Weingut Setzer – klasyka z Weinviertel

Choć geograficznie Weinviertel jest najbliższym Polsce regionem winiarskim Austrii, to do tej pory traktowaliśmy go bardzo instrumentalnie. Ot, po prostu musieliśmy tamtędy przejechać w drodze to pozostałych miejsc, położonych dalej na południe. Czasem stawaliśmy w legendarnym sklepie w Poysdorfie na zakupy. Ale podczas naszego majówkowego wyjazdu w końcu udało się nam odwiedzić jednego z tamtejszych producentów.
Wina od Weingut Setzer mieliśmy na swoim radarze od dawna, ale spróbowałem je dopiero rok temu, podczas VieVinum. Na tyle utkwiły w mojej pamięci, że postanowiłem odwiedzić rodzinę Setzer przy jakiejś nadarzającej się okazji.
Weinviertel i pieprzne vetlinery
Samo Weinviertel zajmuje obszar położony na północy od Wiednia, ograniczony granicą z Czechami i Słowacją. To duży obszar, obejmujący niemal 14 tys. ha (to 1/3 całego austriackiego winiarstwa) i ponad 1400 winiarni. Z uwagi na ich rozproszenie po całym tym terenie bardzo trudno w kategoryczny, jednoznaczny sposób go scharakteryzować. Ogólnie można powiedzieć, że jest tutaj dość chłodno (za sprawą wiejących znad Czech północnych wiatrów), a wpływ tak istotnego dla innych winiarskich regionów Dolnej Austrii ciepłego powietrza napływającego od Niziny Węgierskiej jest bardzo ograniczony.
Weinviertel zasłynął ze swoich szczupłych, pieprznych win z odmiany grüner veltliner, która jako jedyna jest tu dopuszczona do produkcji win apelacyjnych. Choć rozpowszechniona w całej Dolnej Austrii (będąc też najpopularniejszą białą odmianą całego kraju), to właśnie w Weinviertel pokazuje w tak oczywisty sposób tą swoją cechę charakterystyczną, pieprzne, przyprawowe nuty.
Historia producenta
Pierwsze wzmianki o produkcji wina w niewielkiej wiosce Hohenwarth (południowo-zachodnia część Weinviertel) sięgają już II połowy XIV wieku. Sama rodzina zajmowała się winiarstwem również od dawna, bo od wieku XVIII. Oczywiście, jak to wówczas bywało, uprawa winorośli była niejako ubocznym zajęciem, przy prowadzeniu dużego, rolniczego gospodarstwa. Dopiero w 2001 roku małżeństwo Hans i Uli postanowili skupić się wyłącznie na winiarstwie, oddając pozostałe grunty w dzierżawę.







Miasteczko Hohenwarth bierze swoją nazwę od wieży strażniczej, którą na leżącym nad nim wzniesieniu wybudowano w czasach średniowiecznych. Choć same zabudowania leżą w dolinie, to okoliczne wzgórza sięgają ponad 400 metrów. Sprawia to, że jest tutaj wyraźnie chłodniej niż choćby w położonych kilkanaście kilometrów dalej na południe regionach Wagram, czy Kamptal. Hans powiedział nam, że przykładowo zwykle zbiera on winogrona nawet dwa tygodnie później niż robią to winiarze w Kamptal. Jest tutaj również dość sucho, co bywa wyzwaniem zwłaszcza w gorących rocznikach.
Wszystkie winnice rodziny (30 ha własnych oraz dodatkowe 15 ha, z których skupują owoce) położone są w odległości kilku kilometrów od Hohenwarth.
Spróbowane wina
Minusem odwiedzania winiarzy wiosną jest to, że często większość ich win z poprzednich roczników jest wykupiona, z najlepsze pozycje bieżącego rocznika zwykle jeszcze dojrzewają przed wypuszczeniem na rynek. Stąd udało się nam spróbować jedynie niewielkiego wycinka oferty winarza.
Wina niestety nie są importowane do Polski.




Setzer Fliegengewicht Grüner Veltliner 2022 (8,30 eur)

To wino pochodzi głównie z winnic o wschodniej, chłodniejsze ekspozycji, gdzie mamy też lekką, wapienną glebę. W efekcie prezentuje (jak to powiedział sam Hans) tarasową wersję odmiany. Rzeczywiście wino jest świetnie soczyste, orzeźwiające, z wysoką kwasowością, wyraźnymi akcentami pieprznymi i cytrynowymi. Radosne i żywe. Dobre (87/100).
Setzer Ausstich Grüner Veltliner 2022 (9,70 eur)

W zamyśle producenta ten veltliner ma pokazywać typowy charakter Weinviertel. Pachnie bardziej rozłożycie od poprzednika, bo obok jabłek i cytryn pojawia się też trochę kwiatów i ziół. W ustach o wciąż lekkim, soczystym ciele, pełnym cytrynowego soku, jabłek i oczywiście z pieprznym finiszem. Rzeczywiście – typowe i bardzo smaczne. Bardzo dobre (90/100).
Setzer Symphoniker Roter Veltliner 2022 (9,70 eur)

Roter veltliner to odmiana (niespokrewniona zresztą z grünerem), spotkana w Wagram, ale też w okolicach Hohenwarth. Co ciekawe, zwykle daje ona wina przyprawowe, z nutami owoców tropikalnych, przyprawowe, tymczasem tutaj mamy zupełnie inne oblicze szczepu. Wino jest smukłe, kwaskowe, bardzo świeże, limonkowe i dopiero w ustach pokazuje swój przyprawowy rys oraz grejpfrutowy finisz. Bardzo dobre- (89/100).
Setzer Weissburgunder 2022 (10,60 eur)

Jak może już zauważyliście lubimy pinot blanc, a więc szczep który często bywa traktowany trochę po macoszemu. W tym wydaniu prezentuje ono dokładnie to, co lubimy – kremowość i maślaność, aromaty jabłek, cytryn i zielonych gruszek. W ustach chrupkie, jabłkowe, świetnie soczyste, z długim, mineralnym posmakiem. Bardzo dobre+ (91/100).
Setzer Chardonnay 2022 (11,70 eur)

To chardonnay bez beczki prezentujący owocowe, jabłkowe oblicze odmiany z dodatkiem ziół oraz delikatnych akcentów gruszek i brzoskwiń. W ustach ładnie krzemienne, ziołowe, z soczystą, nawet lekko słoną końcówką. Byłoby świetne do grillowanych chudych ryb, np. pstrąga, czy labraksa. Bardzo dobre+ (91/100).




Setzer in Pink 2022 (9,90 eur)

Ten niezobowiązujący róż powstaje z pinot noir, portugiesera i zweigelta. Pachnie wyraźnie owocowo, pod dyktando malin, kwaskowych wiśni i poziomek. W ustach owoce stają się bardziej soczyste, idące w kierunku limonek i cytryn. Radosne i żywe, choć dość proste. Dobre+ (88/100).
Setzer Riesling 2022 (12,20 eur)

Po różowym antrakcie wróciliśmy do win białych. Tym razem do kieliszków trafił riesling pochodzący ze skalistych winnic. Pachnie całkiem intensywnie, wyraźnie jabłkowo, ale też cytrynami, kwiatami, a nawet odrobinę morelami. Na języku z przyjemnym ciężarem i koncentracją, ale i wyraźnie kwaskowe. Mimo, że to cały czas podstawowa linia producenta, to czuć w tej butelce potencjał na kilka lat dojrzewania. Znakomite- (92/100).
Setzer Ried Laa Grosse Reserve Grüner Veltliner 2020 (38,50 eur)

Owoce pochodzą z pojedynczej winnicy Laa, na której znajdziemy odrobinę lessu, ale przede wszystkiem piaszczysto-żwirowe podłoże z dużą zawartością wapienia. Wino dojrzewało w baryłkach, z niewielką ilością nowych baryłek. Aromat jest perfumowany, z akcentami kwiatowymi, ziołowymi, woskowymi, czy nawet miodowymi. W ustach pełne, niemal barokowe, bardzo nasycone, z wtopioną w tę materię kwasowością. Czuć, że tutaj mamy już szczyty jakości producenta, ale wino jest też jeszcze młodziutkie, najlepsze pokaże za jakieś 5 lat. Znakomite- (92/100).
Setzer Roter Veltliner Trockenbeerenauslese 2001

Niesamowita ciekawostka, a więc ponad 20-letni roter veltliner w wersji wyraźnie słodkiej (ponad 150 g cukru resztkowego). Hans wyjaśnił, że w ostatnich latach rzadko udaje się im zrobić wino z późnego zbioru, więc tym większy jest to rarytas. Pachnie już wyraźnie ewoluowanie, suszem herbacianym, suszonymi morelami, woskiem i miodem gryczanym. W ustach bardziej świeże, jabłkowo-gruszkowe, z dużą koncentracją, ale już powoli schodzącym, lekko gorzkim i warzywnym finiszem. Bardzo dobre+ (92/100).
Czułem po tej degustacji lekki niedosyt, gdyż że nie udało się nam spróbować większej ilości pozycji z pojedynczych siedlisk. Bo jeśli tak smakowały nam podstawowe wina rodziny Setzer, to tym bardziej zaostrzyły się nam apetyty na pozostałe pozycje. Będzie trzeba ich szukać przy kolejnych okazjach.