Ach, te polskie wina – prezentujemy 8 ciekawych pozycji

Udostępnij ten post

To już się powoli robi nudne. Ile można opowiadać o tym, że polskie winiarstwo dynamicznie się rozwija, że do uznanych producentów corocznie dołącza kilku nowych, na których warto zwrócić uwagę? Cóż jednak zrobić z tym fantem, skoro naprawdę nie ma tutaj żadnego zaklinania rzeczywistości, czy malowania trawy na zielono. Dlatego jeszcze raz powtarzamy – pijcie polskie wina! A dzisiaj dajemy Wam kilka przykładów, gdzie i w jakie butelki warto się zaopatrzyć.


Na zaproszenie sklepu Barika zlokalizowanego na warszawskim Śródmieściu, rzut kamieniem od Dworca Centralnego, mieliśmy okazję wziąć udział w kolacji, gdzie kilka polskich butelek parowanych było z daniami przygotowanymi w restauracji Oliva. Całość zaś okrasił swoimi opowieściami niezmordowany propagator rodzimego winiarstwa – Maciej Nowicki. Trudno znaleźć osobę, którą jest w tym temacie bardziej na czasie, wie co w trawie piszczy, jakie nowinki szykują winiarze i jakie są wśród nich najnowsze trendy, dlatego poza niewątpliwymi walorami smakowymi, możliwość wysłuchania Maćka była przyjemnością samą w sobie.

Winnica Gostchorze GostArt 2018 (75 zł) & 2016

Jesteśmy niezmiernie dumni za każdym razem, gdy probujemy pozycji od Guillaume Dubois. Raz, że powstają one w naszych rodzinnych stronach, pod Krosnem Odrzańskim, dwa, że naprawdę są to wina musującej, które prezentują światową klasę. Skład jest co prawda mało szampański, gdyż dominującą rolę odgrywa Riesling (uzupełniony o Pinot Blanc i Pinot Gris), za to sposób produkcji jak najbardziej klasyczny. Obecnie na rynku możecie dostać dwa roczniki – 2016, który dojrzewał na osadzie juz całkiem długo i świeżutki 2018. Guillaume zdecydował, że w trudnym roczniku 2017 w ogóle nie wyprodukuje wina, dlatego aby zaspokoić wymagania konsumentów niewielka partię najnowszego rocznika wypuścił na rynek dosłownie po kilku miesiącach dojrzewania. Na razie jest ono świeżutkie, jabłkowo-cytrynowe z odpowiednią kwasowością, ale też silnie mineralnym finiszem. Żywe, ale jeszcze młode i nieugładzone. Przypomina bardziej Prosecco niż butelkę produkowaną metodą klasyczną. Dobre- (86/100). Znacznie lepiej prezentuje się wino o dwa late starsze. Tutaj owocowość jest już stonowana, wsparta o tony drozdżowe i chlebowe. Bardziej eleganckie, dostojne ale ciągle energetyczne (kwasowość jest naprawdę świetna). Dobre+ (88/100).

Winnica Moderna Johanniter 2017 (65 zł)

Zlokalizowana na Wzgórzach Trzebnickich (które zdaniem wielu są jednymi z najlepszych winiarskich siedlisk w naszym kraju), Winnica Moderna została założona 4 lata temu przez Nestora Kościańskiego, który zarzucił karierę bankiera w Wielkiej Brytanii i postanowił skupić się na produkcji win. Obecnie zarządza on na obszarze 1,5 hektara winnic, ale niemal kolejny hektar jest już obsadzony młodymi krzewami. Wino jest czyste, ekspresyjnie mineralne z jedynie delikatnymi akcentami jabłek, gruszek i ziół. Napięcie pomiędzy owocem i kwasowością jest jego niewątpliwą siłą, choć nie jest to pozycja dla osób nie obeznanych z taką surową, bezkompromisową wytrawnością. Bardzo dobre (90/100).

Winnica Dom Bliskowice Cantor 2017 (69 zł)

Tego producenta nie trzeba przedstawiać, bo poza świetną otoczką marketingową (corocznie fenomenalne etykiety), jej właściciel Lech Mill jest jednym z czołowych animatorów polskiej sceny winiarskiej. Tutaj spróbowaliśmy różu z odmian Cabernet Cantor i Monarch pochodzących z pojedynczej parceli o nazwie Wasilewska (od Pani o takim nazwisku została ona zakupiona). Choć wino pochodzi z poprzedniego rocznika, to nic nie straciło ze swojej soczystości i pozytywnej, kwaskowej energii. Znajdziemy tu maliny, truskawki i niedojrzałe wiśnie. Kwasowość doprowadzona jest do ekstremum, wino przypomina nam wręcz austriackie, dzikie Schilchery. Świetnie pasowało do podanym szparagów, a w letni, parny dzień dobrze byłoby po prostu mieć to wino w lodówce. Bardzo dobre+ (91/100).

Winnica Ingrid Zweigelt 2017 (55 zł)

Sąsiedztwo zobowiązuje – tak można powiedzieć o winnicy Moniki i Jacka Kapałów. Mieszkają oni bowiem obok Krzysztofa Fedorowicza, założyciela jednej z pierwszych i wciąż czołowych lubuskich winnic, Winnicy Miłosz. Obok niewielkiej przydomowej parceli, małżeństwo posiada również 2-hektarową działkę na nieodległej winnicy samorządowej w Zaborze. Okolice Zielonej Góry to jedne z najcieplejszych miejsc w kraju (wiemy, co mówimy, spędziliśmy tutaj więcej niż połowę życia), stąd tak dobrze sprawiają się tu ciemne odmiany winorośli jak Pinot Noir, czy Zweigelt. W tym przypadku przyjemnie mieszają się akcenty kwaskowych wiśni, śliwek, zielonych liści. Pieprzne, pestkowe, nieco szorstkie, solo może być trudne, ale świetnie pasowało do ravioli z mięsem kaczki. Dobre (86/100).

Winnica Turnau Szlachetny Zbiór 2017 (65 zł)

To kolejny z tych producentów, którego śmiało można nazwać wizytówką polskiego winiarstwa. Oczywiście nie do przecenienia jest „nośne” nazwisko, ale nie można również nie doceniać przemyślanego marketingu i klasy samych win, w winifikacji których pomaga Frank Faust, winiarz znad Renu. W przypadku spróbowanej pozycji mamy do czynienia z odmianą Solaris (Winnica Turnau posiada największą w Europie pojedynczą parcele tej hybrydowej odmiany), która zbierana była późno, w momencie, gdy grona zostały już dotknięte szlachetną pleśnią. W efekcie otrzymano wino o 130 gramach cukru, ale również dobrym poziomie kwasowości, która sięga ponad 10 gram. To wino z kategorii „samograj”: intensywne (miód, morele, skórka mandarynek i gruszki), ale też soczyste i niemęczące. Niby nic wielkiego, ale brawa za wykonanie. Dobre+ (88/100).


Korzystając z wizyty w rodzinnych stronach, udało się nam odwiedzić otwartą kilka miesięcy temu Piwniczkę Winiarską zlokalizowaną nieopodal zielonogórskiej palmiarni. Ten prosty w swojej istocie koncept jest jednak czymś, czego od zawsze nam brakowało. Na miejscu można zarówno kupić wina od wielu lokalnych winiarzy, jak i spróbować kilku z nich na kieliszki. Co prawda ich wybór mógłby być jeszcze szerszy, ale tutaj ograniczeniem są również „moce przerobowe” producentów, z których wielu gospodaruje na wciąż niewielkich winnicach. Z szybkich zakupów wróciliśmy z trzema butelkami (w tym przywołany już GostArt 2016), które spróbowaliśmy na rodzinnym grillu jeszcze tego samego dnia.

Winnica Hiki HiqusRS

Winnicę Hiki odwiedziliśmy cztery lata temu i od tego czasu z niecierpliwością wyglądaliśmy tych win w regularnej sprzedaży. W końcu udało się nam złapać butelkę Riesllinga. Jest nieszablonowy, łączący w sobie delikatne utlenienie i nuty petrolowe z akcentami wosku, dojrzałych jabłek, gruszek czy wręcz moreli. Dość pełne, z zaznaczonym cukrem resztkowym ale też zbalansowaną kwasowością. Dobre (87/100).

Winnica Miłosz Łozole Zwiegelt młode wino 2018

To wino powstaje podobnie jak Beaujolais Nouveau za pomocą szybkiej maceracji węglowej, wypuszczane jest już kilka tygodni po zbiorach i przeznaczone do szybkiego wypicia. Co prawda nie próbowaliśmy je jesienią, ale w tym momencie wciąż jest super. Pachnie kwaskowymi wiśniami, soczystymi śliwkami i malinami. Jest bardzo chrupkie, apetyczne, smakuje nieco jak owocowy sok, ale w finiszu pojawiają się również dość intensywne taniny. Świetnie pijalne, zwłaszcza lekko schłodzone. Bardzo dobre- (89/100).


Późna wiosna i lato to czas obfitujący w mnóstwo okazji do spróbowania polskich win. Choćby w tę sobotę zapraszany Was do SPOT. w Poznaniu, na imprezę Polskie wina vol. 6, na której też będziemy i gdzie możemy przybić sobie „piątkę”. Zapraszamy tym goręcej, że większość z opisanych wyżej producentów (Turnau, Gostchorze, Miłosz, Moderna, Dom Bliskowice) również się tam pojawią. Widzimy się?