy zdecydowanymi jej przeciwnikami, ale w którymś momencie odkryliśmy, że w Alto Adige z tego szczepu powstają butelki dalekie od stereotypowych wyobrażeń o słodkich, gęstych potworach. Również Köfererhof Gewürztraminer 2014 (ok. 115 zł) ma co prawda z jednej strony typowe nuty płatków róży, ale z drugiej wydają się one być zanurzone w górskiej wodzie i wydzielają bardzo delikatny zapach. Sporo koncentracji, wino jest lekko oleiste i w ustach do głosu dochodzi mało zintegrowany alkohol. Tym niemniej całość jest przyjemna i zdecydowanie nie męcząca. Dobre+.
Kolejną z niewielkich winiarni z Doliny Isarco jest Weingut Gumphof. Marcus Prackweiser zajął się produkcją wina w wieku 28 lat (w 2000 roku przejął firmę od ojca), a obecnie posiada 5 hektarów winnic zlokalizowanych na wysokości 350-550 metrów na zboczach masywu Sciliar. Nachylenie niektórych parceli sięga nawet 70 stopni. Nazwa etykiety Gumphof Weissburgunder Praesulis 2015 (111,60 zł) pochodzi od nazwy zamku Schloss Prösels, znajdującego się w okolicy. Pachnie bardzo czysto, mineralne, ma się wrażenie spaceru nad brzegiem morza i wdychania orzeźwiającej bryzy. W ustach za to z niezłą strukturą i koncentracją. Dalej utrzymane w tym krystalicznym klimacie, z długim kilkuminutowym finiszem. Bardzo dobre-.
Alto Aidge to jednak nie tylko białe wina (choć te rzeczywiście dominują). Region słynie z produkcji butelek z dwóch autochtonicznych odmian. Schiava to szczep dający wina bardzo jasne, na granicy różu, pięknie owocowe, zaś Lagrein to odmiana poważniejsza, powstałe z niej wina łączą w sobie nuty owocowe z leśnymi, ziemistymi i ziołowymi. W takiej tonacji utrzymany jest Hofstätter Lagrein 2015 (wino pochodzi z oferty Mielżyńskiego, 68 zł), z winnicy szerzej opisanej przez nas w niedawnym wpisie. Jest wyraźnie jeżynowy i jagodowy, z delikatnym muśnięciem marcepanu. Owocowy, soczysty, z umiarkowaną kwasowością i delikatnymi taninami. Żywa, lekko rustykalna butelka. Dobre+.
Wina z odmiany Pinot Noira usiłuje się robić niemal na całym świecie a co za tym idzie efekty tych eksperymentów są bardzo różne. Na szczęście okazało się, że Górna Adyga to jedno z miejsc, do których szczep ewidentnie pasuje i gdzie powstają jedne z ciekawszych jego wcieleń. Rodzina Gottardich najpierw zajmowała się jedynie handlem winami, ale od 1995 roku rozpoczęła również produkcję własnych butelek wyłącznie z odmiany Pinot Noir z winnic zlokalizowanych wokół leżącego 20 kilometrów na południe od Bolzano miasteczka Mazzon. Gottardi Südtiroler Blauburgunder 2013 (ok. 160 zł) dojrzewa przez rok w baryłkach, a następnie przez 8-10 miesięcy w dużych beczkach. Pachnie lasem, igliwiem, mchem i roztartą w dłoniach ziemią. W ustach delikatnie zielone, przechodzące następnie w nuty kwaskowych wiśni, a kończące się pieprznym finiszem. Aksamitne, subtelne, cieliste, a przy tym niesamowicie soczyste i świetnie zbalansowane. Pięknie pasowało do canelloni faszerowanym mięsem z dzika i zapieczonych z serem Tallegio. Bardzo dobre+.
Po raz kolejny potwierdziło się, że Alto Adige daje piękne wina, idealnie trafiające w nasze gusta. Jeśli pozostałe portfolio Winemates obfituje w tak umiejętnie dobranych producentów, to należą się im duże brawa, a my możemy zdradzić, że niedługo będziemy mieli okazję zapoznać się z ich szerzą selekcją i na pewno podzielimy się naszymi wrażeniami.