AlterWina – przegląd alternatywnych win

Wina naturalne to coraz modniejszy trend we współczesnym winiarstwie. Wielu producentów podejmuje decyzję o przejściu na taką formę produkcji. Również wśród konsumentów butelki te zaczynają się cieszyć większą popularnością. Pomimo tego niewielu importerów ma odwagę wyspecjalizować się tylko w takich winach. Jednym z odważnych jest nowy punkt na winiarskiej mapie Warszawy – AlterWina. Co więcej jego specjalizacja sięga jeszcze głębiej, importuje on wina naturalne wyłącznie z Francji, od małych lokalnych producentów.
Wszystko to zasługa właściciela Luca Natali, który z winem jest związany stosunkowo niedługo, a większą cześć jego życia zajmowała dotąd muzyka. Obracając się w Paryżu w offowych kręgach pijał tam również podobne alkohole. Tak zaczęła się jego przygoda z naturalnymi winami i jak sam nam wyznał, obecnie nie jest już w stanie pić butelek „konwencjonalnych”. Po prostu przestały mu one smakować. Co jest charakterystyczne opisując importowane wina, nie używa słowa „naturalne”, „ekologiczne”. Określa je jako „alternative wines”. Alternatywne wobec popularnych trendów, uprzemysławianiu wina? Jakby na to nie patrzeć, to określenie dobrze oddaje ducha tych butelek. Na degustacji zorganizowanej z okazji oficjalnego otwarcia sklepu mieliśmy okazję przetestować kilka pozycji.
Les (H)autres Terres Blanc 2014 (51 zł) – wino z Langwedocji, od producenta Gilles Azam. Winnica powstała w 1999 roku. Obecnie posiada 12 parceli, o łącznej powierzchni 8 hektarów. W kieliszku mamy kupaż Chardonnay i Mauzac. W nosie przyjemnie i bardzo mocno owocowe: brzoskwinia, morela, jabłka. Do tego dochodzą lekkie nuty ziołowe. W ustach przyjemnie kwaskowe (cytryna). Wino nie ma za dużo ciała, ale jest bardzo orzeźwiające. Do tego dochodzi gorzkawy finisz. Lekka, owocowa butelka w sam raz na lato. Dobre+.
P’tit Piaf Blanc 2014 (46 zł) – wciąż jesteśmy na południowym-zachodzie Francji, tym razem w Roussillon. Ta winnica nosi nazwę Ausseil, co w dawnym języku oksytańskim (prowansalskim), który był używany w tych okolicach oznacza „ptak”. W butelce odnajdziemy Muscata (80%) dopełnionego Macabeo. W nosie jest bardziej złożone od poprzednika. Zapach (morele, biała porzeczka) jest gęstszy, wpadający w lekką landynkowość. Usta mniej kwasowe, z lekką ziołową nutą. W finiszu ostre, jakby delikatnie octowe, z bardzo długim posmakiem. Tutaj od razu możemy poczuć, że wino jest „alternatywne”, ale wciąż dobre.
Syrah Rosé Bio 2014 (37 zł) – hmm… nie pamiętamy czy kiedyś piliśmy różowe wino z czystego Syrah. Tutaj mamy je z Langwedocji, od producenta Domaine de la Colombette. To już większy winiarz, który posiada aż 72 hekatry upraw, a winnica powstała w 1890 roku. W nosie o nutach niedojrzałej wiśni, ale i czerwonych porzeczek. Usta bardzo świeże, a przy tym o niezłej koncentracji. Mamy znów sporo owoców – jest wiśnia, czereśnia, a do tego dobra kwasowość. Przyjemnie orzeźwiające i wcale nie wodniste jak wiele różowych win. Dobre.
Beujolais Villages Primeur 2014 (53 zł) – Beujolais Noveau w czerwcu, czy to się może udać? Okazuje się, że alternatywne wina potrafią wyczyniać i takie cuda. W odbiorze rzeczywiście wyczuwalne są nuty znane z Beujolais Noveau – wino jest zdecydowanie owocowe, o truskawkowo-malinowo zabarwieniu. Usta leciutkie, z niską kwasowością. Przyjemnie lekkie, bardzo świeże i owocowe. Z jednej strony nie ma w sobie zbyt wiele niuansów, ale całość jest bardzo przyjemna i pijalna. Dobre+.
Château Les Fenals AOC Fitou 2012 (47 zł) – po Burgundii wracamy do Langwedocji. Tym razem mamy wino z apelacji Fitou, z trzech szczepów: Carignan (40%), Grenache (40%) i Syrah (20%). W nosie początkowo lekko zielone, ale stopniowo, minuta po minucie staje się coraz bardziej soczyście wiśniowe. W ustach również pięknie owocowe z dodatkiem nut lakierowych. W finiszu lekko drapiące taniny, długo zostające w ustach. Dobre+.
Po winach naturalnych można się spodziewać niecodziennych wrażeń. Na szczęście każde z win było soczyście owocowe, świeże i mimo pozornej lekkości jeszcze długo po przełknięciu pozostawiały swoje odczucia na podniebieniu. Takie wina naturalne nie tylko chce się degustować w poszukiwaniu nowych doznań, ale po prostu należy je kupować i pić.