Alois Lageder – Górna Adyga w świetnym wydaniu

Udostępnij ten post

Majestatyczne góry wznoszące się po obu stronach doliny, autostrada wijąca się nad rzeką, połacie winnic pokrywające wzgórza – tak za każdym razem wita nas Dolina Górnej Adygi. Uwielbiamy to miejsce, widoki, specyficzną atmosferę nie do końca włoską, ale i nie w pełni austriacką (region był przez dziesięciolecia spornym terenem między oboma państwami) i przede wszystkim kochamy pochodzące stąd wina.

fullsizeoutput_2d0aCo w nich takiego niezwykłego? Sekret tkwi po pierwsze w specyficznym klimacie, nad Górną Adygą łączą się ciepłe masy powietrza płynące z południa, znad Półwyspu Apenińskiego z chłodniejszymi znad Alp. W efekcie występują duże różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą, dzięki czemu rosnące tam winogrona mają zapewnione idealne warunki do osiągnięcia optymalnego poziomu dojrzałości. Po drugie, wyraźnie zauważalne są tu wpływy winiarstwa austriackiego. W pochodzących stąd winach mniej włoskiej nonszalancji, a więcej austriackiej precyzji. Widać to zwłaszcza w białych butelkach, których mineralność i czystość za każdym razem na nowo nas zachwyca.

Niestety, wina z Alto Adige (Górnej Adygi) nie są zbytnio popularne w Polsce. Odnosimy wrażenie, że Polacy szybciej spróbują ich podczas zimowego narciarskiego wyjazdu niż mając je na polskich półkach. Może i dlatego też degustacje tych butelek są bardzo rzadkie. Stąd, gdy okazało się, że w Winkolekcji mamy szansę spotkać się z Clemensem Lagederem, nie wahaliśmy się ani chwili.

fullsizeoutput_2d0dClemens jest przedstawicielem najmłodszego pokolenia rodziny, które obecnie przejęło stery w winnicy Alois Lageder. Rodzina zajęła się winami już w połowie XIX wieku, jednak początkowo obiektem ich zainteresowań był handel, a nie produkcja. Stopniowo decydowali się na zakup własnych winnic i wytarzanie win na swój rachunek. Dziś w posiadaniu Lagederów jest 70 hektarów obsadzonych przez winorośle. Dodatkowo skupują oni grona od około 90 małych producentów, z których większość współpracuje z rodziną od kilkudziesięciu lat. Od kilku lat następuje stopniowa konwersja winnic na uprawę biodynamiczną. W ramach tej zmiany jednym z ciekawszych pomysłów jest podjęcie współpracy z miejscowymi farmerami, którzy sprowadzają na jesień i zimę swoje stada krów i owiec na winnice. Zwierzęta są tam wypasane i jednocześnie naturalnie nawożą glebę, a na wiosnę są zabierane ponownie w wyższe partie gór. Jak wskazuje Clemens istotą biodynamiki jest bowiem konieczność przekształcenia się producenta wina w rolnika.

img_9895Przechodząc do samych win rozpoczęliśmy od Lageder Pinot Grigio 2014. Szary burgund to odmiana, z której nie tak łatwo zrobić ciekawe wino, jednak w Alto Adige wielu producentom udaje się ta sztuka. Tu mamy stalowy, chłodny nos z delikatnymi muśnięciami ziołowych, pokrzywowych nut. Mineralne, bardzo czyste i kryniczne. Z intensywną kwasowością, która bezkompromisowo uderza w nasze szkliwo. Poprowadzone prosto jak od linijki, ale ani na chwilę nie gubiące swojego górskiego charakteru. Dobre+

Mało jest miejsc w Europie, które są w stanie wyprodukować Chardonnay trafiające w nasze gusta. Lagader Chardonnay 2015 należy do jednego z tych wyjątków. Wino nie było starzone w beczkach i utrzymane jest w przyjemnym, owocowym stylu. Znajdziemy w nim zarówno akcenty jabłkowe jak i nuty melona. W ustach oparte jat ma mocnej, kwaskowej nucie, która jak struna przepływa przez całe wino. Cytrusowe owoce stanowią miły, choć nie dominujący element. Dobre+

fullsizeoutput_2d10Trochę podobnie sprawa wygląda z Gewurztraminerem. Zwykle nie możemy do końca zrozumieć jego słodkich interpretacji, ale przemawiają do nas wina z tej odmiany wyprodukowane w wytrawnym stylu. Owoce używane przez Lagederów pochodzą z dwóch miejsc. Jedno to winnice, gdzie dość często szczep zostaje dotknięty szlachetną pleśnią, a drugie to znów winogrona z leżącej na północy Val d’Isarco, która charakteryzuje się chłodnym klimatem. Połączanie tych dwóch przeciwieństw daje świetny efekt. Lageder Gewurztraminer 2015 ma ładny, różany, klasyczny nos. W kontraście do niego w smaku jest kwaskowy. czysty i mineralny. Ta zabawa pomiędzy zapachem i smakiem to siła tego wina. Dobre+.

Wraz z kolejną butelką przeszliśmy do wyższej kategorii etykiet – The Terroir Selections. Jako pierwszy zaprezentował się Lageder Porer Pinot Grigio 2014. Tutaj do głosu dochodzi drewno, bo połowa wina fermentuje i jest starzona w dużych drewnianych beczkach. W efekcie ma więcej materii, czuć również delikatne akcenty maślane i choć kwasowość wciąż wspina się na wysokie obroty, to w połączeniu z bogatszą strukturą wydaje się być łagodniejsza. Dobre+.

fullsizeoutput_2d0eLageder Löwengand Chardonnay 2013 to znów wino pochodzące z jednej winnicy, która jest już prowadzona w biodynamicznej formie. Parcela leży w miejscowości Magrè na wysokosci 230-330 metrów, a piaskowa gleba zawiera duży dodatek wapieni. Owoce pochodzą ze starych 40-60 letnich krzewów. Zarówno fermentacja jak i dalsze dojrzewania (trwające 11 miesięcy) odbywa się głównie w mużywanych barriques, a około 80% wina przechodzi fermentację malolaktyczną. Choć z efekcie czuć nuty beczkowe, to są one świetnie zintegrowane z całością. Akcenty maślane, tostowe i orzechowe jedynie ubogacają wino, ale i nieprzytłaczają cytrusowej owocowości. Bardzo dobre-.

Sekcja win czerwonych rozpoczęła się od Lageder Pinot Noir 2013. Jedynie niewielka część tego wina dojrzewa w beczkach. W efekcie mamy Pinota o wiśniowym zapachu z delikatnymi zielonymi nutami szypułek. W smaku z mocną, wyrazistą kwasowością, niedojrzałymi wiśniami i szarpiącymi taninami. Świetny partner w kuchni, z przyjemnością można by je podać do karkówki, czy wspominanego niedawno bigosu. Bardzo dobre-.

fullsizeoutput_2d0fUmiejscowiona w gminie Montagna winnica Krafuss leży dość wysoko, 450 metrów nad poziomem morza. Gliniasta i żwirowa gleba oraz chłodny mikroklimat to świetnie miejsce na uprawę Pinota. Stąd pochodzi Lageder Krafuss Pinot Noir 2012. Wino przez rok dojrzewa w beczkach (małych i średnich), z których jedną trzecią stanowią nowe. Mamy tu zdecydowanie więcej struktury i ciała. Do znanych już z poprzedniej pozycji wiśni dochodzi truskawka posypana pieprzem, ale i dym oraz nuty skórzane. Do tego kwasowość, która lepiej integruje się z resztą elementów i wyraźne taniny. Tu mamy już poważnego Pinota, którego spokojnie możemy podać do wołowego steku. Bardzo dobre.

Z ostatnim winem jakie spróbowaliśmy: Lageder Löwengand Cabernet 2011 wiąże się ciekawa historia. Kiedyś rodzina myślała, że winogrona używane do produkcji tej butelki to Cabernet Franc, jednak najnowsze badania pokazały, że tak naprawdę częściowo jest to Carmenere, Petit Verdot i rzeczywiście Cabernet Franc. Wino spędziło 15 miesięcy w małych barriques (jedna trzecia nowych). Pachnie bardzo gęsto, zagęszczonym sokiem z czarnej porzeczki, lukrecją i nutami skórzanymi. Za to usta bardziej świeże, czyste, owocowe. O wiele bardziej soczyste niż zapowiada zapach, uzupełnione o mocne, drobnoziarniste taniny i pieprzny, przyprawowy finisz. Bardzo dobre+.

Nie ma lepszej sytuacji, niż ta gdy degustacja potwierdza to, co już wcześniej podejrzewamy. Choć do tej pory nie mieliśmy okazji próbować win Aloisa Lagedera, to po Alto Adige można spodziewać się regularności i stałej, wysokiej jakości. Tak było też tym razem.