Weingut Klumpp – zaczynamy odkrywać Badenię

Udostępnij ten post

Leżąca na południowo-zachodnim skraju Niemiec, winiarsko rozciągnięta na długości ponad 200 kilometrów Badenia to region, który do czasu tegorocznych wakacji był przez nas niezbadany. Owszem, znamy i cenimy tamtejsze Spätburgundery, ale czuliśmy, że czerwone wina to nie wszystko, co oferuje tutejsze terroir. Postanowiliśmy więc zrobić rekonesans na miejscu.


Z północy na południe

Odwiedziny u badeńskich producentów rozpoczęliśmy od jej niemal północnego krańca. Tu bowiem usytuowany jest Weingut Klumpp. Jego wina poznaliśmy w czasie naszych wypraw do Berlina i od dawna byliśmy pod ich dużem wrażeniem. Planując więc trasę po Niemczech, od razu postawiliśmy pinezkę przy tej nazwie.

Jak już wspomnieliśmy, winnice w Badenii  są bardzo rozciągnięte, więc trudno mówić o tym regionie jako o jednolitej całości. Rodzina Klumpp znajduje się w miejscu znanym jako Kraichgau, kilkanaście kilometrów na północ od Karlsruhe. Winnice leżą na niewysokich wzniesieniach, w basenie utworzonym przed wiekami przez wypiętrzające się masywy Odenwaldu i Czarnego Lasu. Następnie zlodowacenia naniosły tutaj osady znad Renu, stąd ta miejscowa gleba jest dość różnorodna (na winnicach rodziny Klumpp znajdziemy na przykład sporo wapieni). Badenia jest najcieplejszym winiarskim regionem Niemiec (równać się z nim może jedynie oddzielony Renem Palatynat), choć w Kraichgau nie jest jeszcze tak gorąco i sucho jak w siedliskach położonych bardziej na południe.

Stopniowy rozwój

Mieliśmy to szczęście, że po winiarni oprowadził nas rodak, gdyż polska kolonia jest u rodziny Klumpp bardzo liczna i jak opowiadali sami winiarze, bez nich nie daliby rady dojść do tego momentu, w którym znaleźli się teraz. Wszystko zaczęło się w 1983 roku, gdy Ulrich Klumpp zakupił pierwsze 4,5 hektara winnic. Siedem lat później powstała nowa winiarnia (ciągle rozbudowywana, np. w tym roku oddano do użytku nową halę do wstępnej przeróbki winogron po zbiorach). W 2014 roku do ojca dołączył syn Markus, który obecnie jest winemakerem, a dwa lata później jego brat Andreas, który odpowiada za kwestie operacyjne. Obecnie rodzina posiada ok. 25 hektarów winnic, a portfolio skupia się na odmianach burgundzkich, które odpowiadają za ok. 70% nasadzeń, uprawiany jest również Riesling, Blaufränkisch i St. Laurent. Choć nie stronią od użycia beczek (wszystkie czerwone wina dojrzewają w baryłkach), to zawsze podobał się nam styl powstających win, w których dębina jest ładnie wtopiona w całą strukturę. Inną cechą charakterystyczną jest dojrzewanie białych win na osadzie (zwykle przez 3-4 miesiące), co skutkuje delikatną kremowością i maślaną fakturą.

Degustacja

Klumpp Riesling 2018 (9,50 eur – podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio u producenta, bo niestety wina te są niedostępne w Polsce)

Powstaje z 30-letniej winnicy, gdzie winorośle rosną na wapienno-lessowej glebie. Po zbiorach, winogrona przez dwa miesiące fermentują w niskiej temperaturze, aby zachować świeżą owocowość i mineralność. Pachnie ciepłą, słoneczną owocowością (jabłka, żółte gruszki, brzoskwinie), z dodatkiem akcentów ziołowych i skalistych. Ciała jest sporo, ale wino zachowuje rześkość dzięki sporej dawce cytrynowej kwasowości. Bardzo dobre  (90/100).

Klumpp Himmelreich Riesling 2017 (17 eur)

Drugi z Rieslingów powstaje z parceli Himmelreisch, gdzie dominuje gliniasta gleba dobrze zatrzymująca wodę. Po wyciśnięciu soku, fermentuje on w 500-litrowych tonneaux, gdzie następnie dojrzewa na osadzie przez 9 miesięcy. Aromat jest cięższy niż u poprzednika, pełen gęstych nut żółtych jabłek i gruszek. Na podniebieniu o przyjemnej krągłości, z pięknie zarysowanym i długim słono-kwaskowym posmakiem. Poważne i eleganckie wino, które świetnie sprawdziłoby się nawet do duszonej wieprzowiny w jasnym sosie. Znakomite- (92/100).

Klumpp Weissburgunder 2018 (9,50 eur)

Krzewy Pinot Blanc rosną na wietrznym, południowym stoku, o nachyleniu dochodzącym do 35º i lessowej glebie. Jest wyważone, nie tak soczyście kwaskowe, bardziej łagodne. Dominują jabłka i brzoskwinie, z jedynie niewielkim dodatkiem soku z cytryny. W ustach przyjemnie czyste, mocniej mineralne i ponownie słonawe. Spektrum zastosowań kulinarnych zaczyna się od sandacza, a kończy nawet na kurczaku. Bardzo dobre (90/100).

Klumpp Auxerrois 2018 (10,50 eur)

Ten niegdyś popularny w Burgundii szczep w swojej ojczyźnie z najlepszych siedlisk został wyparty przez Chardonnay, ale w okolicach Kraichgau jest on często spotykany. W tym winie owoce pochodzą ze starych krzewów, nasadzenia miały miejsce w 1965 roku. W interpretacji rodziny Klumpp jest niezwykle aromatyczny – marakuja, jabłka, płatki róży, ale też dym i nieco masła. Struktura za to lekka, zwiewna, mocno kwaskowa i ziołowa. Zdaniem Ulricha to świetny kompan do dań kuchni azjatyckiej. Bardzo dobre+ (91/100).

Klumpp Grauburgunder 2018 (9,50 eur)

W czasie winifikacji mniej więcej jedna trzecia wina fermentuje w baryłkach i dojrzewa na osadzie przez 3 miesiące. Typowe dla odmiany, z akcentami dojrzałych jabłek i gruszek, ale też przyjemnymi, delikatnymi taninami na podniebieniu. Delikatnie słodkawe, dość pełne, ale też pieprzne i przyprawowe. Posiada przyjemną masę, ale na szczęście nie traci na tym jego kwasowość. Dobre+ (88/100).

Klumpp Rothenberg Grauburgunder 2017 (17 eur)

Wysoka zawartość gliny w przypowierzchniowej warstwie gleby zatrzymuje wodę, sprawiając, że korzenie winorośli muszą głębiej poszukiwać wilgoci i składników odżywczych. Dodatkowo chłodne wschodnie wiatry na które wystawiona jest parcela Rothenberg sprawiają, że winorośle dojrzewają powoli, wykształcając bardziej kompleksowe aromaty. Już całość wina dojrzewa w tonneaux i w nosie czuć sporo wanilii, dymu, iskier z ogniska, skórki z chleba. Również na podniebieniu otulone tą dymną mgiełką, zza której przebija się kwasowość. Poważne, zdecydowanie potrzebuje kompana (może pieczonego halibuta). Bardzo dobre+ (91/100).

Hand in Hand Grauburgunder 2017 (9,50 eur)

Hand in Hand to wspólny projekt Weingut Klumpp oraz Weingut Meyer-Näkel (czołowego producenta z regionu Ahr), a dokładniej małżeństwa winemakerów – Meike Näkel i Markusa Klumpp. Ponownie pojawiają się nuty dymne (choć nie w takiej ilości jak w poprzednim winie), ale dołączają do nich akcenty kwaskowych jabłek i cytryn. Ziołowe, z przyjemnym balansem, stalowo mineralne. Stylistycznie z trzech spróbowanych Pinot Gris, to właśnie ta pozycja smakowała nam najbardziej. Znakomite- (92/100).

Klumpp Rose 2018 (8,50 eur)

W składzie znajdziemy 50% Blaufränkischa, 20% Pinot Noir, 20% St. Laurenta i 10% Caberneta Sauvignon. Po kilku godzinach maceracji część soku jest odciągana do produkcji tego różu, a z reszty macerowanego ze skórkami powstaje czerwone wino Cuvee Nº1. Sporo w nim kwaskowych czerwonych owoców jak wiśnie, truskawki, maliny. Na podniebieniu z delikatną słodyczą, proste, łatwe, ale przyjemnie wykonane. Dobre (87/100).

Klumpp Cuvee Nº1 (9,50 eur)

Bliźniacza do poprzednika czerwień dojrzewa przez kilka miesięcy w beczkach, stąd też pojawiające się nuty dymne. Do tego wyłapujemy trochę leśnej ściółki i mnóstwo porzeczek, wiśni i truskawek. Świetnie soczyste, choć też dość miękkie, nieinwazyjne. Dobre+ (88/100).

Klumpp Spätburgunder 2016 (11,50 eur)

Zachwyciła nas rześkość i pijalność tego wina. Są tu pełne soku truskawki, chrupkie maliny, kwaskowe wiśnie. Całość lekko przesmażona na patelni i posypana gruboziarnistym pieprzem. Może nie ma zbyt wiele tanin, ale ta jakość i soczystość owocowości jest zachwycająca. Można podawać nawet lekko schłodzone do makaronu w pomidorowym sosie, albo piersi z kaczki z wiśniami. Bardzo dobre (90/100).

Hand in Hand Spätburgunder 2017 (9,50 eur)

Weingut Meyer-Näckel to jeden z największych specjalistów jeśli chodzi o niemieckie Pinot Noir, więc byliśmy bardzo ciekawi jak to doświadczenie Meike wpłynie na wino z Badenii. Owoce są tu ciemniejsze (jeżyny, żurawina), a do tego pojawia się mnóstwo akcentów leśnych. Może nie tak żywe i radosne jak poprzednie, ale za to bardziej eleganckie i z większy potencjałem dojrzewania. Bardzo dobre+ (91/100).

Klumpp Rothenberg Spätburgunder 2016 (25 eur)

Tu owoców jest jeszcze mniej, wyraźnie skręcamy za to w stronę ziemistości i garbowanej skóry. Dopiero na dalekim planie powoli rozwijają się wiśnie i jeżyny. Usta mocno zarysowane, pociągłe, ze świetnie użytą beczką, która ładnie uzupełnia strukturę, ale nie ma się wrażenia, że dominuje nad całością wyrazu. Można też spokojnie poczekać z otwarciem jeszcze 2-3 lata. Znakomite- (92/100).

Klumpp Weinherberg Pinot Noir 2016 (19 eur)

Użycie nazwy „Pinot Noir” w tym przypadku jest celowym zabiegiem winiarza, bo na Weinherbergu posadzono burgundzkie klony tej odmiany. Dodatkowo są to stare, 41-letnie krzewy. To jeszcze inne oblicze szczepu, w tym wypadku najbardziej kompleksowe i harmonijne. W aromacie subtelnie, delikatnie leśne, też żurawinowe, dymne, skórzane. Na podniebieniu z głębokim, ale i stonowanym owocem, nieco lakierowe, z ładnie żywymi, atrakcyjnymi garbnikami. Młodziutkie, do odłożenia nawet na 5 lat. Znakomite (93/100).

Klumpp Rothenberg St. Laurent 2015 (19 eur)

Pierwsze z czerwonych win, które było wyraźnie waniliowe, ale wciąż ten beczkowy makijaż jest nałożony z umiarem. Dobrano do niego suknię z czerwonych, słodkawych owoców (truskawki i dojrzałe czereśnie) i sporo ziemistości. Świetnie kwaskowe, mocniej taniczne niż poprzednie Pinoty. Bardzo dobre+ (91/100).

Klumpp Himmelreich Blaufränkisch 2016 (19 eur)

W Niemczech ten znany głównie z Austrii szczep kojarzony jest bardziej z Würtembergią, gdzie znany jest jako Lemberger. Tu mamy wino dzikie, nieokiełznane, mocno zwierzęce i przyprawowe. Do tego znajdziemy w nim sporo jagód, skóry, ale też nieco akcentów zielonych, czy wręcz liściastych. Do spróbowania z wieprzowym gulaszem. Bardzo dobre+ (91/100).

Klumpp Gewürztraminer 2017 (17 eur)

Degustację zamknęliśmy tym aromatycznym słodziakiem, który fermentował i dojrzewał przez 9 miesięcy w nowych baryłkach. Dość typowy dla szczepu, z nutami liczi, pomelo, płatków róży, cytrynowej skórki. Przyjemnie meandrujące pomiędzy 70 gramami cukru, a wciąż obecną kwasowością. Poprawne, ale jednak dalekie od najlepszych słodkich win. Dobre+ (88/100).


Weingut Klumpp to jeden z tych rodzinnych producentów, którzy zaczynając od zera i pozwoli rozwijając swoje przedsięwzięcie, dochodzą do świetnych rezultatów. To nie są wina (jeszcze) światowej klasy, ale bardzo smaczne pozycje, które po prostu pije się z przyjemnością i z chęcią się do nich wraca. 

Zobacz więcej naszych podróży